Na cysterskim szlaku – Paradyż

Pogoda nie sprzyja wyprawom, jest więc czas na uporządkowanie zdjęć, z tych już odbytych. Na” pierwszy ogień”  idą te z wyjazdów do miejsc związanych ze zgromadzeniem Cystersów –  zakonu, który na polskich ziemiach pojawił się już w połowie  XII wieku.

Pierwszym odwiedzonym przeze mnie obiektem, był pocysterski zespół klasztorny w Gościkowie – Paradyżu, w którym obecnie mieści się Wyższe Seminarium Duchowne.  Pewnej pięknej październikowej soboty wybrałyśmy się tam z przyjaciółką.  Już z daleka widać górujące nad okolicą  bliźniacze kościelne wieże z barokowymi hełmami.

Jako, że przyjechałyśmy po oficjalnych godzinach zwiedzania, musiałyśmy użyć czaru osobistego i wielu argumentów aby  dyżurujący przy furcie kapłan pozwolił nam wejść do środka. Ksiądz w końcu skapitulował i przydzieliwszy nam sympatycznego kleryka Krzysztofa, przepuścił  na dziedziniec opactwa.

Krzysztof (mamy pewne wątpliwości czy tytułować go księdzem, bratem, ojcem, więc na wszelki wypadek zwracamy się do niego bezosobowo) jest nieco spięty i jakby niepewnie oprowadza nas po kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.

013Barokowa bazylika (obecny kształt pochodzi z XVIII w) właśnie przechodzi remont przywracający jej dawną świetność.

Krzysztof wiedzie nas przez kruchtę między wieżami  do nawy głównej, całkowicie już wykończonej. Jej centralnym punktem jest potężny ołtarz z obrazem Wniebowzięcia (pędzla Felixa Schefflera) i kapiącymi od złoceń figurami Piotra i Pawła.  Patrząc na niego trudno uwierzyć, że początkowo reguła zakonna nakazywała  cystersom ubóstwo i zalecała naśladowanie Chrystusa. Kiedy my analizujemy poszczególne elementy architektoniczne, Krzysztof zwraca nam uwagę na duchowy aspekt i wskazuje na relikwiarze zawierające doczesne szczątki wielu starożytnych męczenników, z których zapamiętuję jedynie  św. Damazego i  św. Donata.

W osobnej kaplicy, umieszczony w klasycystycznym, błękitnym ołtarzu, znajduje się siedemnastowieczny obraz Madonny Paradyskiej. Malowidło które jak głosi tradycja, jest kopią dzieła św. Łukasza, mnie bardziej przywodzi na myśl wschodnie ikony. Przedstawia ono Marię w ciemnoszafirowym płaszczu  trzymającą dzieciątko w czerwonej szacie. Obie postaci umieszczone są na płaskim złotym tle. U dołu widnieje  łacińska inskrypcja „Mater Dei, memento mei. Decus Paradisi, ora pro nobis!”

I ja posyłam westchnienie do paradyskiej Pani, by zachowała mnie w swej pamięci.

Wychodząc ze świątyni podziwiamy mieszczące się na chórze organy (autorstwa Joachima Gottlona Petera) a Krzysztof wskazuje na wiszącą w połowie nawy pozłacaną lampę ufundowaną przez opata Łętowskiego. Legenda głosi, że jej autorem był sam król Władysław IV Waza.

014Opuszczamy bazylikę i kierujemy się ku klasztornym ogrodom.  Spacerujemy starannie wygrabionymi alejkami, podziwiamy przycięte krzewy. Krzysztof jakby dopiero tutaj poczuwszy się swobodniej, opowiada nam o życiu w seminarium. Mówi o obowiązkach i rozrywkach, chwali wyżywienie, zaprasza aby przyjechać w listopadzie na odpust, a na koniec obdarowuje orzechami z klasztornego sadu.  Przy bramie  dziękujemy i żegnamy się z naszym przewodnikiem.

Żałujemy tylko, że prowadzona w sezonie przyklasztorna kawiarenka jest nieczynna, chętnie byśmy wypiły w niej kawę i zjadły słynny serniczek.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s