Folwark Marcelin. Poznań. Wielkopolskie rezydencje

Marcelin to obecnie mocno zabudowana i prężnie rozwijająca się  dzielnica niemalże w centrum Poznania. Bloki, biurowce, galeria handlowa, w pobliżu lotnisko Ławica.  Ale jeszcze  sto lat temu były to wiejskie tereny. Dopiero w 1940 roku Marcelin został włączony w obręb miasta. W pierwszej połowie XIX wieku marcelińskie włości należały do Konstancji Łubieńskiej, o której bardzo szeroko pisałam w poście o pałacu Budziszewku. Teraz tylko przypomnę, że mimo wszelkich swych zalet (a posiadała ich naprawdę niemało), dama owa do powszechnej świadomości przeszła jedynie dzięki gorącemu romansowi z narodowym wieszczem.  Czyli „odkrycie” tabloidów iż nie ważne co się robi, ważne z kim się sypia, ma już prawie dwustuletnią tradycję… Czytaj dalej

Chocicza i Lubrze. Dwór i folwark rodziny von Jouanne. Wielkopolskie rezydencje

Wracałyśmy właśnie z dość forsownej podróży służbowej, kiedy przed nami pojawiła się ciężarówka przewożąca zwierzęta. Jako, że ruch był duży a droga wąska, przez jakiś czas byłyśmy zmuszone jechać za nią. Od razu powiem, widok więcej niż przykry…  Z samochodu co rusz chlustało nieczystościami i nie potrzebowałyśmy wielkiej wyobraźni, żeby domyślić się co dzieje się za zamkniętymi, stalowymi drzwiami. Żeby oszczędzić sobie smutnych wrażeń, skręciłyśmy w pierwszą boczną drogę i w ten oto sposób trafiłyśmy do Chociczy. Czytaj dalej

Kruczyn. Dwór Bolesława Markowskiego. Wielkopolskie rezydencje

Po wykonanej pracy, wracając do głównej szosy, planujemy zatrzymać się w Kruczynie. Oczywiście nie bez powodu. Stoi tam bardzo zadbany dwór i resztki folwarku, które już jadąc „w tamtą stronę” chciałyśmy obejrzeć.  Jednak to, że dwór jest własnością prywatną, stoi przy pustej drodze a teren dworski nie jest wyraźnie od niej odgraniczony, sprawy nie ułatwiało. Szukałyśmy jakiegoś pretekstu aby stanąć, bądź co bądź, na cudzym terenie. Zwłaszcza, że kręcili się tam jacyś ludzie. Czytaj dalej

Dwór Grabowskich i Hochbergów w Kruczu. Wielkopolskie rezydencje

Z Wronek, testując nową drogę, kierujemy się na Ciszkowo. Jedzie się fajnie, szosa prawie pusta a nawierzchnia gładka. Dookoła lasy,  niebo bez chmurki, słońce  świeci więc i humory nam dopisują. Postanawiamy więc na chwilę zatrzymać się w Kruczu, gdzie stoi dworek myśliwski, który niegdyś należał do właścicieli Goraja, Hochbergów. Zostawiamy samochód na parkingu i zmagając się z lodowatymi podmuchami wiatru idziemy bliżej obejrzeć widniejący z daleka budynek. Czytaj dalej

Świąteczne życzenia

Tak gdzieś w okolicach Niedzieli Palmowej zaczynają przychodzić pierwsze świąteczne życzenia. Te kolorowe oznaki pamięci i sympatii,  wzruszają mnie każdorazowo.  To dla mnie dowód, że przyjaciele, choć zawsze bardzo zajęci, znaleźli czas i chęci, aby sprawić mi przyjemność i odręcznie napisać parę ciepłych zdań. Doceniam ich wysiłek, zwłaszcza, że w obecnej dobie, jest wiele prostszych i szybszych sposobów na przekazanie życzeń. Jednak  przyznacie, że esemes czy  mail (zwłaszcza taki z gatunku „wyślij do wielu”) nie niosą w sobie tylu pozytywnych emocji co tradycyjna, piękna kartka… A niektóre z tych, jakie otrzymuję, to prawdziwe małe dzieła sztuki. Więc cieszą podwójnie bo także wizualnie. Potem, wiadomo… Sprzątanie gotowanie, pieczenie, okazjonalne dekoracje. Wierzba, bazie, bukszpan, forsycja ptaszki, pisanki, zajączki, baranki… Wszystko to, co wprowadza w świąteczny nastrój. Szykowanie koszyka do święconki i podjęcie trudnej decyzji w jakim kolorze kupić tulipany…

