Pożegnanie z Krakowem.

Czas moich zimowych wakacji nieuchronnie zbliża się do końca. Przychodzi więc ten moment, kiedy znowu muszę żegnać się z Krakowem. Mam nadzieję, że nie na długo. Na „do widzenia”  udaję się na nostalgiczny spacer „udeptanym” szlakiem od Barbakanu i Floriańskiej na Wawel.Ze względu na kiepską pogodę i stosunkowo wczesną porę turystów jest jeszcze niewielu. To mnie cieszy, nie lubię chodzić „stadami” ani przepychać się przez tłumy.  W takiej chwili jak ta, wolę pospacerować sama, chłonąć wrażenia i rozważać nasuwające się refleksje. Nic mnie nie rozprasza, mogę spokojnie i dowolnie długo przyglądać się detalom architektonicznym.

Pierwszy przystanek robię przy kościółku pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. To niewielka świątyńka, na ogół pomijana przez turystów na rzecz słynnych, spektakularnych kościołów w typie katedry czy bazyliki Mariackiej. Jednak niesłusznie, bo choć stosunkowo niepozorna, jest bardzo ciekawa i kryje w sobie cudowny obraz Matki Bożej Świętojańskiej zwanej również Matką Wolności.

Kościół ma długą historię, jednak obecny swój wygląd zawdzięcza przebudowie (1715-1723) dokonanej przez Kacpra Bażankę. Została ona wykonana  dla sióstr prezentek, którym świątynię tę podarował biskup K.F. Szaniawski.

Zgromadzenie powstało w 1627 roku w Krakowie a pełna jego nazwa brzmi”Zgromadzenie Panien Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny”. Matką założycielką była Zofia, z Maciejowskich, Czeska. Pochodziła ze średnio zamożnej rodziny szlacheckiej, jako szesnastolatka została wydana za mąż, za właściciela majątku Czechy, Jana Czeskiego.  Po sześciu latach owdowiała i od tego czasu swoje życie poświęciła posłudze na rzecz osieroconych i ubogich dziewcząt. Nie doczekała się uznania stworzonego przez siebie Instytutu wychowawczego za zgromadzenie zakonne, o co usilnie zabiegała. Zmarła „sanctitatis opinione” w 1650 roku. Obecnie jest zaliczona w poczet błogosławionych kościoła Katolickiego.

Na początku prezentki były  zgromadzeniem religijnym nie mającym statusu zakonu. Dopiero w drugiej połowie XVII wieku (już po śmierci Z. Czeskiej) jego członkinie otrzymały od Stolicy Apostolskiej prawo składania ślubów i prowadzenia nowicjatu. Zgromadzenie do dziś prowadzi działalność wychowawczo – pedagogiczną. Strojem sióstr prezentek ( zwanych tak od „presentatio” – „ofiarowanie”) jest czarny habit i czarny welon z białym paskiem.

W barwnej, nawiązującej do pierwotnej, barokowej kolorystyki, fasadzie kościoła umieszczono XIX wieczny wizerunek Matki Boskiej Łaskawej. Trzy osie elewacji głównej wyznaczają pilastry. Oś centralną podwójne, osie skrajne pojedyncze.  Otwór drzwiowy obramowany jest barokowym portalem z charakterystycznym, przerwanym gzymsem. Po obu stronach portalu umieszczono półkoliście sklepione nisze nad którymi znajdują się ozdobne, łukowate płyciny.  Podziału poziomego dokonuje wydatny gzyms kordonowy oddzielający korpus od zwieńczenia.Ku mojej radości kościół jest otwarty. W jasnym, jednonawowym wnętrzu na pierwszy plan wybija się ołtarz główny z umieszczonym w nim cudownym wizerunkiem Matki Bożej.Według legendy został on przywieziony z Hiszpanii przez księcia Stanisława Radziwiłła zwanego Pobożnym. Wychowany w tradycji kalwińskiej książę nawrócił się na katolicyzm i odbył pielgrzymkę do świętych miejsc w Europie między innymi do Madrytu i Santiago de Composteli.

Przy obrazie wiszą wota w postaci karabeli, szabli tureckiej oraz pary żelaznych kajdan.  Miał je pozostawić  tu wyzwolony z ciężkiej niewoli więzień. Od tego czasu słynący cudami obraz zaczęto nazywać Matką Wolności lub Matką Boską od wykupu niewolników. Na ołtarzu stoją też figury świętych patronów kościoła, Janów Chrzciciela i Ewangelisty. W pomieszczeniach dawnej zakrystii urządzono kaplicę w której przechowywane są szczątki założycielki zgromadzenia prezentek, błogosławionej Matki Zofii Czeskiej.

Chwila zadumy przed cudownym obrazem i ruszam dalej. Moment wahania czy wybrać Grodzką czy Kanoniczą by dojść do zamku. Wybieram Grodzką aby raz jeszcze przyjrzeć się moim ulubionym kościołom Andrzeja oraz świątyni pod wezwaniem  św, apostołów Piotra i Pawła.

Wdrapując się na wawelskie wzgórze od strony bramy herbowej podziwiam wieżę Jana III Sobieskiego zaprojektowaną przez G. Trevano. Za nią widać wieże katedry :Zygmuntowską i Zegarową.   Kieruję się do katedry. Przystaję przy nagrobkach Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego, krucyfiksie św. Jadwigi, zaglądam do kaplicy Zygmuntowskiej. Zdjęć wewnątrz robić nie wolno.Przechodzę na krużgankowy dziedziniec zamkowy i przez moment przyglądam się krużgankom.Potem z powrotem wędruję po rozległym terenie królewskiej rezydencjiaby finalnie pogapić się na Wisłę z wysokości wawelskiego wzgórza. Po spacerze schodzę na dół odczytując po drodze, wmurowane w mur oporowy poniżej bramy herbowej, tabliczki upamiętniające ofiarodawców, którzy przyczynili się do odbudowy Wawelu. Prace były prowadzone od 1905 roku, jednak po odzyskaniu niepodległości, budżet nowo powstałego państwa nie był w stanie udźwignąć ciężaru finansowego renowacji. Wojna polsko – bolszewicka, spłata długów groziły przerwaniem prowadzonych od piętnastu lat prac remontowych i konserwatorskich. Trzeba było odwołać się do ofiarności Polaków. Na apel profesora A. Szyszko Bohusza odpowiedziało cało polskie społeczeństwo. Była to chyba pierwsza ogólnonarodowa zbiórka pieniędzy w niepodległej Polsce.

Na chwilę jeszcze zaglądam na plac przy kościele Bernardynów. Kościół to wczesnobarokowa bazylika z transeptem. W obecnej postaci został wzniesiony w  drugiej połowie XVII wieku według planów Krzysztofa Mieroszewskiego, inżyniera, który m.in. jest autorem fortyfikacji wokół Jasnej Góry w Częstochowie. Niestety, kościół był zamknięty więc niewiele mogę napisać o jego wnętrzu. Idę więc jeszcze wzdłuż zabudowań klasztornych i na chwilę zatrzymuję się przy studni Szymona z Lipnicy znajdującej się nieopodal wejścia do klasztoru.Woda z niej ma mieć cudowną moc, którą zawdzięcza błogosławionemu  Szymonowi, zakonnikowi bernardyńskiemu, pochowanemu nieopodal.

Zapada już zmrok. To znak dla mnie, że pora wracać i zacząć się pakować. Wakacje prawie się skończyły…

5 uwag do wpisu “Pożegnanie z Krakowem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s