Międzyrzecz. Zamek królewski i siedziba starostów.

Wszystko ma swoje dobre i złe strony… Moja praca daje mi okazję zwiedzenia wielu miejsc odległych od utartych tras turystycznych. I to jest niewątpliwie wielki „plus dodatni”, jak mawia o zaletach Pani Prezes. Jednak wyjazdy służbowe mają też pewną wadę. Będąc w pracy, nigdy nie mogę poświecić tyle czasu na zwiedzanie, ile bym chciała… Nie mniej jednak, (dzięki wyrozumiałości Szefci) zawsze „coś” udaje mi się zobaczyć.  Tak właśnie było z wizytą w Międzyrzeczu. Jednak zawsze pozostaje nadzieja, że wcześniej czy później zawitam tam ponownie…

Z powodu natłoku zajęć zastanawiałyśmy się, czy tym razem wizyty w Międzyrzeczu sobie nie „odpuścić”, ale solidność zawodowa zwyciężyła. Było jednak już późno więc z „bólem serca” zrezygnowałam ( mam nadzieję, że Pani Prezes docenia moje poświecenie)  z zobaczenia „po drodze” pałacu w Bobowicku. Mimo to, kiedy dojechałyśmy do miasteczka już dobrze po południu.

Od razu wiedziałam, że będę musiała nie dość, że się sprężać, to jeszcze przeprowadzić staranną selekcję obiektów, które chciałabym zobaczyć. Oczywiście zaczęłam od najdawniejszej i najciekawszej atrakcji miasta czyli zamku… Zanim jednak do niego docieram chwilę kontempluję urodę nadobrzańskiego nadbrzeża. Ładnie zagospodarowane tereny zielone skłaniają do odpoczynku. Niestety, na to nie mogę sobie pozwolić, dziś czas jest cenny.

Tuż przy moście stoi pomnik upamiętniający milenium państwa polskiego. Postawiono go w 1966 roku a autorką monumentu jest Anna Rodzińska. Swą stylistyką monument nie odbiega od, będących wtedy „trendy”, innych obelisków stawianych w latach 60tych.

Międzyrzecz najpowszechniej kojarzy się z MRU czyli Międzyrzeckim Rejonem Umocnionym, systemem fortyfikacji podziemnych zbudowanych przez Niemców w latach 1934 -1944.  Jednak historia Międzyrzecza  sięga  pierwszych Piastów a miasto uważane jest za kolebkę państwowości co niektórych może dziwić… Wiadomo Ostrów Lednicki, Gniezno, nawet Poznań to i owszem, ale Międzyrzecz? Tymczasem miasto ma ponad tysiąc letnią historię… Otóż już w X wieku za panowania Mieszka I istniał tu gród włączony do piastowskiego państwa.  Za Bolesława Chrobrego był to już gród ufortyfikowany a wewnątrz palisady rozwijało się życie nie tylko gospodarcze ale i duchowne, jako że w 1002 roku przybyli tu na zaproszenie władcy mnisi benedyktyńscy. Niestety już rok później zostali zamordowani. Bracia Benedykt, Jan, Izaak, Mateusz i Kryspin zginęli w napadzie rabunkowym na klasztor w nocy z 10/11 listopada 1003 roku.  Już rok później papież Jan XVIII uznał ich za świętych męczenników kościoła. Formalnie kanonizowano Pięciu Braci Męczenników w 1508 roku.

W XI wieku Międzyrzecz  został zajęty przez Pomorzan i w tym samym stuleciu odbity przez Bolesława Krzywoustego. Prawa miejskie zostały nadane Międzyrzeczowi w połowie XIII wieku i miejscowość dzięki korzystnej lokalizacji szybko bogaciła się. W XIV wieku Kazimierz Wielki wybudował tu ceglaną warownię.

Kolejne wieki przynoszą miastu na przemian klęski i okresy odbudowy. Pożary, obce wojska, zaraza dziesiątkowały ludność i pustoszyły zabudowę Międzyrzecza, który jednak, za każdym razem dźwigał się ze zniszczeń.

Ale wróćmy do zamku. Na wzgórzu, w widłach Obry i Paklicy  w miejscu starego grodu warownego, w 1350 roku król Kazimierz Wielki kazał wznieść zamek warowny. Jednak już sto lat później, w 1474 roku warownię, najprawdopodobniej na skutek zdrady, zajęły wojska Macieja Korwina. Ledwie zdążono naprawić szkody, w 1520 roku zamek został zdobyty przez najemników krzyżackich. Rozpoczęto kolejną odbudowę w wyniku której fortyfikacja wzbogaciła się o dwie okrągłe basteje. W połowie XVII wieku zamek został poważnie uszkodzony przez wojska szwedzkie.

