Fredro w oparach… Czyli niedzielne popołudnie w pubie

Miałam przyjemność spędzić niedzielne popołudnie na nietypowym spektaklu „Ślubów panieńskich”. Dlaczego nietypowym? Już tłumaczę…

Spektakl odbył się  nie na teatralnej scenie, ale w klubowym wnętrzu. Gościł go  pub ” W starym kinie”, zlokalizowany na wysokim parterze starej kamienicy przy Nowowiejskiego.  Przyjechaliśmy tam na tyle wcześnie, aby móc wybrać miejsca i zamówić piwo. Byłam w tym klubie po raz pierwszy więc rozglądałam się ciekawie po przestronnym, aczkolwiek ciemnawym wnętrzu. Urządzone zostało  wygodnie, bez zadęcia. Proste,  niskie kanapy zachęcają do „zalegnięcia” na nich na dłużej.  Jest też kilka miejsc przy stolikach.  Ściany zdobią stare plakaty filmowe.

Lokal powoli się zapełniał, atmosfera panowała swobodna, między gośćmi kręcili się aktorzy biorący udział w przedstawieniu.

Gwar rozmów przerywa pojawienie się pani reżyser, Anny Szymczak, która  krótko naświetla swoją wersję adaptacji i tłumaczy dlaczego „Fredro w oparach”.  Raczej niczego nie wyjaśnia, sygnalizuje tylko, że „będzie się działo”…

Widziałam już „Dziewczynkę” w jej reżyserii i ciekawa jestem jak sobie poradzi z klasyką. Zaczyna się spektakl

Jako podkład muzyczny służą przeboje disco- polo, aktorzy występują we współczesnych kostiumach i z całych sił starają się uwspółcześnić dziewiętnastowieczną sztukę. Popijają piwo, popalają papieroski, przegryzają chipsy, robią selfie.

Z przeniesieniem „w dzisiejszość” doskonale radzą  sobie obie amantki, czyli  seksowna Anna Smogorzewska grająca Anielę i temperamentna  Joanna Mikołajewska wcielająca się w Klarę. Niezły jest Tadeusz Lisiecki jako Jan i Tomasz Stawski grający Radosta. Najmniej przekonywujący byli dla mnie aktorzy odtwarzający główne role męskie, czyli Gustawa i Albina. Generalnie postawiono na erotyczny podtekst sztuki, stąd może zapowiedziana żartobliwie „Ob – scena” i ” O – pary”. Ponieważ nie ma klasycznej sceny, akcja toczy się między stolikami. To sprawia, iż  widzowie poniekąd czynnie biorą w niej udział.

Tekst sztuki mocno okrojony ( na szczęście) ogranicza się do kluczowych scen intrygi. Zważywszy na to, że cały spektakl przygotowany został przez amatorski Teatr castingowy „mplusm”, przedstawienie można uznać za bardzo udane. Ja w każdym razie bawiłam się bardzo dobrze i już  z ciekawością czekam na następny spektakl tego zespołu. Tym razem będzie to „Moralność Pani Dulskiej”. Gwoli ścisłości muszę jednak nadmienić, iż mój dobry humor wywołany był tylko w połowie przez spektakl. Drugą jego połowę zawdzięczam przemiłemu towarzystwu przy stoliku.

7 uwag do wpisu “Fredro w oparach… Czyli niedzielne popołudnie w pubie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s