No i stało się…

Post jest wybitnie nadprogramowy, ale wydarzenie  tej rangi, usprawiedliwia jego pojawienie.

Otóż po raz pierwszy w życiu zostałam teściową!

Ten trudny moment transformacji ( taka młoda a już teściowa…) pomogły mi przejść moje przyjaciółki, bardziej zaawansowane w teściowskim stażu. Zorganizowany ad hoc wieczór „teściówek” był bardzo udany.  Przygotowałam przystawkę z buraka nadziewanego pastą serową ( bo miało być zdrowo) a okazało się  też zaskakująco smaczne. 008Jako obiadowe dania wystąpiły żurek i risotto z ciecierzycą, a na deser sernik na mascarpone i białej czekoladzie  z wiśniowymi konfiturami. Do tego martini i oliwki „do pojadania”

Na wystylizowanie się na „idealną” teściową czasu miałam niewiele, więc zdecydowałam się na totalny mix, ocierający się o kicz. Czyli  wbiłam się w dresy w panterkę i czerwone szpilki.  Do dresowej bluzy przypięłam napis „mum in low” – zięć jest Amerykaninem, więc anglojęzyczny podpis  na jego cześć. Na szyi zawiązałam czerwoną apaszkę. No a na usta „rzuciłam” najczerwieńszą pomadkę jaką znalazłam w swojej kosmetyczce. Bo nie może być zbyt słodko… Za to zawsze może być wesoło!010

Szefcia , oprócz kwiecia obdarzyła mnie zestawem „małej teściowej”, składającym się z witamin „na odporność” i „na uspokojenie”, podobno niezbędnych aby powitać nowego członka rodziny. A że jest już od  paru lat teściową, ufam jej doświadczeniu.

Dzięki obecności przyjaciółek wieczór był dla mnie bardzo udany, za co im tym postem chcę  podziękować.

 

11 uwag do wpisu “No i stało się…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s