Cerkiewki z okolic Ustrzyk . – Bieszczadzka wyprawa.

Po nocnej ulewie niebo niby błękitne, ale nad górami wiszą ciemne chmury. Gośka i Rysiek z bólem serca  rezygnują z pójścia na „Małe Jasło” i podejmują decyzję o zwiedzaniu „wyjazdowym”. Ruszamy  więc objeżdżać  kolejne bieszczadzkie cerkiewki. Tym razem chcemy zobaczyć te, w okolicach Ustrzyk Górnych. Pogoda niepewna, w każdej chwili może spaść kolejny deszcz.

Pierwszą odwiedzoną przez nas jest, ta pod wezwaniem św. Mikołaja, greckokatolicka  w Chmielu. Obecnie stojąca  cerkiew powstała w początkach XX wieku.  Jest jednokopułowa, wzniesiona w konstrukcji zrębowej.  Przy świątyni znajduje się grób Fieronii z  Dubrawskich Orlickiej, dobrodziejki cerkwi. Ten XVII wieczny kamień jest unikatem, to jedyny odnaleziony tu nagrobek wiejski w formie płyty. Widnieje na nim inskrypcja w języku starocerkiewnosłowiańskim.

Dowiadujemy się, że rodzina Dubrawskich (do których wieś należała w 2 poł. XVII wieku) przybyła do Chmiela z Żydaczowa. Jako dziecko byłam w tej miejscowości i chlapałam się tam w wodach, będącego dopływem Dniestru, Stryja.  Nagrobek  Fioronii  przywołał wspomnienie tamtych beztroskich dni, podczas których miałam też okazję oglądać Bieszczady  ( w Jaremczu)od ukraińskiej strony.

Obok Lutowisk i Bystrego, Chmiel wystąpił w „Panu Wołodyjowskim” J. Hoffmana.  Był plenerem  Raszkowa.  Pierwotnie zakładano, że piękna cerkiewka spłonie podczas pożaru wznieconego przez Azję Tuhajbejowicza. Dopiero stanowcza interwencja konserwatora zapobiegła unicestwieniu świątyni.

To nie jedyny związek wsi z filmem, bowiem właśnie w Chmielu mieszkał pan Jerzy Janicki, pisarz, dramaturg, dziennikarz, autor scenariuszy do kultowych seriali „Umarłem aby żyć”,  „Polskie drogi”, „Dom”.

Na chwilę zatrzymujemy się aby podziwiać kaskady na Sanie. Pod Chmielem rzeka przeciska się między północnymi stokami masywu Połoniny Wetlińskiej   a pasmem  Otrytu tworząc malowniczy przełom. Niestety po ostatnich deszczach woda wezbrała i jest nieprzejrzysta.  Tutaj też dopada nas pierwszy (ale nie ostatni) tego dnia deszcz… Dalej jedziemy na Smolnik, obejrzeć następną cerkiew. 

Ta  pochodzi z końca XVIII wieku i reprezentuje typ bojkowski. Nosi wezwanie Michała Archanioła.  Jest otwarta możemy więc zobaczyć jej wnętrze. Okazuje się, że obecnie to nie cerkiew, a kościół. Jedynym elementem dawnego, cerkiewnego wystroju jest fragment polichromii  z draperiami i puste kartusze. Część ikon z dawnej cerkwi znajduje się  obecnie w Ukraińskim Muzeum Narodowym we Lwowie, część w muzeum w Łańcucie.

W kruchcie pozostawione są widokówki i foldery oraz skarbonka na opłaty za nie. Wzruszający dowód wiary w ludzką uczciwość…Cerkiew  w Smolniku stoi samotnie… Kiedyś była tu spora wieś  ale historia nie była dla niej łaskawa. Po przejściu frontu w 1944 wieś włączono do ZSRR. Po 1951 wieś wróciła do Polski, ale bez mieszkańców, których wysiedlono do obwodu nikołajewskiego. Ich opustoszałe i niszczejące domostwa  rozebrano w latach 50 ubiegłego wieku.  Cerkiewka, zamieniona na magazyn niszczała. W latach 70tych ubiegłego wieku oddano ją parafii rzymskokatolickiej.

Zbaczamy na chwilę z głównej trasy, żeby odwiedzić Bystre, w którym znajduje się kolejny zabytek architektury cerkiewnej. Projektantem świątyni był najprawdopodobniej lwowski architekt Wasyl Nahirny (Nagórski). Budowla nawiązuję do cerkwi huculskich i zaliczana jest do stylu narodowego ukraińskiego. Przy remontowanej akurat świątyni rosną dzikie poziomki. Nie mogę się powstrzymać i zrywam parę czerwonych kuleczek. Zapach mają po prostu niebiański. Przed drewnianą świątynią stoi okazała, parawanowa, murowana dzwonnica.

Miałyśmy z Gośką nadzieję wypić  kawę, ale niestety stojący na przeciw cerkiewki przybytek kulinarny jest zamknięty. Podziwiamy więc tylko kolekcję drewnianych diabłów zasiedlających ogród przy barze.

Zjeżdżamy na Równię,  gdzie stoi, moim zdaniem najbardziej urokliwa, drewniana cerkiewka . To taki „marcepanek” wśród bieszczadzkich świątyń.  Trójdzielna, trójkopułowa, wzniesiona w konstrukcji zrębowej. Pochodzi z XVIII wieku i służyła wyznawcom greko- katolickim. Po roku 1951 opuszczona świątynia niszczała. Przez jakiś czas traktowano ją jako magazyn, potem objęta została nadzorem konserwatorskim. W 1972 roku została oficjalnie przekazana kościołowi katolickiemu. Obecnie służy jako kościół filialny parafii w Ustianowej Górnej i nosi wezwanie MB Wspomożenia Wiernych.Możemy zajrzeć do wnętrza.Niestety nie ocalało tu nic z dawnego wyposażenia. Ikonostas z XVII wieku,osiemnastowieczne ikony, feretron oraz chorągwie procesyjne znajdują się w muzeum w Łańcucie.

Na koniec zatrzymujemy się w Stefkowej przy dawnej cerkwi greckokatolickiej.Została ona wzniesiona w latach 1830- 1836, a konsekrowana pod wezwaniem św. Praksewii w 1840 roku.

Jest budowlą orientowaną, trójdzielną o ścianach pokrytych gontem.  Stojąca obok drewniana dzwonnica pochodzi z 1906 roku. We wnętrzu (podobno, sprawdzić nie mogłam bo świątynia była zamknięta) znajduje się portret jej fundatora Andrzeja Górskiego (Andriej Hirsky). Obecnie cerkiewka (od 1953 roku) służy jako katolicki kościół pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP.

Na niej kończymy dzisiejszy objazd po cerkiewkach i kierujemy się w stronę Cisnej.

 

 

 

 

 

 

 

 

2 uwagi do wpisu “Cerkiewki z okolic Ustrzyk . – Bieszczadzka wyprawa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s