Fara, klasztor, spichlerz i…osioł czyli z powtórną wizytą we Wronkach

Ponowny wyjazd do Wronek stał pod znakiem zapytania. Pogoda przez weekend była tak kiepska, że Pani Prezes w niedzielę po południu podjęła decyzję  „nie jedziemy”.  Jednak w poniedziałek okazało się, że szalejąca wichura nieco przycichła a niebo zmieniło barwę ze stalowej na błękitną. Pojechałyśmy…

Tym razem pierwsze swoje kroki skierowałam ku franciszkańskiemu klasztorowi.  Początkowo jednak był to klasztor dominikański. „Psy Boże” ( Domini canes), jak lubią o sobie mówić zakonnicy tego zgromadzenia,  pojawili się we Wronkach w 1279. Sprowadził ich tu i uposażył (podówczas) książę wielkopolski Przemysł II. Pojawienie się dominikanów we Wronkach miało dla miasta prestiżowe  znaczenie nic więc dziwnego, że zasłużonego dla miasta Przemysła II postanowiono w 2013 roku uwiecznić. Zadania podjął się miejscowy artysta, Eugeniusz Tacik. Jego koncepcję wizerunku władcy można oglądać przy budynku dawnego spichrza. Artysta przedstawił go z regaliami ( korona i jabłko królewskie) czyli w ostatnim roku życia władcy, jako że  koronacja Przemysła II odbyła się 26 czerwca 1295 roku a w lutym 1296 król zginął z rak Brandemburczyków w Rogoźnie.  Założony przez dominikanów zespół klasztorny uległ zniszczeniu w 1603 roku.   Z kolejnego zachował się obecnie stojący kościół, pochodzące z końca XVII wieku, dzieło Krzysztofa Bonadury Starszego, włoskiego architekta, który osiadł na stałe w Wielkopolsce.

Kiedy w 1838 roku nastąpiła kasata zakonu, miejscowe społeczeństwo z własnych składek wykupiło obiekt i przekazało go arcybiskupowi Mieczysławowi Ledóchowskiemu, który  w 1868 roku osadził tam franciszkanów- reformatów. Wzniesiono wtedy dla nich według planów Antoniego Krzyżanowskiego nowy budynek. W 1875 podczas kulturkampfu władze pruskie ponownie zamknęły klasztor. Klasztor otwarto ponownie w 1925 roku. W czasie II wojny w budynku klasztornym mieścił się szpital dla żołnierzy niemieckich. Po wyzwoleniu w gmachu  umieszczono  internat, a później, Państwowy Dom Dziecka. Franciszkanie odzyskali swój budynek dopiero w latach 90tych XX wieku. Obecnie mieści się w nim seminarium duchowne i filia wydziału teologicznego UAM. Przechodząc przez bardzo zadbany ogród klasztorny dochodzę do kościoła pod wezwaniem Zwiastowania NMP ufundowanego prawdopodobnie przez Jana Korzbok – Łąckiego.

Jest to budynek barokowy, jednonawowy, wzniesiony na planie krzyża. Ramiona transeptu i prezbiterium są półkoliście zakończone. Fasadę wieńczy wysoki szczyt ozdobiony pilastrami oraz umieszczonymi w płytkich niszach, figurami patronki i świętych. Na szczycie zatknięty jest krzyż. Kościół nakryty jest dwuspadowym dachem, na którym, na skrzyżowaniu naw głównej i poprzecznej umieszczono sygnaturkę.

Ku mojej radości kościół jest otwarty. Nie wiem czy to reguła, ale tak się składa, że kościoły przyklasztorne częściej są otwarte poza liturgią… W każdym razie skwapliwie korzystam z okazji i zaglądam do środka. Jasne, klarowne wnętrze nakryte jest sklepieniem kolebkowym z lunetami.  Uwagę przyciągają witraże według projektu Stanisława Powalisza oraz  polichromie na sklepieniu wykonane przez Mariana Schwartza z Obrzycka. Opuszczając kościół kieruję się ku rynkowi, po drodze przystając przy budynku dawnego, XIX wiecznego spichrza, w którym obecnie mieści się muzeum.Kolejnym punktem w moim planie zwiedzania miasta jest wroniecka fara pod wezwaniem św. Katarzyny.  Obecnie stojąca świątynia pochodzi z końca XIV wieku i jest fundacją Łukasza Górki. Protektorat wielkopolskiego rodu nie trwał jednaj zbyt długo jako, że Łukasz III Górka przeszedł na protestantyzm i w 1558 roku zrabował wyposażenie świątyni a ją samą oddał protestantom. Kościół trafił ponownie w katolickie ręce za czasów kolejnych właścicieli Wronek, Czarnkowskich. Świątynię dwukrotnie trawił pożar (1641 i 1780) i dwukrotnie ją odbudowywano.  Budynek nieco mnie rozczarowuje, jego proporcje są bardzo przysadziste. Stosunkowo niski za to bardzo szeroki korpus kościoła sprawia wrażenie „niewyrośniętego”. W fasadzie, akurat remontowanej i przesłoniętej rusztowaniami, umieszczono ostrołukowy portal stanowiący wejście główne.

Z zewnątrz świątynia zachowuje trójnawowy podział a ściany z czerwonej cegły opięte są przyporami. Całość nakryta jest dwuspadowym dachem. Prowizoryczne drzwi założone na czas remontu nie są zamknięte i można wejść do kruchty.  Przez oszklone drzwi zerknąć do środka nawy. Zwraca uwagę gotycki wygląd prezbiterium przekrytego krzyżowo- żebrowym sklepieniem. To efekt remontu w latach 50tych ubiegłego wieku. Wtedy też umieszczono tam tryptyk ołtarzowy. Sam ołtarz wykonany został w 1958 jednak w jego centralnym polu umieszczono cenną XV wieczną rzeźbę przedstawiającą Chrystusa Boleściwego (Vir Dolorum).

Szkoda tylko, że nie da się stąd dostrzec naw bocznych. Zwłaszcza, że w jednym z autentycznych XIX wiecznych ołtarzy bocznych umieszczony jest portret autorstwa M. Jaroczewskiego przedstawiający hrabiankę Helenę Goetzendorf Grabowską jako świętą Katarzynę. Helena była najstarsza córką Ignacego Goetzendorfa Grabowskiego z Nowej Wsi. Zainteresowanych jej postacią i historią rodziny odsyłam do postu o Nowej Wsi.

Na koniec zostawiam sobie wronieckiego osła. Ci co śledzą mój blog, wiedzą że „tropienie” pomników tych sympatycznych zwierzątek to moje hobby.Ten we Wronkach to upamiętnienie  pewnego osiołka, który 20 kwietnia 1940 roku, podczas uroczystości z okazji urodzin Hitlera głośnym rykiem zakłócił (ku uciesze polskich przymusowych uczestników tej fety) wciąganie faszystowskiej flagi na maszt.

5 uwag do wpisu “Fara, klasztor, spichlerz i…osioł czyli z powtórną wizytą we Wronkach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s