Chęciny klasztor, kościół i zamek czyli wędruję „ścieżką mnicha”.

Do Chęcin pojechałam pewnej letniej niedzieli. Pogoda tego dnia była, jak to eufemistycznie określają meteorolodzy, „dynamiczna”. Załapałam się więc i na słońce, i na deszcz, a nawet na nielichą burzę, z powodu której zamknięto zamkową basztę. Czyli ogólnie, działo się…Miasteczko ma średniowieczny rodowód, pierwsze o nim wzmianki pochodzą z trzeciej ćwierci XIII wieku. Prawa miejskie Chęciny otrzymały w początkach XIV wieku, były wtedy (1306 rok) własnością biskupa krakowskiego Jana Muskaty, stronnika królów czeskich (no niby polskich też) Wacławów II i III, zagorzałego adwersarza Władysława Łokietka.  Biskup nie wykazywał się należytymi dla katolickiego duchownego cnotami. Za jego zezwoleniem i błogosławieństwem, najemne oddziały mordowały, paliły, grabiły i pacyfikowały miasta, wsie i kościoły sprzyjające Łokietkowi. Jan Muskata ile mógł, tyle knuł przeciw piastowskiemu księciu, więc nic dziwnego, że dobra chęcińskie zostały mu odebrane i stały się na powrót własnością księcia.

Chęciny kilkukrotnie otrzymywały prawa miejskie. Nadawali je im ( lub odnawiali) tacy władcy jak Kazimierz Jagiellończyk, Jan Olbracht, Zygmunt Stary. Miasto rozwijało się i bogaciło dzięki wydobyciu marmurów, srebra, miedzi i ołowiu w pobliskich kopalniach oraz sukiennictwu.

Zmierzch prosperity przyniósł Chęcinom wiek XVII. Rokosz Zebrzydowskiego, wojny szwedzkie, najazd Rakoczego a potem szalejąca przez kilka lat zaraza. spustoszyły miasteczko. Kolejne wieki też nie były dla Chęcin zbyt łaskawe. Obecnie miasteczko ma status gminy miejsko-wiejskiej i stara się przyciągać turystów.

Zwiedzanie rozpoczynam od zespołu klasztoru franciszkańskiego, ufundowanego przez Kazimierza Wielkiego w 1368 roku.Przekraczam bramę w kamiennym murze oddzielającym sacrum od profanum i moim oczom ukazuje się uroczy zakątek z fragmentem zabudowań klasztornych.Pierwsze swe kroki kieruję ku kamiennemu kościółkowi, który w swojej długiej historii pełnił różnorakie (niekiedy kuriozalne) funkcje.Tak więc  u schyłku XVI wieku stał się siedzibą arian, zwolenników skrajnego kalwinizmu. W początkach następnego stulecia  powrócił do prawowitych właścicieli, a za sprawą starosty chęcińskiego, Stanisława Branickiego został naprawiony i rozbudowany o kaplicę św. Leonarda. Konsekracja odbyła się w 1628 roku i była celebrowana przez biskupa chełmskiego Remigiusza Koniecpolskiego.

Jednak już w  niecałe trzydzieści lat później, na Chęciny najechały wojska szwedzkie i kozackie dokonując kolejnych zniszczeń w klasztorze. W końcu XVII i w wieku XVIII nastąpiła kolejna odbudowa i rozbudowa klasztornej substancji. Kościół otrzymał pełne wyposażenie w tym, oprócz ołtarza głównego, sześć bocznych, stalle dla zakonników, ambonę a nawet organy.

W takim stanie dotrwał do feralnego roku 1817 kiedy to  dekretem króla-cara Aleksandra I odebrano franciszkanom ich własność  przeznaczając ją na więzienie. Cięższe sprzęty wyposażenia kościelnego sprzedano na licytacji, lżejsze przeniesiono do klasztoru bernardynek. Zanim pomieszczenia zaadaptowano na więzienne cele, urządzono w nich warsztat kamieniarski, w końcu jednak obiekt zaczął pełnić, aż przez następne 110 lat, penitencjarną funkcję. W 1929 roku zlikwidowano więzienie a budynki użytkowano jako siedziby sądu grodzkiego i szkoły. W czasie II wojny obiekt zajęli Niemcy, podobno jednak niemiecki kapelan odprawiał mszę św. w kaplicy.