Aż wreszcie bieganina i rozgardiasz już za nami…

Milczące w  czasie Triduum Paschalnego dzwony rozdzwoniły się, głosząc iż czas postu się zakończył. Rozpoczęły się Wielkanocne Święta. Teraz można się cieszyć Zmartwychwstaniem, nową nadzieją, rozkwitłą przyrodą, bliskością rodziny i przyjaciół. Kultywować stare tradycje i inicjować nowe. Kontemplować w skupieniu albo przekrzykiwać się w rodzinnych wspomnieniach i anegdotkach. Szukać podarków od zajączka  czy gniazdeczek od kurki. Podziwiać kolorowe pisanki i przeróżne wielkanocne stroiki. Polewać wodą lub śmigać brzozowymi gałązkami. Objadać się wędlinami czy raczej postawić na mazurki i serniki…  Albo wszystko naraz, wszak to Święta i umiar nie jest zalecany. Jakkolwiek zamierzacie je spędzić życzę, aby były takie, jakie lubicie. Barwne, radosne, ciekawe, pełne wiosennego słońca …

Wesołych Świąt!

 

Kościół Narodzenia NMP i dwór Ignacego Łaszkowskiego w Sobocie. Wielkopolskie rezydencje

Uznałyśmy iż niespodziewanie wolny dzień należy w pełni wykorzystać… Po udanej wizycie w Golęczewie pojechałyśmy więc  do Soboty. Ponieważ w Polsce jest kilka miejscowości noszących miano tego sympatycznego dnia tygodnia, więc uściślam, że odwiedziłyśmy tę, w gminie Rokietnica. Powodem naszej wizyty były oczywiście tamtejsze zabytki: Kościół i założenie dworskie. Czytaj dalej

Golęczewo – wzorcowa pruska wieś

Kiedy nagle okazało się że szykuje nam się całkowicie wolny od pracy dzień, postanowiłyśmy go wykorzystać. Oczywiście na wyjazd. Wybrałyśmy się do Golęczewa „specjalnie” aby zobaczyć wieś, która wprawdzie przez stulecia była polską, ale  w 1901 roku, władze pruskie postanowiły uczynić z niej „demo” swojego porządku. Nie spodziewałyśmy się, że czeka nas tam tyle miłych niespodzianek… Ale o nich trochę później, najpierw o wsi… Czytaj dalej

W domu innego

Aby nieco oderwać się od licznych codziennych obowiązków, postanowiłam wybrać się do kina. Wstępna analiza dostępnego repertuaru z lekka mnie załamała. Dużo pozycji z gatunku horror i fantasy, których nie trawię. Poza tym filmy, tak zwane familijne, czyli w zasadzie nikogo nie satysfakcjonujące, „Kurier” Pasikowskiego z fatalnymi recenzjami. No i jeszcze „kreskówki” bo czymś trzeba zająć dzieci na czas strajku nauczycieli. Zdecydowałam się więc obejrzeć ekranizację powieści Rhidiana Brooka „W domu innego”. W prawdzie recenzje film też miał nie najlepsze. ale  wybrałam  go głównie ze względu na grających w nim aktorów . Czytaj dalej

Murzynowo Kościelne. Kościół św. Jana Chrzciciela i dwór Ozdowskich.

Wiosna jakaś kapryśna w tym roku ale pogodowa huśtawka nie może nam zakłócić harmonogramu wyjazdów.  Przygotowujemy się więc na wszelkie  warunki  zabierając i parasolki, i okulary przeciwsłoneczne, czapki i rękawiczki. Wychodzimy z założenia, że coś z tego na pewno się przyda. Wyekwipowane, rankiem wyruszamy w drogę. Nasz cel na dzisiaj to, położone „daleko od wszystkiego”, Murzynowo Kościelne. Wbrew naszym wcześniejszym obawom, gdy dojeżdżamy do wsi niebo rozpogadza się, a momentami nawet wychodzi słońce. Czytaj dalej

Kościół św. Jakuba Apostoła w Błażejewie – na Szlaku św. Jakuba

Nawet w najmniejszym zakresie  nie czuję się specjalistą od architektury drewnianej, jednak pozostaję pod jej urokiem.  Oczywiście rozróżniam podstawowe systemy konstrukcyjne, rodzaje złącz ciesielskich i materiał użyty do pokrycia dachowego, ale to i wszystko. Może dlatego, że arkana ciesielstwa są mi słabo znane, drewniane konstrukcje budzą moją ciekawość. I to ona przywiodła mnie do Błażejewa. Czytaj dalej