Początek wiosny, czyli śnieżyce zakwitły!

Sobotnie wczesne popołudnie, zamiast przeznaczyć na przedświąteczne porządki, zagospodarowałam  „pielgrzymką” do Śnieżycowego Jaru.007

Ten  rezerwat przyrody odwiedzam rokrocznie w porze kwitnienia śnieżyc, czyli w połowie marca. W różnych warunkach pogodowych, bywało, że w śniegu „po kolana” lub w błocie po kostki.004 Ale tradycji musi stać się zadość, charakter trzeba mieć itp, więc mimo niesprzyjających prognoz pogodowych wyjechałyśmy z przyjaciółką w kierunku Starczanowa.005

Na zaadaptowanym ,specjalnie na ten czas, na parking kawałku pola, zostawiamy samochód. Panie „parkingowe” rozpoznają w nas stałe bywalczynie, udzielają informacji, że dzisiaj ludzi mniej niż w zeszłym tygodniu, a śnieżyce w pełnym rozkwicie.  Ruszamy więc „drogą pylistą, drogą polną” choć jeszcze nie „kolorową jak panny krajka” do rezerwatu. Jak na razie ludzkich tłumów nie widać, tylko pojedyncze postacie, posuwające z naprzeciwka. Żartujemy sobie, że my „zawsze pod prąd” czyli zdrowe rybki jesteśmy 🙂004

Dochodzimy do lasu, tam szlak jest starannie oznaczony, na drzewach wymalowane wizerunki białych dzwoneczków, wskazują drogę tym „co pierwszy raz”.

Nadleśnictwo bardzo dba o podległy teren. Wszędzie widać prowadzone prace nad wycinką samosiejek, wytyczaniem ścieżek, poprawą komfortu odwiedzających rezerwat. Są  tablice informujące o fenomenie śnieżyc, miejsca odpoczynku dla mniej wytrawnych piechurów, kosze na śmieci, parking dla inwalidów, którym wolno wjechać dalej.006

Nareszcie skręcamy na teren ścisłego rezerwatu. Wąska ścieżka prowadzi w dół i po chwili wyrastają przed nami ściany wąwozu pokryte białym kwieciem. Prześliczne białe dzwoneczki z intensywnie zielonymi listkami porastają głównie prawy stok, zdobiąc go jedynym w swoim rodzaju „dywanem”. Na tym odcinku trasy gęsto są porozstawiane ławeczki, z których skwapliwie korzystają piknikujące rodziny z dziećmi i ci, którzy dłużej chcą nacieszyć oczy urodą wiosennego kwiecia.015  My jednak dalej wędrujemy  „dnem” wąwozu, zależy nam na szybkim marszu, bo to swoisty sprawdzian formy „po zimie”.  Stwierdzamy, że nie jest źle, połowę trasy zrobiłyśmy w trzydzieści  minut. Wracamy inną drogą niż przyszłyśmy, robimy niejako „pętlę” Ten odcinek malowniczo pnie się ku górze, ale rozgrzane marszem nie odczuwamy trudności w jego pokonaniu.

Już koniec spaceru, widać pierwsze zabudowania Starczanowa. Przysiadamy pod wiatą i posilamy się specjalnie na tę okazję upieczonymi muffinkami ( full wypas, w środku namoczone w resztce rumu rodzynki i gorzka czekolada, ale to w końcu pierwszy dzień wiosny, trzeba uczcić) popijanymi cytrynowym frugo. Słońce zaczyna zachodzić, zrywa się wiatr, pora wracać. Ale i tak nie możemy narzekać, pesymistyczna prognoza o opadach, nie sprawdziła się.

Ale sezon ‚kwiatowych” wypraw rozpoczęty. W „kalendarzu imprez” mamy jeszcze tulipany w Chrzypsku, magnolie i azalie w Kórniku, a gdzieś „po drodze” może trafimy na konwalie…wszak wiosna dopiero co się rozpoczęła

 

3 uwagi do wpisu “Początek wiosny, czyli śnieżyce zakwitły!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s