Wełna nad Wełną. Pałac Rostworowskich. Wielkopolskie rezydencje

Jak już wspomniałam w poprzednim poście, do Wełny przyjechałam specjalnie po to, aby obejrzeć znajdujące się we wsi zabytki. Ponieważ ostatnio było o kościele dziś będzie o pałacu. Ale nie tylko. Przy okazji chciałabym wspomnieć o, skojarzeniowo bardzo odległych, ale za to bliskich geograficznie Rożnowicach, w których mieści się ośrodek Monaru – Markotu. Zupełnie nieoczekiwanie miałam okazję być na jego terenie…Tu może krótkie przypomnienie. Majątek w Wełnie należał do Grzymułtowskich, Rydzyńskich, a po nich (nie wiem jaką drogą, ostatni z Rydzyńskich na Wełnie, Konstanty, zmarł bezpotomnie) Rostworowskich

Stojący we wsi pałac został wybudowany w 2 połowie XVIII wieku (po 1762 roku) na polecenie starosty żytomierskiego, Franciszka Rostworowskiego. Pan Franciszek od młodych lat był związany z dworem drezdeńskim i z Sasami.   Powierzono mu nauczanie języka polskiego królewiczów Ksawerego i Karola. Jednak  równocześnie pozostał szczerym patriotą. W 1750 roku poślubił Mariannę Kołaczkowską, córkę Łukasza i Franciszki Kołaczkowskich herbu Abdank. Małżeństwo było bezdzietne ale opiekowało się  Adamem Kołaczkowskim, bratankiem pani Marianny.  Marianna Kołaczkowska była siostrą Konstancji z Kołaczkowskich Wierusz Kowalskiej i ciotką dla jej córki, Estery Wierusz Kowalskiej, późniejszej żony J. Wybickiego.

Do poznania się Estery i Józefa doszło właśnie w pałacu w Wełnie.  Wracający w 1772 roku z Wiednia Wybicki, zawitał do majątku Rostworowskich i wtedy miał okazję po raz pierwszy zobaczyć piętnastoletnią wówczas Esterę, która wraz z matka mieszkała u wujostwa. Wtedy jednak Wybicki był żonaty z Kunegundą Drwęską. Najwidoczniej jednak Estera mocno zapadła w pamięć i serce  bo kiedy owdowiał, w  latach 1776-1780,  często bywał w pałacu uderzając w konkury do, dorosłej już wtedy, panienki.  W 1780 roku, dzielny skądinąd konfederata, zdobył się na odwagę i poprosił o rękę Estery. Oświadczyny zostały przyjęte i młoda para 11 września 1780 roku wzięła ślub w Wełnie, w kościele Podwyższenia Krzyża.

Po Rostworowskich, Wełnę odziedziczył ich wychowaniec, Adam Kołaczkowski.  Od  niego w 1790 (1791?) roku kupił ją Adam Mateusz Grabowski żonaty z Ludwiką z Turnów. Już w Wełnie urodził się ich młodszy  syn Józef Ignacy Goetzendorf – Grabowski. Wełnę wprawdzie odziedziczył starszy z synów Mateusza, Adam, który jednak zmarł bardzo młodo (33 lata). Owdowiałą bratową, dziećmi i majątkiem zaopiekował się Józef Ignacy.

Tu pewna dygresja… Najstarszy z synów Ignacego Goetzendorf – Grabowskiego i Klementyny z Wyganowskich, Adam Jan (imię rodowe często powtarzające się w rodzinie)  niechlubnie zapisał się na kartach historii. Zabił w pojedynku Stefana Bobrowskiego, przewodniczącego Tymczasowego Rządu Narodowego w 1863 roku. Do pojedynku doszło pod wpływem  urażonej ambicji hrabiego Adama  Goetzendorf Grabowskiego. Bobrowski nazwał go, nie bez pewnych powodów, „awanturnikiem najpospolitszym ” i to zdanie wystarczyło, aby hrabia zażądał satysfakcji z bronią w ręku. Dwudziestotrzyletni, Bobrowski, szalony krótkowidz nie miał najmniejszych szans w  starciu z hrabią, który dobrze widział i strzelał doskonale. Był bowiem porucznikiem i kamerjunkrem dworu pruskiego. Grabowski strzelał, aby zabić, posłał kulę prosto w serce. Po tym zdarzeniu Grabowski w obawie przed karą władz powstańczych zbiegł do Austrii.

Po krachu finansowym rodziny Goetzendorf – Grabowskich, majątek przeszedł w niemieckie ręce.  Rejentalnie należał do katedry magdeburskiej, przypuszczam jednak, że był w tym czasie dzierżawiony. W okresie międzywojennym już był własnością Skarbu Państwa, po wojnie stał się częścią PGRu. Po przemianach ustrojowych, pałac trafił w prywatne ręce. Podówczas,  już pilnie wymagający remontu obiekt, popadł w totalną ruinę, jako że właściciel nie wywiązał się z ciążącego na nim obowiązku zadbania o zabytek. W chwili obecnej właściciel chce nieodpłatnie przekazać obiekt gminie Rogoźno.

