Majówka w Chrzypsku czyli święto tulipana

Kiedy tylko mam okazję, podczas majowego weekendu odwiedzam  gospodarstwo pana B. Królika w Chrzypsku. To jedyna okazja w roku aby nacieszyć oczy kolorami, kształtami najrozmaitszych odmian tulipanów. Gospodarstwo bowiem, dla postronnych otwiera swoje  podwoje tylko w dniach 1-3 maja.

Od razu mówię, że wizyty tu są uzależniające i powinny być leczone w pobliskich Charcicach. Kto raz był w tym tulipanowym raju, na pewno wróci w następnych latach… Kiedy dojeżdżamy do Chrzypska, parkingi wokół „tulipanowej fermy” są pełne. Ale  rotacja jest duża. Jedni już odjeżdżają, pakując do samochodu naręcza kwiatów, inni tak jak my, dopiero co przyjechali. Tym, co są tu pierwszy raz, na początku trudno się zorientować, w którą stronę ruszyć, bo teren jest przeogromny.

Nie ma człowieka, który nie uległby tej wielobarwnej masie kwiatów. „Rekordziści” dźwigają ciężkie siatki szczelnie wypełnione kwiatami i ich cebulkami. Nie widzę nikogo, kto by nie niósł choćby skromnego bukietu. Mimo, iż jestem już na tej imprezie po raz kolejny, nie jestem w stanie powstrzymać okrzyków zachwytu. Wprawdzie obiecaliśmy sobie z przyjaciółmi, że w tym roku” będziemy twardzi” i nie ulegniemy magii zakupów, jednak osobiście mocno powątpiewałam w siłę tych postanowień.

Zaczynamy tradycyjnie od spaceru po łące, na której rosną przeróżne odmiany tulipanów. Tutaj rzeczywiście  udaje nam się pospacerować nie zerwawszy ani jednego kwiatu. Trochę pomaga nam w tym fakt, iż w tym roku wegetacja tulipanów była mocno przyspieszona i wiele z nich straciło już wdzięk świeżości. Potem kierujemy się  grządkom ze specjalistycznymi „elitarnymi” odmianami. Każda z nich ma swoją nazwę i metryczkę. Po prostu tulipanowa arystokracja. Tutaj trudno zachować „zimną krew”. Wprawdzie niektóre z nich też już przekwitły… Pozostały tylko równe rzędy łodyżek z liśćmi na rabatach, na których według tabliczek, rosły odmiany noszące imiona Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich.  Fatalnie to brzmi „Jolanta i Aleksander ” przywiędli, jeszcze gorzej „ścięto kielichy Jolanty i Aleksandra”, nie wiem czy to właściwe nazywać kwiaty czyimś pełnym imieniem i nazwiskiem?  Choć kwiaty poświęcone tej prezydenckiej parze były piękne. Z tego co pamiętam z poprzednich lat, okazałe, o odcieniach różu, subtelnym pani Jolanty i mocnym z domieszką fioletu, pana prezydenta.

Jednak wiele odmian nadal cieszy oczy, jak choćby te, poświęcone innej prezydenckiej parze. Sama nie mogę się zdecydować, które z rosnących tulipanów podobają mi się najbardziej. Przechodząc z grządki do grządki myślę, „te są niesamowite”!  Ale zaraz, przy następnej  rabatce wprowadzam korektę w swoim rankingu. Widzę, że przyjaciele poczynają się, łamać w swoim postanowieniu. Skusiły ich cudowne „Golden Nizza”. Wcale się nie dziwię, że  kwiaty i cebulki lądują w ich siatce…  Dalej poszło „z górki”…  Kupili jedne, za chwilę ulegli czarowi następnych z rodziny Parrotów. No i kolejnych…

W momencie dokonania zakupów, już wiemy że musimy wracać, aby dowieźć kwiaty  w jakiej takiej formie. Jednak nie możemy się oprzeć pokusie zatrzymania się na chwilę przy punkcie widokowym i podziwiania przepięknego krajobrazu.

Dzień kończymy w domu przyjaciół, gdzie  przy super obiedzie i winie dzielimy się wrażeniami z majówki.  Żal się rozstawać… Wracam do domu „objedzona po uszy” i oczywiście z otrzymanym w prezencie pięknym bukietem tulipanów…  Wielkie dzięki Kochani za wspaniały dzień!

24 uwagi do wpisu “Majówka w Chrzypsku czyli święto tulipana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s