Nowy Wiśnicz – miasto magnata.

Nowy Wiśnicz należał do priorytetów w moich tegorocznych planach wakacyjnych. Po prostu wiedziałam, że muszę tam pojechać.  U podstaw tego pragnienia leżał oczywiście piękny wiśnicki zamek. Już od dawna marzyłam żeby go zwiedzić. Jego budowę, w XV wieku, zapoczątkował Jan Kmita, ale swój obecny, imponujący wygląd „palazzo in fortezza” zawdzięcza Lubomirskim.  Więc jak postanowiłam, tak zrobiłam! Witaj Nowy Wiśniczu…  Początki miejscowości sięgają XII wieku. Wiśnicz był  wtedy wsią klasztorną. W  XIV wieku   przeszedł na własność możnego rodu Kmitów herbu Szreniawa z Krzyżem. Po bezpotomnej śmierci ostatniego z Kmitów włości objęła spokrewniona z Kmitami rodzina Barzów, którzy nie tylko nie inwestowali w ich rozwój, ale jeszcze poważnie je zadłużyli. Jako takie, w 1593 roku, odkupił je Sebastian Lubomirski herbu Drużyna (Szreniawa bez Krzyża).  Sebastian, żonaty z  Anną Branicką,  uważany za twórcę potęgi rodu,  jako pierwszy, nosił tytuł hrabiego Świętego Imperium Rzymskiego. Jednak dopiero jego syn, Stanisław, dzięki małżeństwu z Zofią Ostrogską stał się jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi ówczesnej Polski. Piastował wiele godności, był wojewodą krakowskim i ruskim, wielkim krajczym i wielkim podczaszym koronnym, marszałkiem trybunału koronnego, starostą wielu prowincji. Sławę, którą następnie bardzo starannie pielęgnował, przyniosła mu obrona Chocimia w 1621 roku. Owa opinia znakomitego,  zwycięskiego wodza nie w pełni mu się należała bo prawdziwym autorem chocimskiej victorii był szwagier Lubomirskiego, hetman Jan Karol Chodkiewicz. Niestety J.K Chodkiewicz zmarł pod koniec (24. 09. 1621) oblężenia, przekazawszy buławę szwagrowi, który bardzo skwapliwie „przysposobił” sobie  także wszystkie jego zasługi. Sztuką autokreacji  i marketingu własnego  zbudował sobie Lubomirski mit…

Stanisław Lubomirski, jeszcze przed chocimskim oblężeniem, u stóp zamkowego wzgórza, założył Nowy Wiśnicz.  W 1616 roku król Zygmunt III Waza podpisał lokację miasta na prawie magdeburskim. Miasto otrzymało wtedy też szereg istotnych przywilejów (prawo składu, zwolnienie od ceł, prawo urządzania rocznie trzech jarmarków), które sprawiły, że Nowy Wiśnicz rozwijał się prężnie. Stanisław Lubomirski zgodził się także, na osiedlanie w mieście Żydów, dla których wkrótce powstała osobna dzielnica z synagogą.

Po śmierci Stanisława Lubomirskiego miasto zaczęło podupadać na znaczeniu. Jego potomkowie nie przywiązywali do tej siedziby tak wielkiego znaczenia jak ich protoplasta. Zajęcie i doszczętne złupienie zamku i miasta przez Szwedów, zniszczenia dokonane przez konfederatów barskich i zaborców sprawiły, że miasto już nigdy nie odzyskało swojej świetności. Choć wiele w nim się działo…

Zanim jednak ruszyłam na zamek postanowiłam „rozejrzeć ” się po miasteczku. Jego zwiedzanie miasta zaczęłam od kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. Choć ściślej mówiąc to  raczej całe założenie sakralne składające się z muru, świątyni, plebani i dzwonnicy. Świątynię w pierwszej ćwierci XVII wieku ufundował ówczesny właściciel Nowego Wiśnicza, wojewoda krakowski Stanisław Lubomirski. Projekt kościoła zlecił swojemu nadwornemu architektowi, osiadłemu w Polsce a pochodzącemu z Włoch, Maciejowi Trapoli. Budowę świątyni ukończono w 1647 roku.

Plac kościelny otacza  mur ale brama – kruchta jest zachęcająco otwarta. Bez przeszkód wchodzę na dziedziniec.Teraz bez przeszkód mogę podziwiać harmonijną fasadę kościoła.

Surowy kamień ściany złagodzony jest jasnymi pasami tynku, które dokonują podziału pionowego na trzy części. W szerszym, środkowym, wyznaczającym oś główną, umieszczono wejście obramowane kamiennym portalem. Portal zwieńczony jest wycinkami gzymsu, między którymi umieszczony jest kartusz z nowym herbem Lubomirskich Szreniawa, późniejszą wersją  „Drużyny”. Nad nim znajduje się prostokątne okno z trójkątnym naczółkiem.  W pasach bocznych znajdują się dwie wnęki konchowo wysklepione, w których umieszczono posągi świętych. Podziału poziomego fasady dokonuje wydatny gzyms, przecinając ją w 2/3 wysokości. Nad nim znajdują się dwie bliźniacze graniastosłupowe, niewysokie wieżyczki nakryte cebulastymi hełmami z iglicami. Pomiędzy nimi umieszczono prostokątny szczyt zwieńczony wycinkiem koła. Dekoracyjne, arkadowe blendy okienne mają ozdobne opaski z klińcem. Po obu stronach szczytu łagodnie spływają ślimacznice.

Kościół zbudowany jest na planie prostokąta i posiada wyraźnie wyodrębnione prezbiterium w formie półkolistej absydy. Dookoła niej biegnie obejście, także półkoliste. Świątynia jest otwarta więc swobodnie mogę wejść do środka. Obszerna nawa pozbawiona jest podziałów i przekryta jest sklepieniem kolebkowym. Zwraca uwagę jej jednolite, barokowe wyposażenie. Najokazalszy jest oczywiście ołtarz główny z obrazem wniebowzięcia NMP w polu centralnym. Po obu stronach umieszczono wizerunki świętych biskupów, Stanisława i Wojciecha. Z ołtarzem głównym konweniują stylowo ołtarze boczne poświęcone  Matce Bożej, Najświętszemu Sercu Jezusowemu, Ukrzyżowaniu i św. Józefowi.

Reszta wyposażenia, stalle, sedilia, konfesjonały i ławki prezentują ten styl i kolorystykę.

Nad wejściem, na szerokiej arkadzie osadzono chór muzyczny o wysuniętych skrzydłach wspartych o konsole.W obrębie założenia kościelnego znajduje się też stylowa plebania, także projektowana przez Macieja Trapolę oraz dzwonnica.

Nacieszywszy oczy pięknem świątyni ruszam dalej. Chcę choć pobieżnie zobaczyć miasteczko, zanim udam się na zamek. Zamek będzie „na deser”…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2 uwagi do wpisu “Nowy Wiśnicz – miasto magnata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s