Nowy Wiśnicz. Miasto i ludzie z nim związani.

W poprzednim poście opisałam historię Nowego Wiśnicza i przybliżyłam sylwetkę jego założyciela, Stanisława Lubomirskiego. Przedstawiłam też wiśnicki kościół, ufundowany przez Lubomirskiego a zaprojektowany przez Macieja Trapolę. Teraz chciałabym zająć się innymi, nie mniej ciekawymi, ale pewnie mniej rozreklamowanymi,  atrakcjami Nowego Wiśnicza oraz wspomnieć o ludziach związanych z tym miastem.

Opuszczam świątynię i udaję się na rynek.  Na moment zatrzymuję się przy posągu Stanisława Lubomirskiego,  stojącym w alejce prowadzącej do ratusza. Postać  magnata przedstawiono w delii i kołpaku, z dokumentem lokacyjnym i buławą w dłoni.   Lubomirski zdaje się dumnym wzrokiem ogarniać przestrzeń, którą uczynił miastem.

We wschodniej pierzei rynku znajduje się odtworzony dom, w którym niegdyś mieszkał architekt Maciej Trapola. W fasadę budynku wmurowana jest tablica pamiątkowa, informująca o zasługach Trapoli dla Nowego Wiśnicza.

Centrum rynku wyznacza ratuszowy budynek, ufundowany w latach 1616 – (jak wszystko co w mieście powstało  w tym czasie) przez S. Lubomirskiego. Projektu budynku dokonał oczywiście M. Trapola. Początkowo siedziba rajców miejskich była parterowa a wieżę nakrywała cebulasta kopuła. Boniowany portal wejścia głównego nawiązuję swą stylistyką do wejścia głównego na zamek wiśnicki i bramy klasztoru karmelitów. Pięknie boniowane narożniki i obramienia okienne nadają budynkowi elegancki charakter.Obecny wygląd ratusza to efekt przebudowy po pożarze w 1863 roku, kiedy to dobudowano drugą kondygnację i zmieniono kształt wieży.

Niestety ów pożar strawił niemal całą, drewnianą zabudowę miasta. Dziś możemy podziwiać ją jedynie na rysunkach J. Matejki, który z racji tego, że w Nowym Wiśniczu mieszkała wraz z mężem, siostra jego żony Joanna z Giebułtowskich Serafińska,  często tu gościł. Szczęśliwym trafem, niemalże przed samym pożarem, mistrz na swych rysunkach uwiecznił piękną, podcieniową zabudowę miasteczka. Dom  Joanny i Leonarda Serafińskich także uległ spaleniu podczas pożogi. Państwo Serafińscy przenieśli się do niedużego, krytego gontem dworku, który dotąd pełnił rolę ich letniego mieszkania. Dworek, od nazwiska dawnych właścicieli gruntów, nazwano „Koryznówką”.

Dziś, w „Koryznówce”, nadal należącej do potomków Leonarda Serafińskiego, możemy podziwiać pamiątki związane z Janem Matejką. Malarz doczekał się też, bodajże pierwszego, swego pomnika. W 1993 roku na nowowiśnickim rynku odsłonięto ponad dwumetrową statuę malarza. Na cokole umieszczono napis „Mnie się zdaje, żem tu był zawsze…”

Matejko u Serafińskich  nie tworzył swych monumentalnych dzieł olejnych, a mimo to trzy z nich  trafiły do Nowego Wiśnicza. Były to „Batory pod Pskowem” , „Rejtan w sejmie warszawskim” oraz „Unia Lubelska”.  Historia wojennych peregrynacji dwóch pierwszych dzieł jest sensacyjna.

We wrześniu 1939 roku zostały wyjęte z ram i ewakuowane z Warszawy  na Wołyń. Wraz z prywatną kancelarią Ignacego Mościckiego zostały zdeponowane w posiadłości Radziwiłłów w Ołyce. Wydawały się bezpieczne. Niestety nadszedł 17 września i zabrakło w Polsce bezpiecznych  miejsc. Już 20 września książę Janusz Radziwiłł, wraz synem Edmundem, zostali zabrani przez NKWD na Łubiankę, pałac splądrowano a  obrazy, wraz z innymi dziełami, Sowieci zagrabili i wywieźli do Łucka. Historia kołem się toczy i w 1941 roku miasto zostało zajęte przez Niemców. Obrazy Matejki przechowywane w strasznym stanie ( grabiący je żołnierz złożył dzieła w kostkę!). Niemcy wywieźli je do Lwowa gdzie, o dziwo, nakazano poddać je zabiegom konserwacyjnym.   W 1944 roku Niemcy, na wieść o zbliżającym się froncie, przygotowali transport dzieł do ewakuacji na zachód. Do dwóch omawianych już obrazów Matejki dołączyła też „Unia Lubelska”, wisząca dotychczas w sali posiedzeń lwowskiego ratusza .Wszystkie trzy, w 1944 roku, trafiły do Nowego Wiśnicza, gdzie przez pewien czas, przechowywane były w dawnym klasztorze karmelitów.  Z klasztoru (który w tym czasie był więzieniem) wywieziono je na Dolny Śląsk. Transport musiał przejeżdżać koło Koryznówki… Obrazy zostały odnalezione przez polską ekspedycję we wsi Przesieka (Hain) w 1945 roku.

