Mam Talent !

Nieskromnie wyznam iż mam prawdziwy talent, który polega na  generowaniu sobie roboty. Zdolności te  objawiają się u mnie z reguły wtedy, kiedy mam zaplanowane zupełnie inne czynności. Zaczyna się zazwyczaj niewinnie, ot jakiś impuls, coś mnie tam dźgnie, no a potem już leci, ba, eksploduje…

Tak było i tym razem. Szefcia obdarzyła mnie pigwami (  na szczęście nie w przesadnej ilości). Coś z nimi musiałam zrobić, zdecydowałam się na konfiturę. Ryzykując iż złamię wszystkie posiadane noże ( twarde toto), pokroiłam umyte owoce w taką większą kostkę i zasypałam cukrem. Miały puścić sok. No ale w tym temacie pigwy miały odmienne zdanie. Podlałam je więc nieco wodą i sokiem z cytryny, ustawiłam na małym ogniu. Ponieważ wpatrywanie się w smażącą się pigwę jest równie ekscytujące jak  oglądanie wirującego prania, bądź śledzenie losów bohaterów „Klanu”, więc ewakuowałam się z kuchni i zagnieździłam w fotelu z thrillerem Charlotty Link. Właśnie odkryto drugiego trupa gdy dotarła do mnie woń, no nawet przyjemna, palonego karmelu. Moja konfitura… Dużo udało mi się uratować, ale sporo przywarło do dna. Szorowanie garnka (całkowicie nieplanowane) zajęło mi sporo czasu.

Sama konfitura okazała się nie konfiturą, ani tym bardziej dżemem. Zakwalifikowałabym ją jako pigwą kandyzowaną,  nota bene bardzo dobrą. Powstał więc kolejny problem co dalej z nią zrobić. Wpadłam na pomysł, że będzie idealna do rogalików. Zabrałam się więc do robienia kruchego ciasta na drożdżach.Na szczęście ( bądź nieszczęście zważywszy, że nie dysponuję nadmiarem wolnego czasu) potrzebne  na ciasto składniki miałam w domu.

Kiedy  z rozczynu 50 gram drożdży z  kilkoma łyżkami cukru, 3 szklanek mąki. jajka i połowy kubka kwaśnej śmietany zagniotłam ciasto, rozwałkowałam je w okrągłe placki, każdy podzieliłam na osiem części. Na każdą z nich położyłam kawałki pigwy i zwinęłam w mniej lub bardziej zgrabny rogalik. Wszystkie posmarowałam rozmąconym jajkiem i piekłam partiami w temperaturze 175 stopni.

Kiedy je wyciągnęłam uznałam, że przypominają mikołajowe czapeczki, więc koniecznie musiałam je „podrasować” lukrem.IMG_5434

Po tym wszystkim  została mi  góra naczyń i sprzątanie kuchni (długie) w trakcie którego przypomniałam sobie, że jutro przychodzą goście, którym obiecałam brownie…Nie pozostało mi nic innego, jak zabrać się za pieczenie, i ponowne sprzątanie. Ja to mam talent!

 

2 uwagi do wpisu “Mam Talent !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s