Rozstanie

Rozstania zawsze są przykre .  Ale rozstanie nagłe, zaskakujące, nieprzewidziane  jest jeszcze przykrzejsze…

Mimo, że byliśmy razem tylko parę miesięcy, zdążyłam go bardzo polubić. Przyzwyczaiłam się do jego obecności, zwłaszcza, że wszystko mogłabym o nim powiedzieć, tylko nie to, że był uciążliwy czy specjalnie wymagający. Był użyteczny w miły, nienarzucający się sposób i dlatego poleciał ze mną do Irlandii.

. Nie spodziewałam się, że zostawi mnie tak bez słowa pożegnania, czy wyjaśnienia, ale tak właśnie  się stało. Po prostu ja wysiadłam, a on został wtulony w siedzenie autokaru. A przecież, jeśli nie miał ochoty na podróż do Connemary mógł mi jakoś dać znać, a nie tak demonstracyjnie  porzucać bez słowa.IMG_4388

No, trochę mojej winy też jest w tym rozstaniu, bo podekscytowana zobaczeniem Kylemore  Abbey, wyskoczyłam z autokaru nie oglądając się za siebie. Nie poświęciłam mu specjalnej uwagi, zakładając, że jest ze mną.  Pomyliłam się, bywa. Ale żeby o to się tak obrażać?

I tak tego chłodnego, deszczowego  dnia rozstaliśmy się na zawsze…

Nie zdążyliśmy zrobić sobie wspólnych zdjęć, więc z czasem jego wygląd zatrze mi się w pamięci. To nawet lepiej, nie będę go porównywała z następnym…

W autokarze do Galway został mój ulubiony szary sweterek firmy COS…

4 uwagi do wpisu “Rozstanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s