Mieszane uczucia czyli wieczór w poznańskim TN

Lubię teatr.  Ma on dla mnie coś magicznego w sobie.  Kurtyna, oddzielająca symbolicznie świat iluzji od realnej widowni,  dzwonki dyscyplinujące spóznialskich, nawet specyficzny zapach  mieszaniny kurzu i perfum wypełniający salę przed spektaklem, już  wywołują u mnie dreszczyk emocji i oczekiwania na porcję wrażeń i wzruszeń.

Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy Aga i Piotrek zaprosili mnie do teatru.  I to do poznańskiego „Nowego”, który „od zawsze” cieszy się dobrą opinią w mieście. Jednak  oglądana  sztuka, wprowadziła pewien zamęt w moim, dotychczas stałym, uwielbieniu dla Melpomeny.Przyczyną rozterek był autorski spektakl „Na obraz i podobieństwo twoje” Piotra Trojana, który miałam okazję obejrzeć niedzielny wieczór.

Odniosłam wrażenie, że autor scenariusza i reżyser „za dużo chciał powiedzieć”, skutkiem czego, niewiele przekazał.

A mogło być ciekawie… Gdyby tylko zechciał skupić (a przy okazji skupić uwagę widza) na, chyba podstawowym dla sztuki,  temacie, czyli nadmiernym kulcie ciała… Ale  nie chciał. Przez to spektakl przypomina rozwlekłe i mało spójne opowiadanie gawędziarza, który co chwilę wtrąca „to mi przypomina, że…” i tu dygresja, i dygresja do dygresji etc. etc.  Bo w sztuce przy okazji kultu ciała pojawiają się także wątki mediów, anoreksji, operacji plastycznych, starości, hejtu,  cyberseksu, misji na marsa… Za dużo tego, by była w stanie pomieścić to jednoaktówka.

Bohaterowie sztuki też  są raczej zero- jedynkowi. Kulturysta, anorektyczka, zaborcza matka, dziewczyna z małego miasteczka,  chorowity marzyciel, to raczej zbiór  stereotypów niż prawdziwych ludzi. Nie są przekonywujący, nie wzbudzają emocji.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to należałoby odnotować rolę Eryka, granego przez Grzegorza Gołaszewskiego. Aktor postarał się, aby jego bohater zyskał drugi wymiar, prowadząc rolę brawurowo ale i lirycznie. Za to mu chwała.

Sztuce brak spójności, to raczej szereg luzno związanych ze sobą scenek. Coś jak sałatka z dużą ilością składników, niby pasujących do siebie, a jednak niesmaczna. Na dodatek doprawiona dressingiem wulgaryzmów…

Po co oglądać na scenie to, co w autentycznym wykonaniu, można zobaczyć  (i usłyszeć) idąc wyrzucić śmieci?

 

3 uwagi do wpisu “Mieszane uczucia czyli wieczór w poznańskim TN

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s