Na Zielonej Wyspie

Choć starałam się maksymalnie wykorzystywać czas na zwiedzanie Irlandii, to jednak wystarczało mi go także na inne zajęcia. Wieczorami szyłam sutasz na prezenty dla koleżanek córki.

Na początku zrobiłam wisiorek z krzemieniem pasiastym – podobno to kamień radości, mam nadzieję, że takową przyniesie obdarowanej osobie.105Dodałam do niego biały turkus, miedziane elementy i szklane paciorki toho.107

Kolejny sprawił mi więcej problemów, bo miał być bardziej kolorowy. Długo zastanawiałam się, jaką oprawę dać do okrągłego, płaskiego turkusu i owalnego fuksjowego jadeitu, aby nie przytłoczyć nią urody kamieni. W końcu zdecydowałam się na przewagę słonecznych żółci. Żeby zachować równowagę kolorystyczną  użyłam turkusowych i żółtych koraliczków, po które specjalnie wyprawiłyśmy się z córką na drugi brzeg Liffey.115Ten poleci do Warszawy i (mam nadzieję) ozdobi szyję pewnej przemiłej osóbki zafascynowanej kulturą Indii. Na koniec, przed samym wyjazdem, zdążyłam jeszcze wykonać wisiorek z białym turkusem i kulistym zielonym jadeitem w szmaragdowo zielonej oprawie, który ma być prezentem dla włoskiej współpracowniczki mojej córki.108

Poza tym ( co poczytuje sobie za sukces) przeczytałam wszystkie cztery tomy  „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” R. M. Wegnera. Dlaczego sukces? Bo osobiście nie przepadam za literaturą fantastyczną i „dobrowolnie” po nią nie sięgam. Tym razem nie miałam wyjścia, gdyż u córci na półkach króluje właśnie ten gatunek prozy. Przy poprzedniej wizycie wczytywałam się w trylogię A. Przechrzty „Demony Leningradu”, „Demony Wojny” i „Demony czasu pokoju” oraz „Gambit Wielopolskiego” tegoż autora. Wygląda na to, iż wizyty w Dublinie, poza innymi, rozszerzają także moje horyzonty literackie. No cóż, może dziecko ma rację, że nie ma czytelników nielubiących fantastyki, są tylko jej nieuświadomieni fani…

Niestety nawet najmilsze pobyty (a w zasadzie najbardziej te), ile by nie trwały, zawsze są za krótkie.  Szarego poniedziałkowego ranka przyszła mi pora żegnać się z dzieckiem i Dublinem. Przede mną dwie godziny oczekiwania i dwie lotu do Polski.116 Czas oczekiwania  skracam sobie obserwacją lądujących samolotów podziwianiem panoramy gór na horyzoncie.

3 uwagi do wpisu “Na Zielonej Wyspie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s