Wnętrze kościoła w Michorzewie

Nieraz aby zobaczyć coś, co nas interesuje, musimy uciekać się do niekonwencjonalnych rozwiązań. Długo czekałyśmy na okazję zobaczenia wnętrza kościoła NMP i Wszystkich Świętych w Michorzewie. Podczas naszych poprzednich wizyt michorzewski kościół był zamknięty, mogłyśmy obejrzeć go  tylko z zewnątrz no i rzucić okiem na kruchtę. I nagle, zupełnie niespodziewanie,  dowiedziałyśmy się, że właśnie w tym kościele, w piątek odbędzie ślub. No, z tej okazji świątynia na pewno będzie otwarta… Więc szybka decyzja „jedziemy”…

Niestety, mimo że  wyjechałyśmy z Poznania wcześniej i jechałyśmy dość szybko, nie udało nam się zdążyć przed uroczystością. Nie wzięłyśmy pod uwagę, że weekendowy ruch na drodze będzie aż tak duży. Liczyłyśmy, iż w środku pogodnego, długiego weekendu większość użytkowników dróg odpoczywa już nad wodą czy przy grillu. Kiedy więc dotarłyśmy do Michorzewa, kościół był już pełen gości, a młoda para czekała na uroczyste wkroczenie przed ołtarz. Nie wypadało więc specjalnie się kręcić. Żeby być na bieżąco z trendami, popatrzyłyśmy „co się teraz na śluby nosi”,  chwilę podziwiałyśmy ślubną dekorację świątyni (nota bene bardzo gustowną, co wcale nie jest takie częste w wiejskich kościółkach)  potem jednak wyszłyśmy na zewnątrz.

Czas oczekiwania aż świątynia opustoszeje, umilałyśmy sobie spacerem po urokliwym cmentarzu i przyległym do plebanii parku, graniczącym z parkiem pałacowym.  Niestety, pałac Sczanieckich nadal okazał się niedostępny…Nie wiem czy kiedykolwiek uda nam się sforsować biurokratyczną blokadę, broniąca wstępu na teren zespołu pałacowego. Ciągle jeszcze są miejsca, teoretycznie „publiczne”, których  zobaczyć nie mogę (należy do nich także wnętrze drewnianego kościoła w Buku) na zasadzie „nie bo nie”.  Ale od strony cmentarza i zabytkowej plebanii widać chociaż pałacowe zabudowania gospodarcze.

Podziwiamy urokliwe zakątki ogrodu i wiekowe lipy otaczające teren kościelny. Może zauważyliście, że przy starych kościołach noszących Maryjne wezwanie najczęściej rosną lipy. Nie jest to przypadek.  Lipy od zarania dziejów były kojarzone z pierwiastkiem kobiecym, pokojem,  łagodnością i delikatnością. W chrześcijaństwie powiązano ją z kultem maryjnym i dlatego chętnie sadzono je wokół sanktuariów NMP. Drzewa lipowego używano także do rzeźbienia posążków Marii Panny. Może warto tu przypomnieć, że właśnie z tego tworzywa powstały figury w najsłynniejszym ołtarzu  maryjnym, autorstwa Wita Stwosza.

Nie mogło więc zabraknąć lip także i tu, w Michorzewie. Podczas spaceru podziwiamy ich pomnikowe okazy i, jako że w tym roku niespodziewanie szybko zakwitły, napawamy się  słodkim aromatem lipowego kwiecia.

Chwilę zatrzymujemy się przy stylowym saabie (zwanym przez nas „krokodylem”), który państwo młodzi na tę okazję, pożyczyli od rodziny mojej Szefci. Stale jednak nadsłuchujemy, czy ceremonia zaślubin zbliża się ku końcowi, aby uchwycić moment, kiedy będziemy mogły zobaczyć wnętrze nawy.

Wreszcie msza się kończy. Gdy uczestnicy ceremonii wysypują się z wnętrza kościoła, my się doń cichutko wślizgujemy. Nie mamy za wiele czasu, za chwilę będzie kolejna liturgia. Rozglądamy się dyskretnie. Jednonawowe wnętrze jest jednolite stylowo.

Uwagę przyciąga, pochodzący z końca XVIII wieku, murowany, klasycystyczny ołtarz główny. W centralnym jego polu umieszczono wizerunek NMP. Po bokach umieszczono dwa barokowe posągi przedstawiające świętych Piotra i Pawła. W oknach przy prezbiterium umieszczone są witraże autorstwa Stefana Matejki, bratanka i ucznia mistrza Jana. Powstały w początku XX wieku, prawdopodobnie w krakowskim Zakładzie Witrażów i Mozaiki  S.G. Żeleński, której to pracowni Stefan Matejko był szefem artystycznym . To głównie te secesyjne dzieła przyjechałyśmy dzisiaj podziwiać. Uderza w nich przepych ornamentu, bogactwo kolorów, różnorodność motywów zarówno roślinnych jak i geometrycznych. W dziełach znać malarskie przygotowanie artysty, twarze postaci i ich, szaty sprawiają wrażenie trójwymiarowych. Płynna secesyjna kreska, drobiazgowe potraktowanie dekoracyjnych detali, żywa kolorystyka sprawiają, iż okna są prawdziwą ozdobą wnętrza. Po obu stronach stoją klasycystyczne, dość skromne, ołtarze boczne poświęcone św. Izydorowi i i Wszystkim Świętym. W kościele znajdują się też dwie barokowe rzeźby świętych, pochodzące z wcześniejszej, drewnianej świątyni.

Przyglądamy się prospektowi organowemu pochodzącemu z 1820 roku. Jego balkon zdobią złocone i srebrzone motywy zaczerpnięte ze stylu Ludwika XIV. W centralnym punkcie balkonu, w ozdobnym kartuszu, umieszczone są inicjały fundatorki świątyni Anastazji ze Skórzewskich Sczanieckiej.  W drzwiach oddzielających nawę od kruchty kolejny, piękny witraż projektowany przez Stefana Matejkę. Dziś mamy okazję podziwiać go od „właściwej” strony.

O historii kościoła pisałam obszernie w poście „Co się dzieje w Michorzewie?” a o rodzinie Sczanieckich w postach o pałacach w Brodach, Pakosławiu, Chraplewie i Wąsowie. Nie będę więc teraz przytaczać historii rodu ani opisu architektonicznego świątyni. Przypomnę tylko, iż został on zbudowany w latach 1797 -1800, miejscu dawniejszego, drewnianego z fundacji Anastazji Sczanieckiej (babki Emilii). Konsekracji kościoła dokonał ksiądz arcybiskup Florian Stablewski.

5 uwag do wpisu “Wnętrze kościoła w Michorzewie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s