Gołaszyn dwór Swiniarskich. Wielkopolskie rezydencje

Wyjechałyśmy do pracy „z zapasem czasowym” uwzględniającym korki…  Tymczasem, zupełnie wyjątkowo, udało nam się opuścić  miasto bez przymusowych postojów. Trasa też przebiegła bez przykrych niespodzianek.  Szefcia, spojrzawszy na zegarek, stwierdziła że przyjedziemy za wcześnie. Zaproponowała wykorzystać  ten czas na wyprawę do Gołaszyna. Oczywiście, zna mnie tak dobrze, że o akceptację takich planów, pytać nie musi.   Od dawna chciałam zobaczyć znajdujący się we wsi dwór wybudowany dla rodziny Świniarskich. Ucieszyłam się więc bardzo. Piękną, leśną drogą biegnącą wśród malowniczych rozlewisk, ruszyłyśmy w kierunku wsi. Mimo, iż Gołaszyn leży niemalże przy Obornikach, droga jest pusta a okolica wydaje się dziewicza. Wreszcie las się kończy a my dojeżdżamy do Gołaszyna. Na  skraju wsi znajduje się założenie dworsko -folwarczne.  Niestety, ogrodzone i zaopatrzone w odpowiednie tablice. Mogę je obejrzeć jedynie z daleka.

Okazuje się, że z tą wizytą spóźniłyśmy się „trochę”. Poprzednio teren nie był ogrodzony i można było swobodnie podejść do obiektu. W  zeszłym roku gołaszyński zespół dworsko- folwarczny został sprzedany prywatnym inwestorom i wiele się zmieniło.  Jako własność prywatna, dwór nie jest dostępny dla ciekawskich turystów.

Gołaszyn  znany był już w XIV wieku. Wtedy wieś była własnością obornickiej parafii św. Ducha. Następnie przeszła w ręce rodu Jastrzębców, którzy od swych włości przybrali nazwisko „Goławscy”. Utrzymali majątek do końca XVI wieku.

Posiadłość gołaszyńska w XIX wieku należała do rodziny Świnarskich, o której już niejednokrotnie pisałam. W 1880 roku Świnarscy sprzedali majątek niemieckim nabywcom.  W 1906 roku pruscy właściciele odsprzedali Gołaszyn Stanisławowi Jordanowi herbu Trąby. Tutaj zamieszkał wraz z żoną, Marią ze Szlagowskich, i tutaj przyszła na świat  piątka ich dzieci.

Stanisław Jordan był jednym z inicjatorów przygotowań do powstania wielkopolskiego w okręgu obornickim. Został wybrany prezesem tajnego komitetu powiatowego, powołanego do kontaktów z organizacjami niepodległościowymi w Poznaniu. W listopadzie 1918 roku brał udział w  tajnym spotkaniu, w wyniku którego powołano Radę Robotniczo- Żołnierską. Na jej czele stanął Jordan.

Dziedzic Gołaszyna był także delegatem na sejm dzielnicowy w Poznaniu. W grudniu 1918 roku, miał zaszczyt stanąć na czele delegacji złożonej z najwyśmienitszych obywateli okręgu, witającej na dworcu w Obornikach, jadących przez Poznań do Warszawy Ignacego Paderewskiego wraz z małżonką. Niemcy, od początku nieprzychylni takiej trasie ( proponowali przejazd przez Toruń i Aleksandrów) nie chcieli dopuścić  do patriotycznej demonstracji, zatrzymali więc pociąg dobre dwieście metrów za stacją. Nie powstrzymało to jednak witających. Z determinacją przebrnęli przez zalegającą na polu, grubą po kolana, warstwę, śniegu aby zgotować  Paderewskiemu gorącą owację.

W styczniu 1919 roku Stanisław Jordan uzyskał nominację Naczelnej Rady Ludowej na obornickiego starostę powiatowego. Objął funkcję, w miejsce dotychczas pełniącego te obowiązki Niemca, Clausa Henninga von Koeller – Hoff.

Pani Maria Jordanowa, mimo iż miała w tym czasie piątkę małych dzieci, również włączyła się w prace na rzecz powstania. Została przewodniczącą wydziału żywnościowego w świeżo utworzonym Towarzystwie Polskim Czerwonego Krzyża.

