Pałac Kalksteina w Stawianach. Wielkopolskie rezydencje

Po kilku ponurych, szarych dniach, nastąpił piękny poranek. Jadąc mało zaludnionym ( jak na Wielkopolskę) terenem między Gnieznem a Murowaną Gośliną możemy nacieszyć się  jego urodą. Widoki wprost bajeczne! Unosząca się nad rżyskami mgła, lasy, w których mocny, miedziany brąz buków miesza się z ciemną zielenią sosen, lustra jezior skrzące się w promieniach słonecznych srebrnymi refleksami. Wszystko to jest niezapomnianą ucztą dla oczu.

Na chwilę zatrzymuje nas widok stada dużych ptaków brodzących w polnym błocie .  Jesteśmy zbyt daleko żeby rozpoznać gatunek, a kiedy próbujemy się zbliżyć,  ptaki odlatują w zwartym szyku. Najprawdopodobniej były to czaple, które zimują w Polsce, ale pewności nie mamy.

Po chwili ruszamy dalej. Nasz cel to pałacyk Kalksteina w Stawianach. Czytaj dalej

Reklamy

Dwór Miączyńskich w Pawłowie Skockim. Wielkopolskie rezydencje

Pawłowo Skockie odwiedziłam ze względu na znajdujący się w nim dwór Chłapowskich. Ostatnio głośno o nim się zrobiło, ze względu na wydanie wyroku w toczącym się latami procesie, o odzyskanie posiadłości przez państwa Izabellę i Franciszka Chłapowskich- Trzeciak. Pani Izabella jest spokrewniona z rodziną ostatnich właścicieli, choć nie w linii prostej, jako że,  jedyny syn Państwa Celiny z Ponińskich i Zygmunta Chłapowskich, ostatnich posiadaczy Pawłowa i Stawian,  zmarł w niemowlęctwie. Rodzicami pani Izabelli byli  Stanisława  (z domu Irowska) i Zygmunt Lucjan Chłapowscy. Czytaj dalej

Świąteczne życzenia

Zapewne w większości domów przygotowania świąteczne wkroczyły już w ostatnią, decydującą fazę.  U mnie podobnie. Pozostają mi jeszcze tylko do zrobienia świąteczne ciasta, które obiecałam przynieść na wigilijną wieczerzę. Robię je „na ostatnią minutę” żeby były świeże i pięknie się prezentowały na stole. Mam nadzieję, że sprostam oczekiwaniom…

Za mną już miłe chwile spędzone na „opłatkowym” spotkaniu z przyjaciółkami. Mamy taką tradycję, że co roku spotykamy się  przed świętami, aby ( jeszcze we względnym spokoju) złożyć sobie życzenia, porozmawiać i tradycyjnym menu wprawić się w świąteczny nastrój.  Te spotkania każdorazowo  mnie mobilizują, żeby wcześniej posprzątać, ubrać choinkę, ustawić świece i gałęzie  iglaków. No i przygotować małe „co nieco”.

W tym roku na przystawkę były śledzie w śmietanie. Takie klasyczne, z cebulką i jabłkiem pokrojonymi w kostkę. Jako pierwsze danie zupa grzybowa z kulebiakiem. Kulebiak to danie, które można przygotować w nieskończonej ilości wariantów. Mój był z kruchodrożdżowego ciasta z nadzieniem kapuściano- grzybowym.

Na drugie moje przyjaciółka po mistrzowsku przygotowała karpia w sosie piernikowym. To chyba wielkopolski przepis, polegający na ugotowaniu ryby i zrobieniu sosu z pierników, wina, rodzynek i migdałów.

Nie mogło oczywiście zabraknąć „grzańca” na bazie czerwonego wina oraz słodkiego deseru w postaci tarty z musem z mango i mandarynkami.  Specjalnie wybrałam taki zestaw owoców aby ciasto kolorystycznie pasowało mi do obrusu, serwetek i choinki, którą w tym roku zdecydowałam się ubrać w barwy złoto-pomarańczowo- brązowe.

I w tym świątecznym nastroju chciałabym Wszystkim złożyć serdeczne życzenia, udanych, niezapomnianych Świąt. Oby nie zabrakło w nich ciepła, radości ale także spokoju i chwili refleksji przy opłatku i kolędzie…

 

Święty Krzyż na Łysej Górze. Relikwie, mumie, więzienie i tajemnice…

Mimo, że na ziemi kieleckiej  goszczę cyklicznie od wielu lat, nigdy dotąd nie byłam w „samym jej sercu” czyli na Łysej Górze.  A przecież od mieszczących się w tamtejszym klasztorze relikwii  Świętego Krzyża, nosi nazwę cały region. W tym roku nieodwołalnie postanowiłam to nadrobić i odwiedzić  mieszczący się na Łyścu dawny klasztor benedyktyński. Upór ma to do siebie, że nie uwzględnia żadnych przeszkód.  Nie bacząc więc na lejący deszcz ruszyłam w drogę, licząc na to, że zanim dojadę, ulewa ucichnie. Czytaj dalej

Krześlice – romantyczny pałacyk. Wielkopolskie rezydencje

Podczas służbowych wyjazdów odwiedziłam Krześlice, niewielką wioskę w pobliżu Pobiedzisk.

