Dwór Hutten Czapskich w Smogulcu – Wielkopolskie rezydencje

Dzięki służbowym wyjazdom trafiam do miejscowości, o których istnieniu nie miałam dotąd pojęcia. Jedną z nich jest Smogulec. Zauroczona jestem  tą niewielką wioseczką leżącą na skraju Wielkopolski. Przepięknie położona miejscowość zachwyciła mnie swą urodą  i wielowiekową historią, jako że należy do najstarszych pałuckich wsi.IMG_7234 Już pod koniec średniowiecza była gniazdem rodowym Grzymalitów Smogulewskich. W 1335 roku otrzymała prawa miejskie, które jednak w XVII wieku utracił. W rękach rodu Smogulewskich miejscowość pozostawała do XVII wieku.  Po bezpotomnej śmierci ostatniego  z rodu, właścicielem Smogulca został szef 1 Regimentu Pieszego, generał Joachim Fryderyk Fleming, który następnie sprzedał majątek hrabiemu  Janowi Przebendowskiemu. W XIX wieku włości przejęła rodzina Czapskich herbu Leliwa, którzy przyjęli  przydomek Hutten. Pod ich rządami  nastąpił najświetniejszy okres Smogulca.IMG_7250 Pierwszym z rodu  właścicielem Smogulca był Józef Kazimierz Hutten Czapski, ożeniony z Eleonorą Laurą, hrabianką Mielżyńską z Pawłowic. Dzięki koneksjom hrabiny na dworze berlińskim  została utworzona tzw. Ordynacja Smogulec.  Eleonora uzyskała  też dla swego jedynego syna, Bogdana Franciszka, dziedziczny tytuł hrabiowski. Niestety nie bardzo miał komu go przekazać, zmarł bezpotomnie. Aby uniknąć wywłaszczenia, przed śmiercią zaadoptował krewniaka, Emeryka Augusta Czapskiego i rozpoczął starania o rozwiązanie ordynacji. IMG_7265 W 1930 roku została ona przetworzona w fundację mającą na celu popieranie nauki polskiej. Do majątku fundacji Hutten Czapski wniósł 2683 hektary swych dóbr i pałac, który miał stać się Domem Pracy Twórczej. Przed śmiercią (1937) zapisał Smogulec Uniwersytetowi Warszawskiemu.IMG_7268

Podczas II wojny wieś znajdowała się pod  okupacją, we dworze rezydował niemiecki treuhender. Po wojnie wyzwoliciele   spod znaku czerwonej gwiazdy spalili większą część pałacu, wraz z olbrzymimi zbiorami bibliotecznymi. W latach powojennych w resztówce mieścił się PGR a potem prywatne przedsiębiorstwo. Spadkobierczyni, pani Izabela Godlewska – Aranda, bezskutecznie czyniła starania o przywrócenie fundacji Czapskiego. Niestety jej pisma kierowane  m.in. do Prezydenta RP pozostały bez odpowiedzi.

Obecnie dwór, a raczej to co z niego pozostało, sprawia przyjemne wrażenie. Starannie otynkowany parterowo – piętrowy budynek przekryty jest dachem mansardowym. Uroku dodaje mu arkadowa galeria. W otaczającym parku zachowały się fragmenty przyziemia dawnego budynku głównego, które dają pojęcie o jego rozmiarach i świetności.IMG_7255 Wrażenie robi zachowana  XIX wieczna brama dworska, a także  park typu angielskiego porośnięty starodrzewem. Jego urok polega na nierównomiernym ukształtowaniu terenu oraz lustrach wodnych, stawu i kanału, przez który przerzucone są mostki.IMG_7262

W sąsiedztwie założenia pałacowego  znajdują się dawne zabudowania gospodarcze, m.in. budynek dawnej gorzelni.

Spotykany przypadkiem Smogulanin, zauważywszy, że z zachwytem fotografuję  urokliwe zakątki, zagadnął mnie mówiąc :”Pięknie tu prawda? Tutaj się urodziłem i tu chcę umrzeć…”

15 uwag do wpisu “Dwór Hutten Czapskich w Smogulcu – Wielkopolskie rezydencje

    • Piękna wycieczka w wydawałoby się zapomniany zakątek. Z ciekawości tam pojadę, bo w dawnym pałacu rodziny Hutten Czapskich rezydował mój prapradziad Kazimierz, zarządzał tym majątkiem do końca swojego życia, tam też zmarł. Mam skan bardzo ciekawego listu adresowanego do Kazimierza, a pisanego przez Laurę Czapską (oryginał w Muzem Regionalnym w Rogoźnie).
      Pozdrawiam Piotr

      Polubione przez 2 ludzi

      • Bardzo dziękuję za komentarz. Gorąco namawiam na wyprawę do Smogulca, to naprawdę przepiękne miejsce! No a skoro jeszcze łączy go z Panem nić rodzinnych wspomnień, to prawie „pozycja obowiązkowa” 😉 Mam nadzieję, że dopisze Panu szczęście i podczas planowanej wizyty będzie Pan mógł wejść do tamtejszego kościoła. Mnie, niestety to się nie udało, ale już sam widok świątyni z zewnątrz mocno raduje oczy (i serce) każdego miłośnika architektury. Pozdrawiam i życzę niezapomnianych wrażeń z wycieczki.

