Pałac Twardowskich w Kobylnikach. Wielkopolskie rezydencje

Szefowa poinformowała mnie, że postanowiła być miła… Nadzwyczaj miła!  Ta zapowiedź  wzbudziła we mnie niepokój. Oczywiście od razu jej o tym powiedziałam, na co mruknęła „nie przyzwyczajaj się, raz nie zawsze”. Odetchnęłam. Wolę, kiedy po prostu jest sobą i nie stara się nadmiernie. Jednak muszę przyznać, że „na fali postanowienia bycia miłą” zrobiła mi fantastyczną niespodziankę… Po skończonej pracy pojechałyśmy do Kobylnik. Jakże tam pięknie! Miejsce jak z bajki…

Tu muszę wyjaśnić, iż moje pochwały Szefci, cyklicznie pojawiające się na blogu, nie wynikają bynajmniej z lizusostwa, wazeliniarstwa, czy innej chęci przypodobania się Pani Prezes. Obie brzydzimy się takimi zachowaniami i traktujemy je z dużą dozą nieufności. Wpisy na blogu nie oddają w pełni naszych wzajemnych relacji, w których zdanie „głupia jesteś” pada (z obu stron) przynajmniej raz w tygodniu. Długoletnia przyjaźń pozwala nam na pełną szczerość, co zapewne jest ewenementem (a na pewno luksusem), w układach służbowych. Ale przyjaźń, jak zapewne wiecie, nie polega tylko i wyłącznie na pochwałach. Czasem bywa ostro…

Kobylniki w średniowieczu były własnością cystersów z Łekna. jednak jeszcze w XIII wieku  przeszły w ręce rodu Przosów, którzy w następnym stuleciu przyjęli nazwisko „Kobylniccy”,  pochodzące od posiadanej majętności. W ciągu następnych wieków posiadłość należała kolejno do Kąsinowskich herbu Nałęcz i Obażantowskich.

W XIX wieku majątek kupił Dobrogost Skrzypna Twardowski herbu Ogończyk. Może warto tu nadmienić, że z tego rodu pochodził Samuel ze Skrzypny Twardowski, jeden z najwybitniejszych poetów polskiego baroku, autor „Nadobnej Paskwaliny”, wierszowanego romansu epickiego z 1655 roku.

Dobrogost żonaty był z Zofią Gromadzińską. Małżeńskie szczęście trwało jednak krótko, Zofia zmarła w parę lat po ślubie, osierocając dwójkę dzieci: córkę Sewerynę i syna Teodora.  Kobylniki objął syn Teodor, który w 1853 roku, pojął za żonę  Walentynę Żychlińską herbu Szeliga. Rok później, w Kobylnikach, przyszedł na świat ich syn, ochrzczony jako Tadeusz Dobrogost Franciszek. W 1859 roku Teodor, założył na Kobylnikach ordynację. Być może spodziewając się licznego potomstwa, obawiał się iż majątek zostanie rozdrobniony i w ten sposób chciał go zabezpieczyć.  Jednak z dwójki dzieci, dorosłego wieku dożył jedynie Tadeusz Dobrogost i to on został II ordynatem.

W 1881 roku, w majątku Mchy, z którego pochodziła panna młoda, Tadeusz Dobrogost wziął ślub z Ludwiką Fundament Kraśnicką.  To dla nich Zygmunt Gorgolewski, jeden z najwybitniejszych polskich architektów owych czasów, zaprojektował ten uroczy pałac. Budowę, którą nadzorował niejaki Wysocki z Szamotuł, ukończono w 1886 roku, w piątą rocznicę szczęśliwego pożycia małżeńskiego Tadeusza i Ludwiki. Tadeusz kazał w fasadzie  pałacu umieścić rodowy herb Ogończyk oraz dewizę „W pracy szczęście”. Kolejnym Skrzypna Twardowskim na  Kobylnikach był Teodor żonaty z Heleną Bnińską. Po jego przedwczesnej śmierci w 1924 roku, Kobylniki objął jego młodszy brat Stefan, żonaty z Eleonorą Kurnatowską z Gościeszyna.

