Pałac A. W. Leipzigera w Pietronkach. Wielkopolskie rezydencje

Służbowe obowiązki zawiodły nas po raz kolejny do Chodzieży.  Stosunkowo sprawnie się z nimi uporałyśmy, zostało nam trochę wolnego czasu, który chciałyśmy przyjemnie zagospodarować.  Rozważyłyśmy kilka opcji zastanawiając się, czy pochodzić po mieście, czy poszukać czegoś w okolicy. Ponieważ za atrakcje turystyczne na trasie służbowych podróży odpowiadam ja, więc szybko zrobiłam w myślach przegląd pobliskich miejscowości. Mój wybór padł na Pietronki więc usilnie starałam się do niego przekonać Panią Prezes.  Zachwalałam stojący tam pałac z żarliwością jakiej nie powstydziłaby się agentka biura nieruchomości na wysokiej prowizji.

Kiedy  jednak ruszyłyśmy w stronę wsi, poniewczasie zaczęłam się obawiać, czy nie chwaliłam go „na wyrost”.  Niewiele wiedziałam o jego lokalizacji i aktualnym stanie. Mógł już popaść w kompletną ruinę, mógł też być własnością prywatną odgrodzoną od rzeczywistości wysokim płotem. Na szczęście szukać go długo nie musiałyśmy, jako że pałac stoi przy samym wjeździe do wsi, przy drodze biegnącej z Chodzieży do Margonina. Odetchnęłam z ulgą. Był cały, bardzo ładny i całkowicie dostępny do zwiedzenia z zewnątrz.

Majątek Pietronki istniał już co najmniej w XV wieku. Początkowo należał do rodu Radwanowskich, którego potomkowie utrzymali go przez kolejne 200 lat. W początkach XVII wieku wieś,  jako wiano Barbary Radwanowskiej, przeszła na własność Zygmunta Pawłowskiego. Ten jednak szybko zrezygnował z posażnych ziem i odsprzedał majątek Andrzejowi Garczyńskiemu.

W kolejnych dwóch stuleciach Pietronki często zmieniały właścicieli. W 1740 roku należały do rodziny Bębnowskich, która zamierzała sprzedać majątek Grudzińskim. Coś jednak poszło nie tak, nie było zgody całej rodziny, protestowały zwłaszcza siostry Bębnowskie, które prawdopodobnie byłyby pokrzywdzone na tej transakcji. Mnożyły się zatargi i niesnaski między Bebnowskimi a Grudzińskimi, którzy dowodzili, iż kontrakt został podpisany i majątek im się należy. Zacietrzewieni Bębnowscy,  woleli więc spalić swój własny dwór, niż miałby się dostać w ręce Grudzińskich. Ostatecznie sprawa miała swój finał w sądzie w Kcyni i w 1742 roku Karol Grudziński obejmuje Pietronki.

Na początku XIX wieku wieku zakupił go August Wilhelm  von Leipziger. Może chwilkę zatrzymam się przy tym panu.

August Wilhelm przyszedł na świat w 1764 roku. Był królewskim kapitanem, adiutantem marszałka von Moellendorf,  a także pełnił także funkcję pisarza wojskowego. Należał do loży masońskiej głoszącej hasła „wolności, równości, braterstwa”. Przystąpienie Lepzingera  do masonerii odczytano w Prusach jako zdradę króla Fryderyka Wilhelma II i ukarano masońskiego kapitana czterema latami więzienia (1797 -1801). Potem jednak August von Leipziger został zrehabilitowany a nawet powierzono mu funkcje prezydenta Bydgoszczy i Poznania.

Był dwukrotnie żonaty. Z pierwszą żoną, Marią von Wolfframsdorf miał dwie córki, Henriettę i Augustę, z drugą,  Wilhelminą von Steinwehr, syna Hermana, który w 1840 roku odziedziczył po nim majątek.

Herman, podobnie jak ojciec, otrzymał wojskowe wykształcenie.  Po ukończeniu gdańskiej szkoły wojennej, w 1839 roku poślubił Ewelinę von Rittberg. Dla młodej małżonki kazał przebudować dawny, parterowy dwór na pałacyk  w stylu włoskiej willi. W rodzinie Leipzigerów Pietronki zostały do 1882 roku. Następnym ich właścicielem był Ernest Felsch  który w 1899 roku odsprzedał je Alfonsowi Strachowi.

W 1901 roku kupił je hrabia Ignacy Bernard Bniński z Biezdrowa. Wkrótce potem kazał pałacyk rozbudować, a w 1903 roku wprowadził doń świeżo poślubioną małżonkę, Helenę z Wodzińskich, najmłodszą córkę Eufrozyny z Tyszkiewiczów i Tadeusza Wodzińskich.

