Pałacyk Edwarda Grabskiego na Balcerowie Gniezno. Wielkopolskie rezydencje.

O ciekawych miejscach w Gnieźnie pisałam już nie raz i pewnie jeszcze nie raz napiszę. Dziś chciałabym przedstawić tylko  dwa budynki przy obecnej ulicy Wrzesińskiej. Ich historia nierozerwalnie związana jest z gnieźnieńską cukrownią i osobami Leona Grabskiego jej założyciela oraz  Edwarda Grabskiego jej dyrektora.  Tak więc tematem dzisiejszego postu są prześliczny pałacyk i okazały budynek administracji.   Oba związane są z rodziną Grabskich herbu Wczele. W latach 80 XIX wieku roku Leon Grabski ziemianin i przedsiębiorca, zakłada spółkę Grabski, Jeschecki & co, która kupuje  teren folwarku w Balcerowie z zamiarem założenia tam cukrowni. W 1882 roku stanęły zabudowania „Zuckerfabrik” i w tym samym roku uruchomiono produkcję. Surowiec pozyskiwano z okolicznych wsi i majątków ziemskich. W ostatnich latach XIX wieku przy cukrowni zbudowano reprezentacyjny budynek administracyjny a na przeciw niego niewielki pałacyk – dyrektorskie mieszkanko.

Po Leonie Grabskim kierownictwo cukrownią objął jego bratanek Edward Grabski. Jak już jestem przy Grabskich, to nadmienię, iż przyrodni brat Leona, Lucjan był pionierem przemysłu na Kujawach.  Wieloletni dyrektor  cukrowni w Kruszwicy, założyciel młyna parowego  i współzałożyciel uzdrowiska w Inowrocławiu. Jemu to uzdrowisko Inowrocław zawdzięcza park solankowy. Lucjan żonaty z Joanną Reuss miał czwórkę dzieci. Jeden z  synów Marian, wraz z żoną Joanną z Brzeskich, gospodarował w majątku Wróble położonym w gminie Kruszwica. Dwóch jego synów (wnuków Lucjana) rotmistrz kawalerii Kazimierz Grabski i ppor kawalerii Stanisław Grabowskich zginęło w 1940 roku w Charkowie. Ale wróćmy do Edwarda…

Edward Grabski, ziemianin, rotmistrz WP, działacz społeczny, filantrop. Pochodził z Bieganowa (pow. wrzesiński) gdzie jego rodzina posiadała majątek ziemski.  Studiował nauki ekonomiczne na Uniwersytecie w Lipsku jednak sytuacja rodzinna zmusiła go do porzucenia uczelni i zajęcia się rodowym majątkiem w Bieganowie. Być może miało to związek ze śmiercią matki, Heleny z Broniszów i ponownym ożenkiem ojca z Anną Mierosławską.

Miał też Edward Grabski  w swoim życiorysie chlubną kartę wojskową, w czasie I wojny walczył w armii pruskiej na froncie zachodnim. W 1918 roku przystąpił do organizacji oddziału jazdy, który pod jego dowództwem brał udział w akcji odbicia Szubina z rąk niemieckich. Z rozkazu gen Dowbor Muśnickiego, Grabski pełnił obowiązki dowódcy 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Karierę wojskową przerwała wiadomość o śmierci stryja Leona (1918) i ojca, Mariana Grabskiego(1919). Jako jedyny syn (miał dwie starsze siostry) zmuszony był zając się rodzinną spuścizną. Na własną prośbę odszedł z wojska i osiadł w Gnieźnie, gdzie miedzy innymi, prowadził cukrownię założoną w 1882 roku przez swego stryja, Leona Grabskiego. Zamieszkał w uroczym pałacyku a do pracy miał „przez ulicę” bo tam właśnie stał „biurowiec” cukrowni.

Oba budynki, choć o różnym przeznaczeniu, reprezentują ten sam styl neoklasycystyczny. Gmach administracji, dwukondygnacyjny, zbudowany jest na planie prostokąta. Fasadę zdobi efektowny portyk czterokolumnowy zakończony schodkowym szczytem z arkadowym świetlikiem. Nad nim, w dachu umieszczono okno powiekowe.