Jak już jestem przy malarzach to może warto wspomnieć o tym, że w Nowym Wiśniczu,  w 1824 roku, urodził się wybitny polski malarz batalista, mistrz akwareli, Juliusz Kossak. Fakt ten upamiętnia posąg autorstwa profesora Czesława Dźwigaja,  nota bene także urodzonego w Nowym Wiśniczu. Artysta kojarzony jest głównie z autorstwem bardzo licznych pomników papieża JPII oraz z kontrowersyjnym pomnikiem ks. Piotra Skargi w Krakowie. Jest też autorem większości nowowiśnickich pomników i tablic pamiątkowych których, jak na trzynastotysięczne miasteczko, jest tutaj sporo.

Pomnik Kossaka usytuowany obok budynku Muzeum Ziemi Wiśnickiej. Sam budynek pełnił niegdyś rolę „Zakładu (szpitala) ubogich”, instytucji założonej przez S. Lubomirskiego, której zadaniem było służenie opieką starym i niedołężnym mieszkańcom wiśnickiego klucza.Nowy Wiśnicz, podobnie jak Kazimierz nad Wisłą, przyciągał wielu artystów plastyków. Poza już wymienionymi mieszkał tu i pracował także Stanisław Klimowski (malarz i rzeźbiarz), Jan Stasiniewicz ( teoretyk sztuki i malarz, uczeń  W. Weissa) i  artysta ludowy, Marian Rojek

Z Nowym Wiśniczem związane są również niesamowite wydarzenia  z czasów ostatniej wojny.  O zagrabionych obrazach Matejki już wspomniałam, ale to nie wszystko…

W wiśnickiej „Koryznówce”, u Tomasza Serafińskiego, przez ponad trzy miesiące ukrywał się rotmistrz Pilecki po swej brawurowej ucieczce z Oświęcimia. Najbardziej zaskakującym w tym jest fakt, że Witold Pilecki dostał się do Auschwitz właśnie jako Tomasz Serafiński. Papiery na to nazwisko znalazł w Warszawie jeszcze jesienią 1939 roku. Przeznaczenie?  Fakt pobytu w „Koryznówce” bohaterskiego rotmistrza upamiętnia głaz z  tablicą.

W Nowym Wiśniczu miała też miejsce, przeprowadzona w lipcu 1944 roku, udana akcja żołnierzy 12 PP AK. Trzydziestosześcioosobowy oddział pod dowództwem ppor. „Tamarowa” (Józef Wieciech) odbił z więzienia w klasztorze karmelitów 128 więźniów przeznaczonych do oświęcimskiego transportu.  Odbicie więźniów przeprowadzono bez strat własnych mimo, że nieopodal stacjonował silny batalion SS. Wszystkim jednak udało się bezpiecznie uciec.

Niestety, wkrótce Niemcy w odwecie spacyfikowali wsie Lipnicę Murowaną, Górną i Dolną. Aresztowano wiele osób, w tym dziewięciu członków AK, wśród których znajdowali się dwaj bracia podporucznika  Wieciecha.

Chętnie bym jeszcze „pobuszowała” po miasteczku, ale powinnam trzymać się wytyczonego przez siebie planu czyli podejść pod górujące nad miasteczkiem wzgórze zamkowe. Stojący na nim zamek wygląda imponująco!

8 uwag do wpisu “Nowy Wiśnicz. Miasto i ludzie z nim związani.

  1. Kiedy się Ciebie czyta, można wysnuć wniosek, że całe życie, to jedna wielka przygoda, każdy dzień, to podróże w historii, spotkania z duchami przeszłości – fascynującymi ludźmi. Historia wydeptana jest mnóstwem śladów… Pozdrawiam ciepło!

    Polubienie

    • Miło mi, że odniosłaś takie wrażenie 🙂 choć zapewniam, że, jak większość żyję zupełnie normalnie. Może tylko jestem bardziej ciekawa świata i staram się, w miarę swoich możliwości, tę ciekawość zaspokoić. Fascynują mnie miejsca „nie do końca” odkryte i historie z nimi związane. Również gorąco pozdrawiam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s