Zachęcił mnie do tej wizyty wspaniały opis mieszczącego się w niej pałacu wzniesionego w  drugiej połowie XIX wieku i rozbudowanego w latach 90 tegoż wieku. Został zbudowany , w miejsce wcześniejszego barokowego dworu, dla Anastazego Radońskiego, któremu krześlickie dobra, wniosła w posagu żona Paulina z Białobłockich. Po nich odziedziczył Krześlice syn, Zygmunt Radoński, który  ojcowski majątek, wymienił  z Georgiem von Luttichau na wieś Rzeżewo. Transakcja ta została dokonana pod presją pruskiej komisji kolonizacyjnej. Georg dokonał pewnych zmian w bryle pałacu, między innymi dodał doń niską wieżę, na której zachowała się metalowa chorągiewka z inicjałami „G. v.  L”. Czytaj dalej

Luboń. Pomnik Siewcy i kolonia mieszkalna .

Odwiedziłam Luboń. Ponieważ akurat miałam trochę wolnego czasu między jednym a drugim zadaniem zawodowym  poświęciłam go na zwiedzenie architektury . Zaczęłam od tak zwanych domków inżynierskich zgrupowanych wokół skweru na którym stoi pomnik siewcy. Domki powstały w latach 1909 -1914 wraz z budową nowoczesnych zakładów Moritza Milcha i miały stanowić mieszkania dla kadry inżynierskiej zakładów. Czytaj dalej

Wystawa prac Fridy Kahlo i Diego Rivery

Poznańskie Centrum Kultury „Zamek” przygotowało nie lada gratkę – wystawę dzieł meksykańskiej artystki Fridy Kahlo.

Postać tej artystki, jej życie i twórczość w 2002 roku przybliżył i rozpropagował „oscarowy” film „Frida” w reżyserii Julie Taymor.  W rolę tytułową wcieliła się Salma Hayek, a partnerował jej Alfred Molina jako Diego Rivera. Od tego czasu wzrosło w Europie i Stanach Zjednoczonych zainteresowanie dziełami Kahlo i sztuką meksykańską.  Obrazy Fridy nieczęsto opuszczają Meksyk i  swoje stałe miejsca pobytu – Dolores Olmedo  Museum  i Muzeum Sztuki Współczesnej w Parku Chapultepec. Także prywatni kolekcjonerzy niechętnie udostępniają swoje skarby. Nic dziwnego więc, że poznańską wystawę, jeszcze przed jej otwarciem, ogłoszono „wydarzeniem roku”.

Uroczyste otwarcie odbyło się we wrześniu, ale ja wybrałam się na nią dopiero teraz. Powód? Nie lubię tłumów kłębiących się w salach wystawowych, zasłaniających obrazy i ogólnie dekoncentrujących. Wyczekałam, aż pierwsza fala entuzjastów przepłynie , ale jeszcze nie pojawi się następna, tych, co na ostatni dzwonek (wystawa czynna jest do stycznia 2018 roku). Przedświąteczny termin wydawał mi się akurat, wykoncypowałam, że kiedy wszyscy będą biegać po sklepach w poszukiwaniu prezentów, bądź realizować kuchenne zadania, ja w spokoju zobaczę obrazy.

Jakże się pomyliłam… Czytaj dalej

Pierniczki

Pamiętacie Lisę, Ollego i Bossego Eriksonów z Bullerbyn? Oni  mieli swoją ulubioną foremkę do pierniczków w kształcie prosiaczka, o którą rodzeństwo staczało przed świętami regularne boje. Ja również mam swoją ulubioną, tyle że w kształcie reniferka i na szczęście nie muszę się o nią z nikim bić. Czytaj dalej

Wartosław nad Wartą

Bardzo miłą niespodziankę sprawił mi urokliwy Wartosław. Wielką przyjemnością była już sama jazda do tej wioseczki. Szosa prowadzi wzdłuż, malowniczo wijącej się tam, Warty. Widoki piękne, bezlistne już drzewa, graficzną kreską gałęzi rysują na niebie arabeski, nie skrywając pejzażu. Położona dosłownie „na końcu drogi” wieś zaskakuje swoją urodą, zadbaniem i zabytkami.

Wartosław był niegdyś miastem prywatnym należącym do Łukasza Bnińskiego. Teraz jest wsią ale wszędzie widać ślady jego miejskiego pochodzenia. Choćby w zwartej zabudowie głównej uliczki. Czytaj dalej