Lamingtony

Dodatkowym bonusem mojej zimowej podróży do Warszawy jest przywieziony stamtąd przepis na lamingtony.  Ciastka te, aby osłodzić mi podróż powrotną , upiekł  Marek. Oczywiście, nie wytrzymałam i spróbowałam lamingtonów jeszcze przed wyjazdem. Puszyste, wilgotne biszkopty uwiodły mnie, więc zapytałam go jak się je robi. Opowiedział, że poznał te ciastka w Chorwacji i tak mu tam smakowały, że postanowił wypróbować odtworzyć je w Polsce. Mnie także smakowały więc wzięłam od niego przepis i po powrocie też upiekłam.Podobno  rodowód ciastek sięga australijskiego kontynentu.  Pewna osadniczka, na wieść, iż zamierza odwiedzić ją żona gubernatora Queenslandu, lady Lamington, wpadła w popłoch. W domu nie miała nic, a dostojnego gościa należało czymś (poza ubolewaniem na ciężki żywot) poczęstować. Po przeszukaniu kuchennych szafek odnalazła jedynie zeschnięty biszkopt. Nie dawał się już do jedzenia jednak kreatywna Brytyjka nie mając innego wyjścia postanowiła go „uzdatnić”.  Przyrządziła deser, który  nad wyraz smakował owej damie. Przepis na „drugie życie biszkoptu” okazał się dobry, upowszechnił się wśród innych australijskich kobiet, a na cześć pierwszej jego degustatorki, nazwano ciastka „lamingtonami”.  Receptura z Australii trafiła do Europy. Marek  przywiózł ją z Chorwacji, do Warszawy skąd przywiozłam ją do Poznania. Ciasto podróżnik idealne dla podróżującej kobiety. Żeby podtrzymać tę podróżniczą tradycję postanowiłam upiec je na wyjazd służbowy.

Oczywiście na próżno szukałabym w swoich szafkach zeschniętego biszkoptu, jako że moje ciasta raczej nie mają okazji leżeć tak długo, aby się zeschły.  Upiekłam więc świeży. Przepisów na placek biszkoptowy jest bardzo wiele. Ja swój upiekłam z trzech jajek, szklanki mąki, 3/4 szklanki cukru, 1/3 szklanki wody i łyżeczki proszku do pieczenia. Ubiłam białka na sztywną pianę, dodałam cukier i dalej ubijałam, aż się rozpuścił. Potem dodałam żółtka, mąkę z proszkiem i wodę. Wymieszałam na najniższych obrotach miksera. Ciasto wylałam na prostokątną blachę wyłożoną papierem do pieczenia (uważam go za genialny wynalazek) i włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piekłam 17 minut i jeszcze gorący wyjęłam na lnianą ściereczkę. Kiedy nieco przestygł, przekroiłam prostokąt na dwa mniejsze. Jeden z nich posmarowałam konfiturą ( najlepsza jest morelowa) i przykryłam drugim, lekko dociskając. Zostawiłam do całkowitego ostygnięcia. Potem pokroiłam ciasto na 12 mniej więcej równych kostek.

W rondelku rozpuściłam 150 gramów masła (może też być margaryna) dosypałam 3/4 szklanki cukru, wlałam łyżkę mleka i hojnie sypnęłam ciemnego kakao.  Wlałam kropelkę rumu dla aromatu, jako że moim zdaniem doskonale uzupełniają czekoladę, i kokos.  Mieszając cały czas na wolnym ogniu poczekałam, aż wszystkie składniki się połączą. Przy pomocy patyczka do szaszłyków zanurzałam każdą kostkę ciasta w ciepłej miksturze a następnie w miseczce, do której wsypałam wiórki kokosowe, pilnując, aby oblepiły one ciastko z każdej strony. Tak przygotowane lamingtony powinny trochę poleżeć, aż  polewa scali się. Można je włożyć do lodówki, ale należy pamiętać o wyjęciu ich, na jakieś dwie godziny przed planowanym spożyciem, jako że najlepsze są takie w temperaturze pokojowej.

Gotowe lamingtony, podobnie jak ja już czekają na służbową podróż. Ciasteczka są pulchne, przez dodatek konfitury nie za słodkie. Jeśli pragnie się je mieć wilgotniejsze, należy  pokrojone sześcianiki dłużej potrzymać w płynnej polewie, aby zdążyła wniknąć głębiej.  Gotowe najlepiej przechowywać w szczelnie zamkniętym pudełku.

13 uwag do wpisu “Lamingtony

  1. Pod nazwą kostka kokosowa (lub jak niektórzy wolą „kudłacze”) są znane u nas na Śląsku. I uchodzą za tradycyjny wypiek. Bardzo dobre, ale w ostatniej dekadzie piekłam je może raz – tak nie lubię obtaczać ich w czekoladzie i wiórkach 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s