Na cysterskim szlaku – Łekno, Wągrowiec

Do kolejnych  wielkopolskich miejscowości związanych z zakonem Cystersów wybrałyśmy się u schyłku lata.

Jako pierwszą odwiedziłyśmy Łekno – niewielką, senną wioskę, w której nasze przybycie od razu zwraca uwagę miejscowych. Kierujemy się w stronę  ceglanego kościoła. W porównaniu z poprzednio odwiedzanymi przybytkami ten jest niepozorny i skromny.

Okazuje się, że świątynia wzniesiona przez Cystersów już nie istnieje, a tę, którą oglądamy, wzniesiono w połowie XVI wieku z fundacji Nikodema Łekińskiego. Zaś pozostałości dawnego klasztoru i przedromańskiej rotundy archeolodzy odkryli się na zachodnim brzegu jeziora łekińskiego.

Nieco rozczarowane zwiedzamy więc kościół pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Trójnawowa budowla, której największą ozdobą jest gwiaździste sklepienie, nie wyróżnia się niczym szczególnym. No  może poza renesansowym nagrobkiem fundatora po lewej stronie prezbiterium. Wyposażenie świątyni stanowi barokowy ołtarz główny i późnorenesansowe ołtarze boczne.

004

Śladem dawnych mnichów ruszamy do Wągrowca, dokąd w końcu XIV wieku przenieśli się łekińscy cystersi. Bez trudu znajdujemy okazałą budowlę kościoła (obecnie parafialnego pod wezwaniem NMP) i budynków klasztornych. 010Przechodzimy przez odnowioną bramę ale spotyka nas zawód – kościół jest zamknięty. Nie możemy wejść do środka, więc obchodzimy obiekt z zewnątrz.  O ile  barokowy budynek kościoła został odnowiony, to wągrowieckie zabudowania klasztorne sprawiają wrażenie mocno zaniedbanych. Wszędzie widać niszczycielską działalność czasu, tynki się sypią, na ścianach zacieki, większość okien  „zabita na głucho”.007

No cóż, „złote lata” klasztoru przypadały na XV -XVI wiek, potem rozpoczął się jego powolny upadek. Nie omijały też go liczne klęski i pożary, które dwukrotnie (1747 i 1945) trawiły substancję opactwa.

Popadające w ruinę budynki sprawiają przykre wrażenie. W prawdzie gdzie nie gdzie widać ślady jakichś prac zabezpieczających, czy remontowych, ale to kropla w morzu potrzeb.

Aby poprawić sobie nastrój postanawiamy pójść zobaczyć lokalną atrakcję turystyczną, czyli skrzyżowanie rzek Wełny i Nielby, niesłusznie nazwaną „bifurkacją wągrowiecką”. Wygodną ścieżką spacerujemy wzdłuż Wełny aż dochodzimy do miejsca przecięcia się jej z Nielbą.

013Wprawdzie nie mamy tu do czynienia z bifurkacją ( obie odnogi zlewają się do tego samego koryta), ale widok rzek przepływających przez siebie bez mieszania swych wód (brak wirów w miejscu skrzyżowania) robi wrażenie i słusznie władze miasta promują tę ciekawostkę geograficzną.

W drodze powrotnej „zahaczamy” jeszcze o Tarnowo Pałuckie, gdzie znajduje się zaliczany do najstarszych drewnianych kościołów w Polsce – świątynia pod wezwaniem św. Mikołaja, pochodząca z połowy XIV wieku. Niestety nie mamy dziś szczęścia, ten obiekt też  jest zamknięty.  Nie zobaczymy więc późnorenesansowych polichromii ilustrujących sceny z życia świętych Mikołaja i Małgorzaty. Trudno.

Jednonawowy kościółek z prostym prezbiterium i niewysoką wieżą od zachodu był objęty patronatem z cystersów łekneńskich a później wągrowieckich, obecnie pełni funkcję kościoła parafialnego.002

Po pamiątkowych zdjęciach ruszmy w drogę powrotną, podczas której planujemy już kolejne wyprawy.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s