Pałac, choć w fatalnym stanie technicznym, jest piękny! Mimo zniszczenia widać, że był okazałą rezydencją.

Wybudowany na planie prostokąta, podpiwniczony, parterowy z użytkowym poddaszem. W centrum fasady umieszczono dwukondygnacyjny, zaokrąglony, trzyosiowy ryzalit. Po obu jego stronach znajdują się parterowe, pięcioosiowe skrzydła boczne, nakryte dwuspadowymi dachami. Początkowo pałac był budynkiem parterowym, w XIX wieku podwyższono go o partię mezzanina, dodano wystawki nad ryzalitami i wzmocniono naroża przyporami. W elewacji ogrodowej umieszczono półokrągły ryzalit poprzedzony tarasem na który prowadzą dwubiegowe schody. Ryzalit ogrodowy zakończony był półokrągłym balkonem. W parterowej kondygnacji ryzalitu mieścił się owalny salon połączony z reprezentacyjną  okrągłą  sienią w ryzalicie frontowym. To  jedno z niewielu takich rozwiązań w ówczesnej pałacowej architekturze Wielkopolski.   Otwory okienne w kondygnacji parteru zamknięte są łukowato, w ryzalicie arkadowo, a na poddaszu prostokątnie. W obu elewacjach zachowały się (choć już pozbawione sztukateryjnych zdobień) lizeny dokonujące podziału pionowego. Powyżej pierwszej kondygnacji biegnie gzyms kordonowy oddzielający partię parteru od mezzanina.

Na północ od budynku głównego znajduje się pałacowa oficyna, ciekawy, jedenastoosiowy budynek na planie łuku. Oficyna pochodzi z 3 ćw. XVIII wieku, pierwotnie była parterowa jednak w początkach XIX w  dobudowano drugą kondygnację Jej elewację zdobią półkoliste arkady i okrągłe blendy. Nakryta jest jednospadowym dachem pulpitowym. Z boku przylega doń prostokątna przybudówka. Oficyna stanowi granicę między dworskim ogrodem a dziedzińcem folwarcznym. W początkach XX wieku zmieniono jej funkcję z mieszkalnej na gospodarczą, użytkując ją jako spichlerz. Na polach za wsią znajdują się dwie, oddalone od siebie o kilkaset metrów, ceglane późnobarokowe (chyba) kolumny. Kiedyś wyznaczały granicę włości, ale legenda mówi  o dwóch braciach pojedynkiem chcących rozstrzygnąć do którego z nich powinna należeć dziewczyna, którą obaj kochali. Według romantycznej opowieści obaj polegli a na miejscu zdarzenia, pro memoria, ustawiono owe kolumny.

Na skraju wsi znajduje się budynek starej gorzelni. Jest znacznie późniejszy niż zabudowania pałacowe, powstał chyba na przełomie XIX i XX wieku, był więc zapewne inicjatywą niemieckich właścicieli wsi.Na tym kończę moją wizytę w Wełnie.

Zainteresowanym mogę dodać, że przy okazji odwiedzin we wsi warto też wybrać się do pobliskiego Jaracza (pisałam już o nim), w którym znajduje się ciekawe muzeum młynarstwa.

Jak już jestem przy okolicznych miejscowościach to wspomnę może jeszcze o Rożnowicach. Byłam niedawno w tej wiosce, której okoliczne lasy są grobem dwunastu tysięcy osób zamordowanych przez hitlerowców w latach 1939-1941. Wśród zabitych byli zarówno pacjenci szpitala psychiatrycznego w Owińskach,  jak i wzięci do niewoli angielscy lotnicy. We wsi znajduje się ośrodek Monaru- Markotu. Na jego terenie niedawno ustawiono „ławeczkę wspomnień” dedykowaną założycielowi ruchu monarowskiego Markowi Kotańskiemu.  Zorganizowano również plenerową wystawę poświęconą Kotańskiemu. Miałam okazję zobaczyć i ośrodek, i wystawę kibicując moim przyjaciołom w kolejnych zmaganiach o Koronę Wielkopolski. Start i meta zawodów były zorganizowane właśnie na terenach ośrodka.

 

7 uwag do wpisu “Wełna nad Wełną. Pałac Rostworowskich. Wielkopolskie rezydencje

  1. Miejmy nadzieję, że pałac znajdzie się w dobrych rękach, które przywrócą mu świetność.
    P.S. Podczas wspomnianej przeze mnie wycieczki, z Wełny udałyśmy się właśnie do Muzeum Młynarstwa w Jaraczu 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s