Zaglądam do środka. Zachowała się przecudnej urody stolarka i kryształowe szybki dawnej recepcji. Niestety nie mogłam ich uwiecznić…  Mimo, że na froncie widnieje duże logo NFZ, co wskazywałoby że obiekt jest ogólnie dostępny, jakaś kobieta w białym fartuchu, twierdzi,  iż to obiekt prywatny i o zgodę (nawet sfotografowania fasady) powinnam poprosić…  Nie będę się kopać z koniem (nie obrażając koni, które bardzo lubię, podziwiam i szanuję za inteligencję) więc rezygnuję z tłumaczenia, że ulica to przestrzeń publiczna. Pytam tylko, czy obecnym właścicielem obiektu jest ktoś z rodziny Grabskich, ale otrzymuję przeczącą odpowiedź.

Podobnie się ma z sprawa z położonym po drugiej stronie pałacykiem. Mimo, że jest lokalem gastronomicznym, bramy prowadzące do bardzo zadbanego parku są zamknięte, wyposażone w system monitoringu oraz ostrzeżenie o groźnym psie.  Wygląda na to, że przybytek otwiera swoje podwoje tylko z okazji spektakularnych imprez, być może w weekendowe wieczory. Ponieważ ani wieczór, ani weekend nie mam co liczyć na dokładniejsze obejrzenie obiektu. Tylko zza płotu mogę porobić zdjęcia fasady i elewacji bocznej Zachodniej elewacji, z oranżerią niestety od ulicy nie widać.

Grabscy zamieszkiwali w pałacyku do 1939 roku. Po wybuchu wojny zostali wysiedleni  i trafili do Warszawy, gdzie czynnie włączyli się w działalność konspiracyjną. Los nie oszczędzał rodziny Grabskich. W sierpniu 1944 Edward wraz z żoną, Janiną z Prądzyńskich i córkami trafili do obozu w Pruszkowie, skąd zostali wywiezieni na przymusowe roboty do Furtwangen w Badenii Witembergi. Córki trafiły do obozu dla pracowników ze wschodu (Ostarbeiterlager).  Najmłodsza córka, szesnastoletnia córka Teresa, nie przeżyła tego pobytu, zmarła z wycieńczenia w lipcu 1945 roku.

Dwóch synów, dwudziestopięcioletni Leon (ps. „Blaszka”) i dwudziestotrzyletni Edward (ps. „Edas”) zginęło w Powstaniu Warszawskim.

Pan Grabski powrócił do Polski w 1946 roku.  Niestety, z jego ogromnego majątku nie pozostało nic. Zarówno posiadłości ziemskie w Bieganowie i Kruszy Podlotowej, jak  budynki w Gnieźnie zostały zagarnięte przez Skarb Państwa i znacjonalizowane.

W ścianę budynku administracyjnego, staraniem rodziny, wmurowano tablicę upamiętniającą postać Edwarda Grabskiego.

W czasie II wojny cukrownią zarządzał Hans Reinbrecht, kawaler krzyża żelaznego. Co ciekawe, niemiecki dyrektor cukrowni nie tylko nie zamieszkał w pałacyku byłych właścicieli, ale także nakazał, aby pozostawione w nim sprzęty i dobytek pozostały nienaruszone. A państwo Grabscy pozostawili niezłą kolekcję obrazów i mebli a także zgromadzone w sali myśliwskiej okazy broni i  trofea łowieckie. Niestety, taką tolerancją nie wykazały się władze po wyzwoleniu. Pan Grabski został wyzuty z majątku i obłożony zakazem osiedlenia się w promieniu 100 kilometrów od dawnych posiadłości. Osiadł u córki w Tarnowie. W 1950 roku przeniósł się do Poznania, gdzie zmarł rok później.

Po wyzwoleniu w 1945 roku zakłady cukrownicze upaństwowiono a w pałacyku mieściła się najpierw świetlica zakładowa a następnie przedszkole. Obecnie obiekt stanowi własność rodziny Pietrak.

Ich staraniem podupadły pałacyk i dziczejący park odzyskały dawną świetność.

9 uwag do wpisu “Pałacyk Edwarda Grabskiego na Balcerowie Gniezno. Wielkopolskie rezydencje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s