Radlin. Resztki pałacu Opalińskich

Jadąc inną niż zazwyczaj drogą do Jarocina, zupełnie nieoczekiwanie, trafiłyśmy do Radlina. Wieś i okoliczne ziemie  w XVI i XVII wieku należały do Opalińskich. Pisałam o tym magnackim rodzie niejednokrotnie. Wywodził się z Opalenicy, jednak w XVI wieku rozdzielił się na dwie linie: opalenicką i sierakowską. Ziemie wokół  Radlina należały w XVI wieku do Andrzeja Opalińskiego, marszałka wielkiego koronnego i starosty generalnego Wielkopolski, że wymienię tylko najpoważniejsze stanowiska o licznych kasztelaniach i starostwach nie wspominając..

W Radlinie zatrzymał nas  niezwykły widok. Przy drodze znajduje się wiejski cmentarz a przy nim i na nim…Ruiny.

To resztki dawnego pałacu Opalińskich. Wzniósł ją w latach 1570 -1592, piastujący wysokie godności, Andrzej Opaliński herbu Łodzia. W tym czasie Andrzej był u szczytu sławy, cieszył się zaufaniem trzech kolejnych władców Polski Henryka Walezego, Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Dla siebie i swej żony  Katarzyny z Kościeleckich kazał w dziedzicznym Radlinie wybudować wspaniały pałac. Był to chyba pierwszy w Wielkopolsce zespół pałacowo- parkowy a przy okazji jedna z najbardziej okazałych rezydencji tego czasu.

Zamek był czteroskrzydłowy z wewnętrznym krużgankowym dziedzińcem. Wjeżdżało się doń przez, umieszczoną od północy, okazałą wieżę bramną. Od strony wschodniej do pałacu przylegał ogród w stylu włoskim otoczony murem. W południowej części ogrodu znajdowała się kaplica z trójarkadową loggią. Po Andrzeju Opalińskim Radlin odziedziczył syn Piotr sprawujący godność krajczego koronnego, po nim jego syn, także Piotr, wojewoda kaliski, a następnie wnuk, również Piotr. W rękach Opalińskich rezydencja znajdowała się do 1683 roku a następnie przeszedł na własność Sapiehów z Koźmina, których z Opalińskimi łączyły koligacje rodzinne. Ludwika Opalińska, córka Piotra i Doroty z Przyjemskich, w 1699 roku poślubiła Jana Sapiehę herbu Lis.

Sapiehowie w  początkach XVIII wieku rozpoczęli przebudowę rezydencji, ale kłopoty finansowe nie pozwoliły dzieła dokończyć. Rodzina popadła w takie długi, iż Radlin  w 1791 roku, Kazimierz Nestor Sapieha musiał sprzedać niemieckiej rodzinie Kalkreuhtów. O Sapiehach pisałam już przy okazji postów o Wieleniu i Zbąszyniu. Może jako ciekawostkę podam fakt, że matką Kazimierza Nestora była Elżbieta z Branickich, kochanka króla Stasia, która wykorzystując swój wpływ na króla, skłoniła go, aby dziewiętnastoletniego podówczas Kazimierza Nestora mianował generałem.  Kazimierz Sapieha był jednym z sygnatariuszem Konstytucji 3 maja, przeciwnikiem konfederacji targowickiej, po której udał się na emigrację. Po wybuchu powstania kościuszkowskiego powrócił do kraju i wziął udział w walkach jako kapitan artylerii. Po upadku insurekcji wyjechał do Wiednia gdzie zmarł w 1798 roku.

Od Kalkreuthów w połowie XIX wieku odkupiła Radlin rodzina Radolińskich z Jarocina. Pisałam o dziejach tego rodu przy okazji postu o Jarocińskim pałacu. Jako, że Radolińscy nie byli zainteresowani utrzymywaniem  olbrzymiego, i już anachronicznego obiektu, pałac zaczął popadać w ruinę. Jak to bywa w tego typu przypadkach, wraz z destrukcją murów rozwijała się ludowa wyobraźnia, która doszukiwała się w  opuszczonym gmachu duchów i demonów.  Dzieła zniszczenia dokończył Władysław Radoliński, który w połowie XIX wieku nakazał rozebrać pałac. Podobno powodem takiej decyzji miały być właśnie gnieżdżące się w budynku upiory. Jednak myślę, że hrabia Radoliński zdecydował się na ten krok raczej z powodu właśnie budowanego  w Jarocinie wspaniałego pałacu. Nosił się z zamiarem (uwieńczonym sukcesem) założenia ordynacji na Jarocinie, więc anachroniczna ruina nie była mu do niczego potrzebna. Syn Władysława, Hugon związany z pruskim dworem, w 1888 roku uzyskał dziedziczny tytuł księcia i od tego czasu pisał się „von Radolin”.

Poza tą o rozbiórce z powodu demonów, z pałacem w Radlinie związane są też inne legendy. Jedna z nich  wiążę się z osobą któregoś z Sapiehów, który podobno nie tolerował krytyki, choć powodów do takowej dawał bez liku. On to miał niezadowolonych i narzekających poddanych wrzucać do studni, której dno wyłożone było ostrymi hakami, aby dokonali żywota w mękach. To podobno ich krzyki słychać w okolicy ruin w bezksiężycowe noce.  Inny z Sapiehów z kolei tak miał być przywiązany do swego majątku, iż kiedy już musiał go opuścić kazał koniowi przybijać podkowy w odwrotną stronę, aby ślady sugerowały, że już powrócił do pałacu.  Według jeszcze innej opowieści, pałac miał być połączony podziemnym tunelem z położonym we wsi kościołem.

Dzisiaj z okazałego założenia zostało niewiele. Kilka fragmentów murów obwodowych, dwukondygnacyjny narożnik od strony  północno wschodniej, fragment kaplicy i pozostałości muru ogrodowego.  Teren dumy Opalińskiech, dawnego, włoskiego ogrodu zajmuje obecnie cmentarz…

Po przeciwnej stronie wsi znajduje się okazały kościół z kaplicą grobową Andrzeja Opalińskiego. Niestety nie mamy już czasu aby do niego zajrzeć. Może jeszcze kiedyś uda się do Radlina przyjechać.

7 uwag do wpisu “Radlin. Resztki pałacu Opalińskich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s