Pałac rodziny von Treskow w Bolechowie i dzieje jego ostatnich właścicieli. Wielkopolskie rezydencje

Tropiąc posiadłości rodziny von Treskow, trafiam do Bolechowa. Miejscowość nie robi na mnie przyjemnego wrażenia. Wydaje się by jakaś taka nieogarnięta… Ale  nie przyjechałam tu aby krytykować, układ urbanizacyjny miejscowości. Chcę tylko zobaczyć, znajdujący się w Bolechowie pałac, którego budowę, w pierwszej połowie XIX wieku, zlecili von Treskowie.   Bolechowo w 1252  dekretem królewskim zostało nadane Cysterskom z Owińsk.  Po kasacie klasztoru jego majątek przeszedł na własność  Rządu Pruskiego, od którego „okazyjnie” odkupił go Zygmunt Otto von Treskow. Jak we wszystkich swych posiadłościach, tak i  Bolechowie, kazał wybudować pałac.

W 1873 roku majątek od von Treskowów wykupił polski szlachcic, Zygmunt Szułdrzyński.  Rodzina Szułdrzyńskich wprawdzie wywodziła się z mieszczaństwa, ale dzięki korzystnym mariażom, udanym inwestycjom i pracowitości już w  połowie XIX wieku doszła do znacznego majątku i dołączyła do wiodących rodów wielkopolskiego ziemiaństwa. Pałac w Bolechowie miał stać się ich rodzinną rezydencją. Najprawdopodobniej na zlecenie Zygmunta pałac w końcu XIX wieku przebudowano, aby spełniał predestynowaną rolę.

W 1926 roku objął Bolechowo  syn Zygmunta, Tadeusz. On to, jako pierwszy w Polsce, na terenie swego majątku zaczął organizować wystawy maszyn rolniczych. Tadeusz wraz z żoną Wandą z Zakrzewskich i  synami: Stanisławem, Janem, Tadeuszem oraz córkami Emilią, Józefą i Anielą mieszkali w Bolechowie. Dom państwa Szułdrzyńskich prowadzony był na wysokiej stopie. Liczną służbą dyrygował zaufany majordomus Józef.

Tadeusz Szułdrzyński zajmował się działalnością gospodarczą i polityczną (był nawet przez jedną kadencję senatorem II RP). Jednak przez postępującą utratę wzroku, musiał ograniczyć swoją aktywność. Wanda swój czas dzieliła między dzieci a działalność religijną i charytatywną. Należała do Sodalicji Mariańskiej i Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo.

Po wybuchu II wojny światowej, jeszcze w 1939 roku, Tadeusz Szułdrzyński został wyrzucony przez Niemców ze swego pałacu w Bolechowie. Schronił się w Kozietułach, majątku swej bratanicy (córki właścicieli Prusimowa, Kazimierza i Zofii z Grabskich Szułdrzyńskich),  Anny Leszczyńskiej. W Kozietułach czas wojny spędził też jego drugi brat, Mieczysław (właściciel Lubasza). Niestety Tadeusz nie doczekał wyzwolenia,  jako całkowicie niewidomy, zmarł w 1943 roku.

Dwie córki Tadeusza  wstąpiły do zakonów, trzecia, Aniela, poślubiła Budnego, ze Srebrna. Z synów,  najstarszy Stanisław ożenił się ze stryjeczną siostrą, Stanisławą Szułdrzyńską z Lubasza. Małżeństwo pozostało bezdzietne. Średni, Jan, był profesorem uniwersytetu w Addis Abebie. Po wojnie zamieszkał w Wielkiej Brytanii. Najmłodszy, Tadeusz, ukończył prawo i w 1936 roku ożenił się z Marią Kossakowską. Jako oficer rezerwy został ranny w kampanii wrześniowej, dostał się do sowieckiej niewoli i zginął w Katyniu. Wdowa po nim w 1944 roku wyszła powtórnie za mąż, za Władysława Karnickiego.

Po wojnie w pałacu mieściła się szkoła, później biura i mieszkania. Obecnie jest własnością prywatną…

W zaniedbanym parku bez trudu odnajduję  budynek pałacowy. Niestety, jest w bardzo złej kondycji, chociaż widać, że kiedyś musiał być piękny. Jest to gmach wysoko podmurowany, piętrowy, składający się z korpusu i dwóch bocznych, znacznie wysuniętych skrzydeł. Korpus nakryty był  (był, bo teraz zostały z niego tylko smętne resztki) dwuspadowym dachem i posiadał użytkowe poddasze. Nieco niższe skrzydła posiadają dachy płaskie. W osi fasady umieszczono poprzedzone schodami, wejście główne.  Nad nim znajduje się kolumnowa loggia niegdyś nakryta trójkątnym naczółkiem.  Korpus pałacu zwieńczony był ażurowymi balustradami. Elewacje skrzydeł zdobią pary pilastrów i balustrady.Nie lepiej prezentują się elewacja boczna…I ogrodowa, w której skrzydle mieściła się niegdyś sala balowa.Ogólnie stan pałacu budzi przygnębienie. Widać, że od lat nic się w nim nie dzieje. Płachty zabezpieczające okna i dach od dawna nie umocowywane, obsuwają się, a niektóre nawet swobodnie fruwają między starymi drzewami.

Nawet zardzewiała tabliczka na bramie, informująca, że to” teren prywatny, którego strzeże zły pies”, nie jest wiarygodna. Gdyby był tam jakiś pies, wył by z żalu…  I najprawdopodobniej umarłby z głodu, miejsce nie wygląda na często odwiedzane.

11 uwag do wpisu “Pałac rodziny von Treskow w Bolechowie i dzieje jego ostatnich właścicieli. Wielkopolskie rezydencje

  1. A co na to wojewódzki konserwator zabytków z Poznania ?
    Mam taką pewność, że może w tej sprawie zadziałać.
    Pałac został kupiony przez Iksińskiego ale nadzór konserwatora zabytków nad taki obiektem z urzędu pozostaje.
    Ciekawe jaka jest treść umowy kupna posesji co może sprawdzić ww. urząd.

    Polubienie

    • Z konserwatorem jest tak, że owszem może on nakazać, ale niestety już możliwości egzekwowania tego nakazu nie ma 😦 Właściciele na ogół w takich wypadkach stają się nieuchwytni 😦

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s