Po II wojnie światowej w budynkach poklasztornych znajdowała się najpierw szkoła kamieniarska, której pracownicy i uczniowie częściowo odnowili kamieniarkę okienną i odsłonili gotycki portal.  Następnie obiekt użytkowały zakłady mięsne, a później funkcjonowała tu łaźnia miejska. W latach 60 tych XX wieku budynki zaadaptowano na  hotel, w kościele mieściła się restauracja a w kaplicy św. Leonarda urządzono bar.

W 1991 roku obiekt został zwrócony zakonnikom. W 1997 nastąpiła kolejna konsekracja i świątynia otrzymała wezwanie Podwyższenia Krzyża Świętego.

Kościół, na planie prostokąta wzniesiony został z kamienia. Jest to świątynia jednonawowa z wydłużonym, nieco niższym i węższym od nawy, trójprzęsłowym, wielobocznie zamkniętym, prezbiterium. Zewnętrzne ściany podparte są uskokowymi przyporami i przeprute ostrołukowymi oknami. Fasada zachodnia zwieńczona jest szczytem z blendami okiennymi. W kamiennej ścianie znajduje się profilowany, ostrołukowy portal.

Znajdujący się w ołtarzu krucyfiks pochodzi z klasztoru ss Bernardynek, do którego trafił po likwidacji klasztoru franciszkańskiego. Z pewnym niedosytem opuszczam piękny w swej skromności klasztor, ale czas mnie nagli. W planach mam jeszcze odwiedzenie  kościoła św. Bartłomieja no i ruin zamku. I tak już wiem, że nie wystarczy mi czasu na odwiedzenie klasztoru bernardyńskiego, dawnej synagogi i „Niemczówki”, renesansowej kamienicy należącej niegdyś do Anny z Niemczów i Walentego Wrześniów.

Kościół św Bartłomieja jest przepięknie usytuowany na zboczu zamkowego wzgórza. Jest to świątynia związana z fundacją łokietkowską, jej historia sięga 1325 roku ale w ciągu wieków została przebudowana i rozbudowana. To obecnie ceglana i otynkowana budowla trzynawowa o wielobocznie zamkniętym wyodrębnionym i nieco niższym prezbiterium.Kościół niestety podczas mojej wizyty był zamknięty ale na szczęście zastosowano w nim „półotwarcie” w postaci zabezpieczającej wejście do nawy ażurowej kraty, co pozwala mi wetknąć ciekawski nos i obiektyw aparatu do wnętrza nawy głównej.W głównym, wczesnobarokowym ołtarzu umieszczono dwa obrazy przedstawiające wizerunki św Bartłomieja i św. Anny.  Przy ołtarzu znajdują się stalle z malowanymi scenami z życia św. Franciszka. Niestety nie mam żadnej możliwości zerknięcia do nawy południowej przy której znajduje się renesansowa kaplica Trzech Króli ufundowana przez wójta Chęcin, Kacpra Fotygę. Wielka szkoda, bo to bodaj jedyna kaplica zbudowana przez mieszczanina jako własne mauzoleum. W krypcie pod kaplicą do dziś spoczywają szczątki Zuzanny i Kacpra Fotygów  a także jego braci Henryka i Sebastiana.

Ponieważ niebo coraz bardziej się chmurzy, wspinam się na zamkowe wzgórze „krótszą” ale bardziej stromą drogą. Zamek zapewne powstał w końcu XIII wieku, pewne jest, że na początku XIV już stał a w 1318 roku przed bitwą pod Płowcami zdeponowano w nim skarb archidiecezji gnieźnieńskiej, czyli już wtedy musiał być nieźle obwarowany.Jednak czas świetności przypadł na okres rządów Kazimierza Wielkiego, który uczynił z niego niezdobytą przez kolejne 250 lat fortecę. Nota bene nie tylko niezdobytą ale również, dla niektórych. trudną do opuszczenia…  Zamek bowiem przez lata pełnił także funkcję (zapewne dość komfortowego jak na ówczesne czasy) miejsca internowania osób, których nie było powodów (lub nie opłacało się) zakuwać do regularnych lochów. Tak więc przebywała w nim, odsunięta przez Kazimierza od łoża, Adelajda Heska, przetrzymywany był Hińcza z Rogowa, brat Jagiełły Andrzej Olgierdowic książę połocki i a także co znaczniejsi jeńcy spod Grunwaldu, za których spodziewano się sowitego okupu. Oczywiście w Chęcińskiej warowni przebywali także goście przybyli z własnej woli, jak np. królowe Elżbieta Łokietkówna, Sonka Holszańska czy Bona Sforza.

