Pierniczki

Pamiętacie Lisę, Ollego i Bossego Eriksonów z Bullerbyn? Oni  mieli swoją ulubioną foremkę do pierniczków w kształcie prosiaczka, o którą rodzeństwo staczało przed świętami regularne boje. Ja również mam swoją ulubioną, tyle że w kształcie reniferka i na szczęście nie muszę się o nią z nikim bić.

Od lat zbieram różne foremki, ale reniferek jest moim „numerem 1”. Dostałam go od przed którąś tam gwiazdką od Szefci, która zmęczona moim marudzeniem „potrzebuję renifera, mam dość wycinania reniferów nożykiem, pierniczki bez renifera nie mają sensu…” upolowała mi upragniony kształt w Ikei. Od tego czasu wycinanie ciasteczek zawsze zaczynam od tego rogatego zwierzaczka. Dopiero ubytek prawie połowy ciasta studzi trochę moją „reniferomanię”.  Zaczynam więc wycinać koniki  (foremka z Dublina) no a dalej to już tradycyjnie: gwiazdki, serduszka, choinki itp. W tym roku wzbogaciłam swoją kolekcję o aniołka. Wprawdzie nie jest to jeszcze „anioł moich marzeń” bo nieco toporny, no ale zawsze…

Ciasto robię tradycyjne ( w końcu świąteczne menu tradycją stoi) czyli płynny miód, masło , brązowy cukier trzcinowy i przyprawy piernikowe rozpuszczam w garnku, a kiedy masa nieco ostygnie dosypuję mąkę z sodą, wbijam jajko i zagniatam…

Przy pieczeniu muszę maksymalnie uważać, bo cieniutko rozwałkowane pierniczki lubią się przypalać. Piekę je na dwie blachy, to znaczy jedna jest w piekarniku a na drugiej układam wycięte ciasteczka i tak na zmianę.

Upieczone układam żeby ostygły i stwardniały. A dopiero po kilku dniach zabieram się za ich dekorację. W tym roku chcę aby wiodącymi barwami była biel i złoto.Używam zwykle lukru „królewskiego” który ładnie kryje i nadaje wypiekom śnieżną biel. Ozdabiam złotym lukrem i perełkami cukierniczymi. Pierwsza partia pierniczków już jest gotowa. Druga, ta która ma być z czekoladą, czeka jeszcze na swoją kolej. Wreszcie finalne „czekoladowanie” i detale. Aniołki zyskują ciemne włosy, bałwanki oczka, koniki kare umaszczenie,” ciastki” ubranka, reniferki dzwonki, żeby nie zgubiły się w śnieżnej zamieci…

Teraz już tylko pozostaje mi popakować je i obdarować nimi znajomych.

A kiedy już zakończyłam akcję „pierniczki” odnalazłam w szufladzie jeszcze dwie gwiazdkowe foremki .” Dzwonek” i prosta „gwiazdka” będą musiały poczekać do przyszłego roku…

11 uwag do wpisu “Pierniczki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s