Tradycje patriotyczne w tej rodzinie były silne.  Najstarszy syn, Leszek Andrzej Jordan po uzyskaniu dyplomu magistra ekonomii na Uniwersytecie Poznańskim (1929)  ukończył też Szkołę Podchorążych Rezerwy Kawalerii (1931). Pełnił służbę w 15 Pułku Ułanów. Ożenił się z Anielą z Pajzderskich Bratkowską, małżeństwo pozostało jednak bezdzietne. W 1939 roku  został przeniesiony do 7 Pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich gdzie walczył w randze porucznika. Po 17 września prawdopodobnie musiał dostać się na tereny zajęte przez Rosjan…  Zginął z rąk NKWD w Charkowie, w 1940 roku. Pochowany jest na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu na Piatichatkach

Drugi z synów państwa Jordanów, Zbigniew, studiował filozofię na Uniwersytecie Poznańskim a po ukończeniu, kontynuował naukę na uczelniach w Bonn i Paryżu (Sorbona). W 1939 roku, w obliczu nadciągającej wojny powrócił do kraju. Po klęsce kampanii wrześniowej przedarł się przez Węgry do Francji gdzie wstąpił do 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Kontynuował walkę w 1 Dywizji Pancernej generała Maczka, m.in. brał udział w bitwie pod Falaise i o Wilhelmshaven. Po wojnie nie wrócił do Polski, jako syn „dziedziców” i żołnierz generała Maczka, nie bardzo miał tu czego szukać. Ojciec zmarł w 1945 roku, matka wyszła drugi raz za mąż. Z dwóch sióstr jedna, Maria Immakulata,  rozwiedziona z Mieczysławem Poniatowskim herbu Ciołek, po wojnie, wraz z córką z pierwszego małżeństwa, osiadła w Londynie. Ponownie wyszła za mąż za  Władysława Deringa. Druga z sióstr, Aniela Teresa Jordan zmarła w 1957 roku w  Katowicach. Na emigracji Zbigniew Jordan współpracował z „Radiem Wolna Europa” i paryską „Kulturą”. Wykładał filozofię i socjologię na uniwersytetach amerykańskim, brytyjskim i kanadyjskim. Zbigniew Jordan zmarł w 1977 roku w Ottawie.

Po 1919 roku Gołaszyn przeszedł na własność Tadeusza Korczyńskiego. Ostatnim przedwojennym posiadaczem Gołaszyna był  Ksawery Żarnowski.

Po wojnie majątek upaństwowiono i w oparciu o zabudowania folwarczne, założono tam kombinat rolny. W dworze zakwaterowano lokatorów. Po upadku władzy ludowej i co za tym idzie kombinatu, zrujnowany już obiekt nadal zamieszkiwali lokatorzy. Ostatni z nich opuścił dwór w 2017 roku i wtedy obiekt został wystawiony przez gminę na przetarg. Dość szybko znalazł nabywcę i  poszedł w prywatne ręce. Podobno nowi nabywcy mają zamiar przywrócić mu dawną świetność. Na razie prac remontowych w obrębie parku dworskiego i samego dworu nie widać. No ale to świeża sprawa, zapewne właściciele czekają na wykonanie ekspertyz konserwatorskich i zezwolenia. Cieszy fakt, iż najprawdopodobniej, kolejny wielkopolski zabytkowy dworek zostanie podniesiony z ruiny.

Z tego co udaje mi się zobaczyć, budynek dworu jest  eklektyczną, murowaną, dwukondygnacyjną budowlą wzniesioną na planie prostokąta, kryty płaskim dachem. Fasada z ryzalitem zwieńczonym trójkątnym frontonem.  Resztę niestety zasłaniają drzewa. Przy folwarku widać też  szachulcowy szczyt, chyba dawnego spichrza. Budynki folwarku wydają się być w lepszej kondycji.

Zatrzymuję się na chwilę przy ruinie na skraju parku. Sądząc po stojącym obok wysokim kominie kiedyś to chyba była  gorzelnia. .

Z Gołaszynem, a raczej z rosnącym tutaj od trzystu lat dębem związane są legendy. Starsza z nich mówi, ze wokół niego grzebane padłe psy. Nowsza związana jest z okresem ostatniej wojny i opowiada o żołnierzach niemieckich, którzy usiłowali przestrzelić pień królewskiego drzewa. Żadnemu z nich się to nie udało.

Chętnie bym powędrowała dróżką do dworu, ale niestety pojawił się pan ochroniarz i bardzo uprzejmie, aczkolwiek stanowczo, poprosił o opuszczenie terenu. No trudno… Może w przyszłości w zabytkowych wnętrzach powstanie jakiś obiekt hotelowo- gastronomiczny, wtedy będzie możliwe zobaczenie dworu z bliska. Trzeba będzie przyjechać do Gołaszyna za parę lat i sprawdzić…

2 uwagi do wpisu “Gołaszyn dwór Swiniarskich. Wielkopolskie rezydencje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s