Od XVI wieku zamek zaczął podupadać. Rokosz Zebrzydowskiego, najazd Szwedów i wojsk Rakoczego przyczyniły się do tego, że kazimierzowska warownia popadła w ruinę. Kolejna okupacja szwedzka (1707) przesądziła sprawę i zamek stał się ruina, która w ciągu następnych stuleci dostarczała materiału budowlanego okolicznym mieszkańcom.

Zamek wzniesiony został na splantowanym nieco i zalesionym częściowo wzgórzu. Jego najstarszą częścią jest tak zwany „zamek górny” z okrągłymi wieżami.Jedna z nich udostępniona jest do zwiedzania. Choć miałabym pewne zastrzeżenia co do poprawności wpuszczania na nią kolejnych turystów, jako że na stromych, krętych schodach nie bardzo jest miejsce na mijanie się schodzących i wchodzących. Widok piękny ale nadchodzące ciemne chmury znamionują nadchodzącą ulewę. Trzeba ją przeczekać, teren generalnie jest odkryty błyskawice grzmoty raz za razem przecinają zgranatowiałe z nagła niebo. Przenoszę się (jak i inni zwiedzający zamek) do zamku dolnego, pod daszek osłaniający zamkową studnię. Przewodnicy nawołują do natychmiastowego zejścia z wież, okoliczne kramy z hełmami i mieczami chowają swój towar przed deszczem. Na szczęście nawałnica nie trwa długo i po chwili znów błyska słońce.Jednak jakoś już tracę ochotę na wejście na graniastosłupową basztę. Postanawiam powoli skierować się ku wyjściu, a zaoszczędzony czas przeznaczyć na solidny posiłek w rynku. Jako ciekawostkę mogę podać, że chęciński zamek był filmowym Kamieńcem w  obrazie Hoffmana „Pan Wołodyjowski”.  Do dziś miejscowi wspominają przygodę, jaką było statystowanie w charakterze janczarów…

Po zejściu na dół rozglądam się po sympatycznym chęcińskim rynku, na którym króluje zabytkowy, XIX wieczny ratusz z portykiem na osi.  Nadciągają kolejne deszczowe chmury ale bez trudu odnalazłam sympatyczny lokalik „Latarenka” serwujący wprawdzie głównie piwo i gofry (dość dziwne zestawienie) jednak posiadający też w ofercie placki ziemniaczane z sosem węgierskim. Całkiem niezłe…

No i czas już na mnie. Chcę zdążyć wrócić przed kolejnym deszczem…

7 uwag do wpisu “Chęciny klasztor, kościół i zamek czyli wędruję „ścieżką mnicha”.

  1. Byłam ponad 30 lat temu na zamku – były tylko ruiny, żadnych kramów, daszków, schodów na wieżę i prawie brak turystów. Na dodatek okazuje się, że Chęciny mają do zaoferowania nie tylko zamek …

    Polubienie

  2. Szanowna Pani,
    gratuluję ciekawego reportażu historycznego o Chęcinach.
    Byłbym wdzięczny za podpowiedź dotyczącą Jana Hińczy z Rogowa.
    1) Był posądzany za romans z IV żoną Władysława Jagiełły, za co został osadzony w wieży w Chęcinach w 1427 r.
    2) Potem został uniewinniony i jakby w nagrodę był urzędnikiem królewskim i m.in. starostą chęcińskim.
    3) Jego figura stoi obecnie obok Władysława Jagiełły pod zamkiem chęcińskim.
    4) Takie honorowe miejsce przy królu jest w jakimś sensie dodatkowym rozgrzeszeniem władz gminy
    i nagrodą za jego działalność.
    Moje pytanie jest takie, w jakim okresie Jan Hińcza z Rogowa był starostą chęcińskim?
    W różnych dokumentach wymienia się okresy jego funkcji, ale nie spotkałem informacji kiedy on był starostą w Chęcinach. Humorystycznie można by powiedzieć, ze chyba wtedy, kiedy siedział w wieży?
    Z pozdrowieniami
    Adam Bielski

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s