Stefan w młodości służył w wojsku pruskim a następnie walczył w Powstaniu Wielkopolskim. Kiedy osiadł w Kobylnikach okazał się bardzo dobrym i przewidującym gospodarzem. Był też udziałowcem  spółek szamotulskiej cukrowni oraz  poznańskiego Bazaru, gdzie zasiadał także w radzie nadzorczej spółki. Stefan i Eleonora mieli pięcioro dzieci.

W 1939 roku państwo Twardowscy wraz z dziećmi podzieli los wielu wielkopolskich ziemian, zostali wysiedleni z majątku i trafili do przejściowego obozu dla ziemian w Gniewkowie. Stamtąd przy pomocy krewnego, barona Fritza von Twardowskiego wyjechali do Bawarii, gdzie utrzymywali się z oszczędności i sprzedaży porcelany malowanej ręcznie przez hrabinę Eleonorę. Jednak wkrótce stanęli przed wyborem podpisania volkslisty bądź wysiedlenia do Generalnej Guberni. Wybrali to drugie..

Po wojnie majątek upaństwowiono a rodzina otrzymała zakaz osiedlenia się w jego pobliżu. Obecnie historia zatoczyła koło i w Kobylnicki pałac wyrokiem sądu wrócił do potomków przedwojennych właścicieli.

Jak już wspomniałam pałac jest zjawiskowy. Wybudowany w stylu północnego neorenesansu zawiera w sobie elementy renesansu niderlandzkiego i stylu królowej Anny. Bryła dwukondygnacyjnego, nakrytego wysokim dachem budynku, jest skomplikowana. Wieże, wieżyczki, ryzality, sterczyny, szczyty nadają jej bardzo malowniczy charakter.  Elewacje wzniesione są z czerwonej cegły i wzbogacone elementami jasnego piaskowca i tynku. Wejście główne umieszczone jest w jednym z dwóch ryzalitów fasady. Poprzedzone  gankiem o frontalnej, szerokiej, nieco spłaszczonej arkadzie. Nad nim, na wysokości drugiej kondygnacji, znajduje się trzyarkadowa loggia. Narożniki zdobią eleganckie boniowania z jasnego piaskowca.

W elewacji ogrodowej znajduje się taras poprzedzony niesymetrycznie usytuowanymi, jednobiegowymi schodami.

Dzięki uprzejmości, przemiłej i doskonale zorientowanej w historii pałacu i rodziny, Pani Manager, możemy rozejrzeć się po wnętrzu i zrobić zdjęcia. Uwagę przykuwają zachowane elementy dawnego wyposażenia. Piece, kominki, lustro w salonie. Wystrój wnętrza wysmakowany, nieprzesadzony doskonale konweniuje z duchem epoki. Ściany zdobią liczne fotografie rodzinne, które przydają miejscu niesamowitego klimatu. Nic dziwnego, że pałac pełniący obecnie funkcję hotelu i restauracji, chętnie wybierany jest jako miejsce wesel.

W holu zachowała się oryginalna posadzka z kolorowych płytek.Mój zachwyt budzi wspaniała kręta klatka schodowa, mieszcząca się w okrągłej wieży.Szlachetne drewno w rękach zdolnego stolarza uzyskało wspaniałą formę.

Nie mniej uroczy jest przypałacowy park z pomnikowymi okazami drzew, uroczym stawem i wspaniale utrzymanym, okrągłym, podjazdem ozdobionym klombem.

W niedalekiej odległości od pałacu znajdują się zabudowania folwarku. Od Pani Manager dowiadujemy się, iż właściciele walczą jeszcze o odzyskanie zabytkowej stajni. O ile uda im się dowieść, iż stajnia była przeznaczona wyłącznie dla koni wierzchowych i cugowych, a  tym samym nie wchodziła w skład gospodarstwa uwłaszczonego dekretem Bieruta, piękny budynek z końca XIX wieku powróci do Twardowskich.

Żal opuszczać tak cudowne miejsce. Jeszcze ostatni rzut oka na pałac, park, folwark i trzeba odjeżdżać.

Dzięki Szefciu. To był najwspanialszy prezent! Wspomnienia (w przeciwieństwie do rzeczy materialnych) pozostają na zawsze…  Z czasem tylko nabierają wartości!

 

11 uwag do wpisu “Pałac Twardowskich w Kobylnikach. Wielkopolskie rezydencje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s