Ignacy Bniński był kawalerem Zakonu Maltańskiego, oraz prezesem Towarzystwa Sztuk Pięknych w Poznaniu. W  w pałacu w Pietronkach zgromadził interesującą kolekcję dzieł sztuki, chętnie też otaczał się artystami i ludźmi kultury. W jego pałacu gościli  malarz Julian Fałat i rzeźbiarz Sylwester Mańczak, o którym pisałam w poście o „Strasznym Dworze” w Chodzieży.

W 1919 roku hrabia Ignacy Bniński na progu swego pałacu uroczyście witał przybyłe do Pietronek Wojsko Polskie. Cieszył się z odzyskanej niepodległości i zapewne snuł plany z nią związane. Niestety, w kilka miesięcy później już nie żył. Zmarł przedwcześnie (niespełna pięćdziesiąt lat) 24 lutego 1920 roku.  Został pochowany na cmentarzu w Pietronkach.  Jego matka, Maria z Sobierajskich Bnińska, przeżyła go o sześć lat i prawdopodobnie pochowana jest razem z synem.

Żona, Helena Bnińska w 1936 roku sprzedała pałac Zofii i Stanisławowi Bockom, a sama przeniosła się do krewnych w Bydgoszczy. Ostatnim przedwojennym właścicielem  był dr Józef Gozdawa Strzyżowski.W czasie II wojny światowej pałac zajęli Niemcy, którzy wyeksmitowali rodzinę właścicieli. Po wyzwoleniu dobra przejął Skarb Państwa a w budynku urządzono przedszkole. Jednak użytkownik nie dbał należycie o obiekt, doprowadzając go do ruiny. W latach 80tych XX wieku przeprowadzono remont pałacu. Po 1990 roku właścicielem obiektu stała się Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa (obecnie Agencja Nieruchomości Rolnych), która dzierżawiła go różnym firmom. Niedawno budynek został wystawiony na sprzedaż, ale wtedy okazało się, że prawo do niego zgłaszają spadkobiercy ostatnich właścicieli. Sprawa toczy się w sądzie, do czasu zapadnięcia wyroku,  nie rozstrzygnięte jest prawo własności i zablokowane wszelkie działania.

Pałac jest budynkiem dwukondygnacyjnym z mezzaninem, podpiwniczonym, wzniesionym na planie prostokąta. Składa się z kilku brył, z których najwyższą jest część centralna. Przylegająca doń od południa część jest nieco cofnięta w stosunku do fasady i poprzedzona czterokolumnowym portykiem, przechodzącym w wyższej kondygnacji w taras otoczony tralkami.Podobny portyk akcentuje centralną część fasady.W bocznej elewacji części południowej umieszczono wieloboczny ryzalit, także zakończony balkonikiem. W tej elewacji znajduje się też wejście boczne, poprzedzone schodkami ujętymi w tralkowe balustrady.

Elewację ogrodową zdobią dwa półokrągłe ryzality, nad którymi umieszczono tarasy. Elementem scalającym i nadającym budynkowi harmonii są tralkowe balustrady, które okalają wejścia, tarasy, balkony i (w charakterze attyki) obiegają dach pałacu.Dekoracja architektoniczna ścian ogranicza się do gzymsów i opasek wokół, w większości, prostokątnych otworów okiennych. Jedynie w fasadzie i w północnym ryzalicie w pierwszej kondygnacji umieszczono po jednym oknie zamkniętym półkoliście.  Całość, mimo pewnego zaniedbania sprawia eleganckie wrażenie.Nad jednym z ryzalitów umieszczony jest herb Bnińskich, Łodzia

Pałac znajduje się w nieco zdziczałym parku w stylu angielskim. Nadal częściowo czytelny jest układ dawnych ścieżek  oraz zachowało się sporo okazów starodrzewu. Można po parku spacerować dowolnie, jako że jest pozbawiony ogrodzenia. Ja rozglądałam się, czy gdzieś nie dojrzę krzewu oczaru wirginijskiego, ale niestety, nie znalazłam.

Podobało nam się w Pietronkach, ale czas zaczął naglić, więc musiałyśmy zrezygnować z poszukiwań nie tylko oczaru ale i cmentarza, na którym znajduje się grób hrabiego Ignacego Bnińskiego i jego matki, Marii z Sobierajskich. Może jeszcze kiedyś uda nam się tam wrócić.

7 uwag do wpisu “Pałac A. W. Leipzigera w Pietronkach. Wielkopolskie rezydencje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s