Łomnica – założenie dworskie Garczyńskich – wielkopolskie rezydencje

Mała, zagubiona wśród lasów Łomnica leży z dala od szlaków turystycznych. Niewiele osób do niej zagląda, więc nasze przybycie wzbudza pewne zainteresowanie. Świadoma, że każdy mój krok jest dyskretnie monitorowany spojrzeniami zza firanek, ostrożnie ruszam zwiedzać rozplanowane na osi dwór – kościół budynki. Ostrożnie, bo w zasadzie jego część to teren prywatny…

Czytaj dalej

Reklamy

Pałac von Reichów w Rozbitku – wielkopolskie rezydencje

Pałac w Rozbitku fascynował mnie od dawna. Niestety, zawsze oddzielał mnie od niego solidny płot, a gęste drzewa zasłaniały jego widok. Kilkukrotnie próbowałam do niego podjechać z różnych stron, zawsze z tym samym, mizernym skutkiem.

Tym razem osiągnęłam przynajmniej tyle, że poprzez płot udało mi się zobaczyć majaczącą na końcu  długiej  (podobno największej w Polsce) alei platanów  fasadę pałacu. Czytaj dalej

Łaziska – zespół dworski Emila Amousa i piramida…

Pogoda się poprawiła, co poskutkowało ogólnym ożywieniem. Na niebie ruch jak nad JFK. Klucze ptaków ciągną niemal bez przerwy. Pojawiły się bociany. Na łące rozciągniętej wzdłuż jeziora  zauważamy odpoczywającą parę żurawi.  Nieco dalej, na polu zieloniutka ozimina skusiła stado saren. Jedna z nich nieoczekiwanie przebiega przez szosę niemalże przed maską samochodu. Na drogach też jakby gęściej od pojazdów wszelkiej maści. Wyległy dawno nie widziane motory i traktory.  Czyli wszystkie znaki wskazują, że nadeszła wiosna. I w tej wiosennej aurze ruszamy w podróż.

Do Łazisk zawiodła nas chęć zobaczenia znajdującego się w nich dworu. Czytaj dalej

Pałac czy dwór? – Posiadłość Raczyńskich i Lehmann- Nitsche’ów w Chełmnie- wielkopolskie rezydencje.Wielkopolskie rezydencje

Los sprawia niespodzianki.  Nie zawsze miłe, ale czasami stara się  wynagrodzić przykrości jakąś niespodziewaną atrakcją. Taką niewątpliwie był „wyrosły po drodze ” pałac w Chełmnie. Zapewne stał tam od co najmniej 150 lat, ale nigdy dotąd go nie zauważyłam, skutecznie bowiem zasłaniały go parkowe drzewa.  Teraz, na przedwiośniu przez nagie konary prześwitywała interesująca budowla. Nie sposób było, nie zatrzymać się przy niej. Czytaj dalej

Chichot życia w Jarocinie

Z przyjemnością ponownie odwiedziłam Jarocin. To miasto „ma coś w sobie”!   Nie spodziewałam się, że przy okazji będzie mi dane zobaczyć dzieło M. Batkiewicza.Zaczęłyśmy z Szefcią od śniadania. W „macu” zaskoczyła nas niebotyczna kolejka…przedszkolaków. Nowością była także zmiana  w organizacji sprzedaży i nowa kolorystyka. No cóż, dawno nas tu nie było.  Po długim czekaniu wreszcie wbijamy zęby w hamburgery i popijamy je kawą. Potem ruszamy do pracy a po niej „w miasto”. Czytaj dalej