Kościół farny we Wrześni

Jednym z najokazalszych zabytków Wrześni jest kościół farny pod wezwaniem  Wniebowzięcia NMP i św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Do tej pory nie miałam okazji bliżej się z nim zapoznać więc przy kolejnej wizycie w mieście postanowiłam nadrobić to zaniedbanie. Poświęciłam na to, nieco wymuszoną sytuacją, przerwę w pracy. Czytaj dalej

Zabawa, zabawa

Po wakacjach, o których już w natłoku bieżących spraw, zdążyłam zapomnieć, ciągle jeszcze trudno mi nadrobić wszystkie wcześniejsze zobowiązania. Czas jakby znowu przyspieszył i ciężko mi w nim „upchać” wszystko to, co powinnam. Jednak samymi obowiązkami żyć się nie da, więc w ramach „wentylu bezpieczeństwa psychicznego” wybrałam się do kina. Marzyła mi się dobra komedia, lecz repertuar nie rozpieszczał.  Wybrałam więc z oferty to, co wydawało mi się najlepsze a czego jeszcze nie widziałam, czyli film „Zabawa zabawa” K. Dębskiej. Czytaj dalej

Lamingtony

Dodatkowym bonusem mojej zimowej podróży do Warszawy jest przywieziony stamtąd przepis na lamingtony.  Ciastka te, aby osłodzić mi podróż powrotną , upiekł  Marek. Oczywiście, nie wytrzymałam i spróbowałam lamingtonów jeszcze przed wyjazdem. Puszyste, wilgotne biszkopty uwiodły mnie, więc zapytałam go jak się je robi. Opowiedział, że poznał te ciastka w Chorwacji i tak mu tam smakowały, że postanowił wypróbować odtworzyć je w Polsce. Mnie także smakowały więc wzięłam od niego przepis i po powrocie też upiekłam. Czytaj dalej

„Green Book” – „walentynkowy” wieczór w kinie

Wprawdzie nie jestem entuzjastyczną fanką obchodów „walentynek”, ale każdy pretekst jest dobry, aby zobaczyć świetny film. Z kina wyszłam z głębokim przeświadczeniem, że czas poświęcony na obejrzenie „Green Book’a”, był czasem bardzo dobrze wykorzystanym.  Od projekcji „Bohemian Rhapsody” nie oglądałam równie dobrej amerykańskiej produkcji. Obraz Petera Farrelly’ego równocześnie wzrusza, bawi, zmusza do myślenia, edukuje i na dodatek zachwyca wizualnie. Przyznacie, że nieczęsto zdarzają się filmy, które to wszystko potrafią połączyć i na dodatek wykonać ten aliaż z lekkością i wdziękiem. Czytaj dalej

Pałac A. W. Leipzigera w Pietronkach. Wielkopolskie rezydencje

Służbowe obowiązki zawiodły nas po raz kolejny do Chodzieży.  Stosunkowo sprawnie się z nimi uporałyśmy, zostało nam trochę wolnego czasu, który chciałyśmy przyjemnie zagospodarować.  Rozważyłyśmy kilka opcji zastanawiając się, czy pochodzić po mieście, czy poszukać czegoś w okolicy. Ponieważ za atrakcje turystyczne na trasie służbowych podróży odpowiadam ja, więc szybko zrobiłam w myślach przegląd pobliskich miejscowości. Mój wybór padł na Pietronki więc usilnie starałam się do niego przekonać Panią Prezes.  Zachwalałam stojący tam pałac z żarliwością jakiej nie powstydziłaby się agentka biura nieruchomości na wysokiej prowizji. Czytaj dalej

Warszawskie Łazienki. Wystawa „Blask orderów”

Aby swoje zimowe wakacje zakończyć miłym akcentem na weekend pojechałam do Warszawy. Wiedziałam, że za wiele nie uda mi się zobaczyć, bo w planach miałam głównie spotkanie towarzyskie. I w sumie większość czasu przesiedziałam w domu przyjaciół pod Warszawą, jednak w sobotę udało mi się namówić ich na wspólny spacer po Łazienkach. Pretekstem była wystawa „Blask orderów” ale w zasadzie chodziło mi bardziej o ponowne odwiedzenie królewskiej rezydencji. Czytaj dalej

Kraków 1900. Wystawa w Kamienicy Szołayskich.

Na tę wystawę wybierałam się trzykrotnie, ale za każdym razem coś stawało mi na drodze do sfinalizowania zamiaru. A to pogoda była wybitnie niesprzyjająca, a to nieplanowane (za to bardzo miłe spotkanie), a to znowu pilniejsze zajęcia. Ale czas moich wakacji nieuchronnie zbliżał się ku końcowi więc nie mogłam przekładać odwiedzin wystawy w nieskończoność. W mroźne południe podjęłam decyzję idę! Czytaj dalej

Muzeum Czartoryskich i Kościół Przemienienia Pańskiego w Krakowie

Przy każdej wizycie w grodzie Kraka staram się odwiedzić zarówno wszystkie swoje ulubione miejsca jak i dołożyć do tej listy jakiś nowy, dotąd nieznany obiekt. Oczywiście takie podejście sprawia, że z każdym przyjazdem do Krakowa lista miejsc, w których koniecznie chcę być, wydłuża się. Znajomi żartują, że w końcu będę musiała w nim zamieszkać, aby zrealizować swoje potrzeby.  No ale jak na razie „daję radę” bez tak drastycznych zmian jak przeprowadzka. Tym razem postanowiłam dokładniej zwiedzić kościół Przemienienia Pańskiego. To świątynia zakonna należąca do zgromadzenia Pijarów. Tu może drobna uwaga dla młodszych czytelników. Pijarzy i pijarowcy to nie ta sama grupa ludzi… Czytaj dalej