Klasztor norbertanów w Hebdowie

Kontynuując swoje peregrynacje po Małopolsce trafiam, całkiem przypadkiem, do Hebdowa.  Szukałam „klimatycznego” miejsca na zjedzenie obiadu, ktoś polecił mi restaurację przy gotycko barkowym ponorbertańskim zespole klasztornym.  Kiedy z oddali zobaczyłam kościół i przylegający doń klasztor, prawie zapomniałam o głodzie. Choć restauracja kusiła miłym chłodem i przysmakami, ledwie tylko złożyłam zamówienie pobiegłam zobaczyć kościół, liczyłam że może będzie otwarty…

Ufundowany w 1160 roku zespół kościelno klasztorny, należy do najstarszych (drugi po Tyńcu) klasztorów w Małopolsce. Pierwsi zakonnicy norbertańscy do Hebdowa przybyli w połowie XII wieku, z czeskiego Strahowa. Zostali sprowadzeni (za zgodą księcia Bolesława Kędzierzawego) przez rycerzy Wrocisława i Szczeżysława. Początkowo w Hebdowie osiedlił się zakon męski i żeński, potem jednak mniszki przeniosły się do podkrakowskiego Zwierzyńca.

Najprawdopodobniej, pierwsze zabudowania klasztorne były drewniane, dopiero sto lat później powstała, stojąca do dziś, ceglana świątynia. W średniowieczu  hebdowskie opactwo pełniło wiodącą rolę wśród polskich zgromadzeń norbertańskich. Bracia ( obok cystersów i benedyktynów) krzewili wśród miejscowej ludności kulturę agrarną, sprawowali opiekę duchową i medyczną. Przy klasztorze prawdopodobnie działało scriptorium istniała też biblioteka. Później  znaczenie opactwa nieco podupadło.

W XVII wieku opat Melchior Olszewski podjął się rozbudowy niewielkiego romańskiego kościółka. Wtedy to do prezbiterium dobudowano kaplicę oratoryjną, poszerzono korpus do trójnawowego, dodano dwie wieże i postawione murowane zabudowania klasztorne. Prace te kontynuowano również za czasów opata Ludwika Stępkowskiego, późniejszego biskupa kamienieckiego.Trwały one do XVIII, wieku kiedy to powstała m.in. dekoracja malarska oratorium i ołtarz główny.

Zachwyca mnie piękny wczesnobarokowy portal. W jego zwieńczeniu umieszczono, pod opacką infułą herb Suchekomnaty  i inicjały opata Ludwika Stępkowskiego (Stempkowskiego), któremu świątynia zawdzięcza XVII wieczną przebudowę.

Drzwi kościoła są otwarte, wychodzą z nich ostatni uczestnicy dopiero co zakończonej ceremonii chrztu. W popłochu wślizguję się do środka, chcąc choć rzucić okiem na wnętrze, zanim na dobre zamkną świątynię.Staję olśniona niezwykłym wnętrzem i chyba chwilę trwam w stuporze, bo wyrywa mnie z niego dopiero głos zakonnika oznajmiającego, że zamyka kościół. Muszę mieć bardzo spłoszone spojrzenie, gdyż brat  pyta, czy jestem gościem tutejszego  hotelu. Zgodnie z prawdą odpowiadam, że niestety nie. Tłumaczę, że zatrzymałam się tylko na posiłek w restauracji i zwabiona urokiem miejsca chciałam zobaczyć świątynię. Pytam czy mogę zrobić zdjęcia. Brat uśmiecha się do mnie sympatycznie, przyzwalająco macha ręką i radzi abym wyszła przez zakrystię gdy on zamknie drzwi wejściowe. Potem pozdrawia mnie i znika.

Zostaję sama. Przez chwilę wpadam w popłoch. Co będzie jeśli okaże się, że wyjście przez zakrystię jest zamknięte? Z moich doświadczeń wynika, że najczęściej tak bywa.  Pocieszam się myślą, że co najwyżej spędzę w kościele noc, nazajutrz będzie niedziela, więc na pewno świątynię otworzą. Pokrzepiona własną logiką, już ze spokojem przechodzę w kierunku prezbiterium przyglądając się pięknym, już odrestaurowanym, polichromiom pokrywającym ściany. Stojący w prezbiterium ołtarz jest dziełem sztuki! Zdobiony lustrami i marmoryzacją na srebrze przepięknie połyskuje złotem i bogatą w tonacji zielenią mchu. Przy arkadzie ustawiono złocone posągi wyobrażające św. Norberta, patrona zakonu i św. Augustyna, na którego naukach opiera się norbertańska reguła. W niszy, w  ołtarzu głównym, umieszczona jest piętnastowieczna, drewniana figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem. To otaczany kultem wizerunek Pani Hebdowskiej, skarb tutejszego klasztoru…

Nie mogę uwierzyć we własne szczęście, bo figurka nie jest przysłonięta kurtyną z  obrazem Przemienienia Pańskiego.  Zachodzę w głowę co sprawiło, iż tutejszy zakonnik zaufał mi tak bardzo, zostawiając mnie sam na sam z sacrum.