        Polubienie

      • Szanowny Panie, zaciekawiła mnie wzmianka o Pańskim prapradziadku. Mój prapradziadek Ignacy był kasjerem majątku Smogulec (zmarł w 1925 r.), a jego zięć (a mój pradziadek) Józef – nadleśniczym lasów smoguleckich (pełnił tę funkcję jeszcze po śmierci Bogdana Hutten-Czapskiego). Czy ma Pan jakieś materiały/zdjęcia, na których mogłyby się znaleźć wyżej wymienione osoby? Z poważaniem, Izabella

        Polubienie

  1. Piękne miejsce piękny wpis to co opisała pani jako resztówkę po pałacu to dawana kordegarda zamieszkała przez służbę i ogrodnika.Pałac spłonął całkowicie sowieci mieli na niego wyrok za działalność właściciela na niekorzyść Rosji podczas I Wojny.Pozdrawiam

    Polubienie

    • Ślicznie dziękuję za uzupełnienie mojej wiedzy o smoguleckim pałacu. „Kordegarda” kojarzy mi się raczej z wartownią, miejscem stacjonowania wszelkiego rodzaju jednostek zbrojnych.A co do poczynań armii „wyzwolicieli” to niestety dość częsta praktyka 😦 Serdecznie oddzdrawiam 🙂

      Polubienie

  2. Dzień dobry,

    czy to co pozostało po pięknym pałacyku jest udostępnione do zwiedzania? Czy może pani podać kontakt.Co do odpowiedzi na ww. fundację Prezydenta RP mam podobne odczucie, nawet gratulacje po wygranych wyborach pozostały bez odpowiedzi. Tylko nie wiem, czy pani też chodziło o tego prezydenta?.

    Polubienie

    • No cóż,, pomimo braku odpowiedzi, wybrałem się do Smogulca i tego co pozostało po rodzinie Hutten-Czapskich. Kościół piękny, choć też nie dane mi było wejść do środka, a proboszcz się spieszył. Może sie uda następny razem.
      Dodam, ze bardzo pięknie Pani pisze, zrozumiale, bez nadęcia i wyniosłości. Ale to pewnie takie zacięcie nauczycielskie, albo się mylę. W każdym badź razie Riposta… doskonała. Również ładne, dobrze skadrowane, plastyczne są Pani zdjecia, a przy okazji, jakim sprzętem foto Pani to wszystko dokumentuje?
      Gratuluję raz jeszcze!

      Polubienie

      • Panie Krzysztofie. Sama nie wiem czy zacząć od przeprosin, usprawiedliwień czy podziękowań? Może najpierw przeprosiny za „obsuwkę”… Weekend spędzałam w Gdyni więc dopiero teraz usiadłam do komputera, I tak nic konkretnego na temat obecnego stanu i statusu resztki pałacu nie byłabym w stanie Panu napisać. W Smogulcu ostatnio byłam kilka lat temu i moje wiadomości mogłyby się okazać nieaktualne. Wiedziałam jedynie tyle, że park na pewno jest dostępny dla publiczności. Co do kościoła, to też nigdy nie miałam szczęścia zastać go otwartym, nad czym boleję. Bardzo dziękuję za wszystkie komplementy pod adresem mego blogu. Jest on wynikiem pasji więc pewnie dlatego odbiór tekstów jest łatwiejszy. Pochwały pod adresem zdjęć uważam za niezasłużone (ale i tak, jak wszystkie, bardzo mnie cieszą) akurat w tej materii sporo bym się jeszcze musiała podkształcić. Na ogół posługuję się „canonem EOSem 4000 D, czasem zwykłym Nikonem coolpixem, a gdy nie mam nic innego pod ręką to i komórką. Dziękuję za odwiedziny na mojej stronie, komentarze, zainteresowanie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

        Polubienie

      • Pani Małgorzato,

        mam nadzieje, ze to prawdziwe imię… Nie dość, że pięknie Pani pisze, to jeszcze jest skromna jak filmowa bohaterka filmu pt. Sense and Sensibility. Film świetny, a do tego pouczający. Ale do brzegu… Czy Pani zainteresowania sięgają Dolnego Śląska przepięknych pałaców, ogrodów i tajemnic. Jeśli tak, to warto wymienić małe co nieco. O ile nie potraktuje mnie Pani „z buta”, to chętnie podzielę się moimi wrażeniami/wiadomościami. Temat kompleksu Riese, ks. Daisy, martylorogii (np. zagadkowa Sieniawka), kilka razy konsultowałem np. z Panią Joanną Lamparską. Uwielbiam fotografować np. zabytkowe kościoły, samochody, miejsca warte odwiedzenia, a nawet zrecenzowania. To tyle, wiem iż podobnych e-mailii dostaje Pani sporo, ale liczę na odpowiedź…

        z poważaniem, krzysztof golec Bydgoszcz

        Polubienie

      • Panie Krzysztofie. Imię jak najbardziej prawdziwe 🙂 Zasięg moich zainteresowań w zasadzie jest nieograniczony, choć na zgłębianie wszystkich ciekawych tematów po prostu brak czasu. Dolny Śląsk jest fascynujący, ale niestety, z autopsji znam ten region stosunkowo słabo, byłam tam zaledwie kilkukrotnie. Od razu i „bez bicia” przyznaję, że XXwieczne militaria, fortyfikacje, miejsca straceń, obozy koncentracyjne itp, to „nie moje klimaty” i nie czuję potrzeby ich odwiedzania. Nastawiona jestem raczej na doznania estetyczne niż na tajemnice, tragedie i grozę. Jednym słowem gdy mam do wyboru, wolę zwiedzać zamek Książ niż sztolnie walimskie 😉 Jeśli jednak ma Pan jakieś wyjątkowo ciekawe informacje, chętnie przeczytam. Natomiast widok starych samochodów zawsze cieszy moje oczy, bo choć się na nich kompletnie nie znam, podziwiam ich elegancję. Serdecznie pozdrawiam:) Podaję prywatnego maila: malgorzatam24@gmail.com

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s