Mimo prób odbudowy podjętych w wieku następnym przez Piotra Opalińskiego, obiekt nie nadawał się już do użytku. Dlatego też starostowie międzyrzeccy w 1719 roku podjęli decyzję o budowie dla siebie nowej rezydencji. Jej lokalizację wyznaczyli nieopodal ruin, przed fosą okalającą stary zamek.  Po II rozbiorze Polski, resztki kazimierzowskiego zamku, dwór i folwark władze pruskie przekazały ziemiańskiej rodzinie niemieckiej. Przez jakiś czas w dawnej siedzibie starostów funkcjonował browar.

Po wyzwoleniu cały teren zamkowy przekazano na potrzeby muzeum. Zrekonstruowano wówczas stary, XVIII wieczny, budynek bramny, odrestaurowano barokowe zabudowania dworu starostów i oficyny oraz zabezpieczono ruiny zamku i zrekonstruowano przyziemie renesansowego domu mieszkalnego. Wybudowano drewniany mostek przez fosę.

Teren zamkowy to piękne miejsce. Budynek bramny to tylko replika, oryginał zniszczyły wyzwalające Międzyrzecz wojska radzieckie. Ale rekonstrukcja daje pojęcie jak w XVIII wieku wyglądało wejście na teren siedziby starostów. Budynek jest rozłożysty, przysadzisty, jakby nieco przygarbiony ciężarem wysokiego, czterospadowego dachu. W osi centralnej obu szerszych elewacji umieszczona jest szeroka, przejazdowa brama.  Nad nią znajduje się niewielka, wybrzuszona, mansardka. Brama prowadzi nas na teren dawnej rezydencji starostów międzyrzeckich. W bruk drogi wbite są dwie tabliczki upamiętniające Pięciu Braci Męczenników i milenium grodu Międzyrzecz.

Jak już wspomniałam, z upływem wieków zamek królewski przestał spełniać standardy mieszkaniowe i powstał problem nowej siedziby dla starostów międzyrzeckich. Budowę barokowego dworku rozpoczęto w 1716 roku z inicjatywy starosty Macieja Radomickiego. Dokończono ją trzy lata później, za jego następcy, Stanisława Jana Jabłonowskiego.

Jest to założona na planie prostokąta budowla od północy jedno a od południa dwukondygnacyjna, przykryta dachem mansardowym. Prostopadle do niej usytuowana jest parterowa oficyna nakryta dachem dwuspadowym. W połowie XIX wieku oba budynki połączono w jedną całość.

W dawnym  starościńskim dworze mieści się obecnie muzeum, niestety zabrakło mi czasu, aby obejrzeć zgromadzoną tam kolekcję sarmackich portretów trumiennych. Muzeum nosi obecnie imię swego twórcy, Alfonsa Kowalskiego, muzealnika pasjonaty, który niemalże zaraz po wyzwoleniu zaczął organizować zaczątki ekspozycji w Międzyrzeczu. Jego formalny zwierzchnik i przyjaciel Klemens Flechnerowski ( pisałam o jego barwnej sylwetce w poście o Zielonej Górze) miał zwyczaj przedstawiając Kowalskiego mawiać  „Alfons to imię nie profesja”…  Podobno to powiedzenie miało skłonić Kowalskiego do skrócenia imienia do „Alfa”. Alf brzmiało po wallenrodowsku, dużo szlachetniej niż rodzący złe konotacje „Alfons”. Wkrótce nowe zdrobnienie przylgnęło do niego na dobre, tak że dziś oficjalna nazwa muzeum brzmi „Alfa Kowalskiego”.

Na koniec jeszcze drobna dygresja. Sylwetka Alfa Kowalskiego pojawia się na kartach powieści Eugeniusza Paukszty „Znak żółwia „, której akcja rozgrywa się  chyba gdzieś w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, na ziemi lubuskiej. Przy okazji wakacyjnych perypetii bohaterowie trafiają właśnie do międzyrzeckiego muzeum. Jak to u Paukszty, nie brak w powieści „dydaktycznego smrodku” ( jak trafnie określał tego typu zabiegi M. Wańkowicz)i tendencyjnej sensacji ale warto sięgnąć po lekturę ze względu na wiernie i z pasją  nakreślony obraz piękna przyrody i niełatwą historię tych ziem.

 

 

11 uwag do wpisu “Międzyrzecz. Zamek królewski i siedziba starostów.

  1. Pingback: Co zobaczyłam i czego się dowiedziałam w Międzyrzeczu – Piórem i obiektywem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s