Weekend w Berlinie

Obiecałam że pojadę do Berlina. Niestety, im bardziej zbliżał się umówiony termin wizyty w stolicy Niemiec, tym bardziej nie chciało mi się tam jechać. Znam miasto na tyle, że nie stanowi ono już dla mnie nie wiadomo jakiej atrakcji. Tym bardziej, iż zapowiadało się, że po raz kolejny przyjdzie mi chodzić po jego „flagowych” miejscach czyli najbardziej oczywistych zabytkach. Byłam zła na samą siebie, iż tak beztrosko przyrzekłam, no ale pacta sunt servanda, więc choć w nie najlepszym humorze ruszyłam za zachodnią granicę…

Jednak kiedy już docieram do miasta humor mi się poprawia. Sporo tu się zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Budynki, które widziałam oplecione rusztowaniami, teraz mogę podziwiać w pełnej krasie. Te, które widziałam zaniedbane, teraz oglądam przysłonięte siatkami, poddawane renowacji. Jedno się nie zmieniło. Miasto nadal jest jednym wielkim placem budowy…

Berliński spacer zaczyna się oczywiście od granic jego dawnej, wschodniej części czyli Bramy Brandenburskiej.

Brama od początku swego powstania była symbolem. W czasach Hohenzollernów symbolizowała potęgę Prus, w czasach napoleońskich siłę Bonapartego (dla zaakcentowania swych praw, Napoleon przeszedł przez środkowe przejście) w czasach faszystowskich brama była symbolem niemieckiej partii  narodowosocjalistycznej, po wojnie podziału na Berlin wschodni i zachodni, po 1989 roku stała się symbolem zjednoczenia… Jej wizerunek znajduje się niemieckich monetach eurocentów. Słowem chyba najbardziej rozpoznawalny obiekt w mieście. Brama została wybudowana w latach 1788 – 1791 według projektu, urodzonego w Kamiennej Górze, Carla Gottharda Langhansa (jego projektu jest m.in pałac Mielżyńskich w Pawłowicach). Brandenburger Tor pełniła funkcję bramy miejskiej, ale równocześnie była pomnikiem podkreślającym zasługi Fryderyka II twórcy potęgi Prus.

W 1793 roku na szczycie bramy stanęła miedziana kwadryga (autorstwa J. G. Schadowa) powożona przez skrzydlatą boginię zwycięstwa, Wiktorię (Nike). Był czas że czterokonny zaprzęg opuścił swoje stanowisko na szczycie bramy. To okres zwycięstw Napoleona, który po bitwie pod Jeną zabrał boginię (wraz z wozem i końmi) do Paryża. Wiktoria powróciła na dawne miejsce w 1814 roku. Po abdykacji  Bonapartego i likwidacji Cesarstwa Francuskiego, Ernest von Pfuel (komendant sektora pruskiego) nakazał odesłać kwadrygę do Berlina, gdzie  po renowacji powróciła na wierzchołek bramy. Przy okazji, siedzący na dębowym wieńcu, pruski orzeł zyskał nowy symbol – zaprojektowany przez K.F. Schinkla Krzyż Żelazny, a rodzina von Pfuel otrzymała przywilej przechodzenia przez środkowe prześwity bramy zarezerwowane dotąd jedynie dla rodziny cesarskiej. Przywilej utrzymano do abdykacji Wilhelma II w 1918 roku.

Bramę wzniesiono z piaskowca,  jej forma inspirowana była ateńskimi propylejami.  Sześć doryckich (ale z jońskimi kanelurami) kolumn dźwiga pokryty reliefami architraw i attykę. Po obu stronach bramy pierwotnie ustawione były przybudówki dla strażników i służb celnych. W latach 60 XIX wieku zastąpiono je kolumnadami, tworząc bardzo harmonijny kompleks. Autorem przebudowy był H. Strack, uczeń K.F.Schinkla.

Pariser Platz, na którym stoi brama i ciągnąca się od niego lipowa aleja Unter den Linden (uważana za najelegantszą ulicę stolicy) to obowiązkowe punkty Berlina, które zalicza każdy turysta. Przy lipowej alei znajdują się najbardziej okazałe budowle.

