Co się dzieje w Michorzewie? Pałac Sczanieckich i kościół NMP i Wszystkich Świętych

Swego czasu odwiedziłam wszystkie wielkopolskie dwory i pałace związane z osobą Emilii Sczanieckiej. Byłam w Brodach, gdzie się urodziła i Pakosławiu, w którym mieszkała do śmierci. Zobaczyłam pałace we Lwówku, gdzie Emilia czekała na wyrok za udział w Powstaniu  Listopadowym i w  Chraplewie należącym do jej siostry Nimfy (ze Sczanieckich Łąckiej). Odwiedziłam pałac (a w zasadzie pałace, bo są dwa) w  Wąsowie, rodowym majątku Sczanieckich. Pozostał mi tylko ten  w Michorzewie, który należał do jej babci, Anastazji ze Skórzewskich Sczanieckiej. Miałam wielką ochotę go zobaczyć.  Teoretycznie nie powinno być z tym kłopotów, bo obecnie, w pięknie odbudowanym (za państwowe pieniądze) budynku, mieści się ośrodek neurorehabilitacyjny.  Niestety teoria nie pokrywa się z praktyką…

Podjeżdżamy z Szefką pod zamkniętą bramę ośrodka. Gęsty park, porośnięty starodrzewem, uniemożliwia zobaczenie czegokolwiek z założenia pałacowego. Bardziej „obyta” w negocjacjach Szefowa bierze na siebie ciężar rozmów. Dzwoni domofonem, przedstawia się i wyłuszcza cel naszej wizyty. Zaznacza, że nie mamy zamiaru nikogo niepokoić, wchodzić do środka. Chcemy tylko zobaczyć pałac z zewnątrz. Niestety, pani siedząca „po drugiej stronie” nie może podjąć samodzielnie decyzji o wpuszczeniu nas i odsyła ( telefonicznie) do sekretariatu. Kasia nie odpuszcza i dzwoni. Po dłuższej chwili ktoś odbiera telefon.  Na nic zdają się jej argumenty, że obiekt jest zabytkowy i państwowy i że jako taki powinien być  z zewnątrz dostępny. Kolejny ( anonimowy) damski głos informuje o tym, że bez zgody dyrektora placówki, nie możemy wejść na teren ośrodka. Pyta więc o dyrektora.  I choć to są przedpołudniowe godziny dnia pracy słyszymy, że „niestety nieobecny”. Oczywiście to normalne, że dyrekcja nie siedzi kołkiem na miejscu, ale z reguły, w wypadkach  jej nieobecności, zastępuje ją ktoś   upoważniony do podejmowania decyzji, zwłaszcza tych niezbyt istotnych. Cóż widocznie w Michorzewie jest inaczej…

Przykre, że tak zwane „dziedzictwo narodowe” utrzymywane z pieniędzy podatników jest dla nich niedostępne, zwłaszcza w kontekście tego, iż jest związane z osobą, znanej ze społecznych działań, Emilii Szczanieckiej… Czyżby obecni włodarze ośrodka mieli powody, żeby obawiać się wizyt?

Nie będziemy się „kopać z koniem biurokracji” więc rezygnujemy. Wygląda na to, że  zobaczyć pałac można jedynie jako pacjent ośrodka… Aż tak poświęcać się dla swej pasji nie zamierzam, zwłaszcza, że wyczytane w internecie komentarze o tej placówce, są w większości nieprzychylne…

Udajemy się do pobliskiego kościoła, noszącego wezwanie NMP i Wszystkich Świętych. Otoczenie świątyni jest bardzo zadbane i sprzyja kontemplacji. Sam kościół zbudowany został w latach 1789 – 1800,  na miejscu dawniejszego, drewnianego. Jest barokowo- klasycystyczną budowlą salową, jednonawową.  Do korpusu głównego przylega wieża z ostrosłupowym dachem.  W tej wieży, podczas remontu w 1983 roku, odnaleziono testament Emilii Sczanieckiej.   Drzwi do kościoła są otwarte, wnętrze możemy obejrzeć przez zabezpieczającą kratę. Już w kruchcie zwraca uwagę piękny witraż autorstwa Stefana Matejki, bratanka i ucznia mistrza Jana.

W klarownej, jasnej  nawie  wzrok przyciąga ołtarz główny.Niestety z kruchty nie widać, znajdujących się na chórze, kartusza z monogramem fundatorki, Anastazji Sczanieckiej ani dwóch barokowych rzeźb, pochodzących z wcześniejszej świątyni. Nie można też dostrzec pozostałych witraży.

Robimy obchód świątyni. W  jej północnej ścianie zwraca uwagę epitafium Stanisława Sczanieckiego ( brata Emilii).

Nieopodal znajdują się płyty nagrobne innych członków rodziny Sczanieckich.  Powoli odczytujemy kolejne imiona i daty wyryte na prostych nagrobkach.Nagrobek Emilii znajduje się  obok (jednej z dwóch) kwadratowej kaplicy – kostnicy w północno-wschodnim narożniku kościelnego obejścia. Przez  bramę  ozdobioną posągami świętych opuszczamy teren kościoła. Naszą uwagę przykuwa stylowy budyneczek  (a zwłaszcza jego niesamowite drzwi)w którym mieści się biuro parafialne.Mijający nas mężczyzna (chyba tutejszy kapłan, nie jestem pewna, bo „po cywilnemu”) wyraźnie stara się  nas odwieść od bliższych oględzin ciekawego obiektu. Obrzuca nas niechętnym spojrzeniem i odsyła z powrotem do kościoła.  Widać w Michorzewie obcych nie lubią. Ciekawe dlaczego?

4 uwagi do wpisu “Co się dzieje w Michorzewie? Pałac Sczanieckich i kościół NMP i Wszystkich Świętych

  1. Wychowałam się w Michorzewie . W Pałacu chodziłam do Przedszkola Szkoły a także na Stołówkę na Obiady dla rodzin Osób pracujących w PGR. Moja mama pracowała obok Pałacu w PGR jako księgowa. Pamiętam jak w latach 80tych przeprowadzono Ekshumację Grobu Emili Sczanieckirj i wydobyto jej Czaszkę. Palac ti Piękne Miejsce. Miejsce moich Zabaw w Dzieciństwie 1974-1992..

    Polubienie

    • Bardzo dziękuję za podzielenie się ze mną wspomnieniami. Rzeczywiście pałac jest piękny. Dzięki uprzejmości jednego z mieszkańców Michorzewa miałam okazję obejrzeć budynek z zewnątrz i wewnątrz. Szkoda, że od strony ogrodu architekturę wielkiego portyku zakłóca dobudowana rampa. Serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s