Ponad metrowy posążek wykonany jest z drewna lipowego, pokryty polichromią i złoceniami. Na głowach NMP i Dzieciątka umieszczono wysokie srebrne i częściowo złocone korony inkrustowane szlachetnymi kamieniami.Nad ołtarzem znajduje się olbrzymi herb Maryjny w kształcie słońca. Na łuku poniżej umieszczono wotywne polichromie. Na ścianie oddzielającej prezbiterium od kaplicy umieszczono dwa epitafia z czarnego marmuru poświęcone opatom Ludwikowi Stępkowskiemu i Michałowi Wilkowskiemu.

Zatrzymuję się przy renesansowym, marmurowym nagrobku Melchiora Olszewskiego. Dostojny opat, zanim osiadł w hebdowskim klasztorze, pełnił funkcję sekretarza króla Zygmunta Augusta,Nagrobek wykonany z marmuru pochodzi z przełomu XVI i XVII wieku. Przedstawia  postać  w pozycji leżącej, ubraną w strój liturgiczny i zaopatrzoną w opackie insygnia.

Mogłabym spędzić w tym wnętrzu wiele godzin, ale świadomość zamówionego obiadu mobilizuje mnie do szybszego opuszczenia świątyni. Jeszcze tylko chwilkę przyglądam się pięknemu prospektowi organowemu ozdobionemu postaciami króla Dawida i muzykujących aniołów. Podążając ku zakrystii odczuwam lekki dreszczyk emocji ale drzwi, zgodnie z zapowiedzią, okazują się otwarte. Swobodnie wychodzę na klasztorne krużganki. Te specyficzne korytarze obecnie, oprócz komunikacyjnej, pełnią także rolę wystawienniczą. Nie mogę sobie odmówić przyjemności otworzenia drzwi prowadzących do wirydarza. Prostokątny ogród otoczony jest przez trzy skrzydła klasztorne czwartym bokiem przylegając do ściany kościoła.  I już jestem na powrót w gastronomicznej części obiektu. W restauracji sporo gości, widać że tutejsza kuchnia ma niezłą renomę. W karcie duży wybór dań kuchni polskiej i europejskiej.  Uprzejma kelnerka podaje mi zamówione wcześniej danie i szklankę zimnego piwa. Wszystko smakuje wybornie…

W 1819 roku, decyzją władz carskich ( Hebdów wówczas znajdował się w granicach zaboru rosyjskiego) nastąpiło nastąpiło rozwiązanie klasztoru i bracia norbertanie musieli opuścić Hebdów, w którym gospodarzyli  prawie 670 lat. Wtedy też wywieziono bogate zbiory klasztornej biblioteki.  Od 1832 roku tutejszy kościół zaczął pełnić jedynie funkcję parafialną. W czasie II wojny światowej, w lipcu 1944 roku. Niemcy w odwecie za powstanie partyzanckiej „Republiki kazimiersko – proszowickiej” chcieli spacyfikować Brzesko Nowe i Hebdów. Jednak miasto i klasztor ocalały…

W 1949 roku sprowadził się zakon pijarów, który własnymi siłami próbował ocalić zabytkowe budowle. Teraz udaje się to dzięki dotacjom unijnym.

Obecnie gospodarzami zespołu ponorbertańskego w Hebdowie są bracia pijarzy. W pomieszczeniach klasztornych prowadzą hotel i restaurację „św. Norbert”. Działa tu Centrum Wiara i Kultura, które wychodzi naprzeciw potrzebom współczesnego człowieka zachowując zarazem norbertańskiego ducha.

Nie da się opisać atmosfery Hebdowskiego przybytku. Tę trzeba poczuć osobiście…

 

8 uwag do wpisu “Klasztor norbertanów w Hebdowie

  1. Piękne wnętrze. Myślę, że możliwość samotnego zwiedzenia zakończona wizytą w wirydarzu i dobrym obiadem można potraktować jako nagrodę dla Ciebie za wszystkie zamknięte kościoły, na które do tej pory trafiałaś 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s