Do najbardziej spektakularnych należy obecna siedziba Niemieckiego Muzeum Historycznego, dawny Zeughaus (arsenał), który równocześnie jest najstarszym zachowanym budynkiem przy tej ulicy. Jego budowę rozpoczęto w końcu XVIII wieku ale ukończono w 1730 roku. Jest to monumentalny, wzniesiony na planie kwadratu, dwukondygnacyjny budynek w stylu barokowym. Jego przebogata dekoracja architektoniczna i rzeźbiarska może przyprawić o zawrót głowy. Centralną oś fasady południowej akcentuje portyk w którym umieszczono, poprzedzone czterema posągami (alegorie inżynierii, geometrii, arytmetyki i sztuki odpalania fajerwerków) wejście główne. Szczyt portyku zwieńczony jest kompozycją o tematyce  mitologicznej (Minerwa nauczająca młodzieńców sztuki walki) a w niszy, poniżej rzeźby, pyszni się brązowy, pozłacany relief wyobrażający króla Prus Fryderyka I.

Niemalże naprzeciw umieszczony jest, znacznie skromniejszy, klasycystyczny budynek Opery Berlińskiej. Został wybudowany według planów G. W. Knobelsdorffa w latach 1741-1742 jako Królewski Teatr Dworski. Gmach fasadą skierowany do Alei pod lipami, zasadniczo jednak był elementem Forum Fredercianum, placu ku czci Fryderyka II Wielkiego. Fasadę z okazałym portykiem wielkiego porządku zdobią ustawione w niszach posągi.Gmach spłonął w 1843 roku ale jeszcze w tym samym roku został odbudowany. Ciekawostką może być fakt, że przez jakiś czas jako nadworny kapelmistrz w berlińskiej operze był zatrudniony Richard Strauss.

Przy  Alei pod lipami znajduje się również dawny pałac następcy tronu (Kronprinzenpalais) Historia tego gmachu sięga XVIII wieku, jednak obecny jego kształt to efekt przebudowy z polowy XIX wieku zleconej przez ( podówczas księcia) Fryderyka Wilhelma. W marcu 1945 roku, podczas nalotu pałac ( jak większość berlińskich zabytków) został kompletnie zniszczony. Jego rekonstrukcję przeprowadzono w latach 1968-69 według projektu R. Paulicka, który nawiązywał do klasycystycznej przebudowy. W tym też czasie, podwyższono go o jedną kondygnację i zamieniono stojące na attyce trofea, na posągi Muz.

Posuwają się też prace przy odbudowie królewskiej rezydencji, berlińskiego zamku. Siedziba królów Prus i cesarzy niemieckich została uszkodzona podczas nalotów alianckich na Berlin, a następnie w 1950 roku, decyzją władz NRD całkowicie zburzone.Kamień węgielny pod budowę „nowego” starego zamku Hohenzollernów położono w 2013 roku koniec budowy przewidziano na 2020 rok. W zrekonstruowanym budynku ma powstać hotel, muzeum, galeria handlowa. Nie przewidziano rekonstrukcji zabytkowych wnętrz.

Nie sposób też nie wspomnieć o usytuowanym przy głównej alei najdroższym berlińskim hotelu Adlon Kempinski. Budynek wzniesiony w 1907 roku oferuje swoim gościom komfortowe warunki. Cena noclegu w tym pięciogwiazdkowym obiekcie zaczyna się gdzieś tak od 500 euro ale noc w najdroższym  apartamencie to wydatek ok 15 tysięcy euro…  Jednak mimo tych cen hotel nie narzeka na brak gości

A jak już jesteśmy przy luksusie to przy okazji tego pobytu w mieście miałam okazję zobaczyć wystawę najnowszych modeli samochodów. Nie żeby mnie to tak bardzo interesowało, no ale czasem trzeba zrobić ustępstwo na rzecz cudzych pasji, więc poszłam.Przebojem oczywiście była elektryczna limuzyna  I.D VIZZION najnowszy projekt VW.Zarówno elegancka karoseria jak i wygodne wnętrze przypadły mi do gustu.Koncern obiecuje, że do 2022 roku ten model trafi do produkcji a w2025 będzie w sprzedaży…

 

 

12 uwag do wpisu “Weekend w Berlinie

  1. Berlin nie jest na mojej liście „must see” i chyba też nie wykazałabym entuzjazmu gdybym miała tam jechać, ale kto wie, może się mylę … Samochód w każdym razie niezły 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s