Neapol

Kontynuując swój spacer po Neapolu kieruję się w głąb miasta. Moim celem jest zobaczenie galerii Umberto ale również wypicie kawy i zjedzenie obowiązkowych lodów. Co do tych ostatnich mam pewne plany, o których potem. Na razie przystaję przy fontannie Neptuna…

Czytaj dalej

Neapol, królewskie rezydencje

Jedziemy odwiedzić Neapol.  Niestety nie możemy  na jego zwiedzanie przeznaczyć tyle czasu, ile byśmy chcieli, ale staram się „wycisnąć” ile się da. Od razu uprzedzam, iż za wiele się nie dało. Z drugiej strony, przyjmując za prawdę obiegowe powiedzenie „zobaczyć Neapol i umrzeć”, może lepiej, że nie widziałam go w całości?  Mam motywację, żeby pożyć jeszcze trochę i tu wrócić… Czytaj dalej

Pompeje. Miasto odkopane.

Męcząca, polegająca na intensywnym zwiedzaniu część wycieczki już za mną. Wreszcie przychodzi czas, kiedy można się rozpakować bez ryzyka, iż rano, przy wyjeździe czegoś się zapomni. Hotel jest przyjemny  i rozpieszcza nas kulinarnie co doceniamy po „głodnych” czasach śniadań złożonych z kawy, rogalika i odrobiny dżemu. Teraz jest do wyboru wszystkiego, o czym można sobie zamarzyć. Najbardziej przypada mi do gustu deser z lodów śmietankowych przekładanych cieniutkimi płatkami deserowej  czekolady. Pychota! Na resztę wyżywienia i napojów też  narzekać nie można. Ale całkowite roztycie się i lenistwo nam nie grozi, wybieramy się bowiem do Pompei. Czytaj dalej

Asyż. Kamienne miasto św. Franciszka i św. Klary.

Po wizycie w bazylice św. Franciszka mamy czas wolny. Przewodniczka zachęca do spróbowania miejscowych przysmaków,  zachwala znakomite mięsiwa (porchettę) i wędliny. Faktycznie, eksponowane na wystawach okolicznych sklepików, wyglądają smakowicie.  Poleca także oliwę aromatyzowaną truflami  i wyroby czekoladowe znanej firmy Perugina.  Mnie jednak szkoda czasu na jedzenie. Chcę zobaczyć jak najwięcej… Przypominają mi się słowa  mojej dawnej, nieodżałowanej pani promotor, profesor A. Kamzowej, która twierdziła, że historyk sztuki może obywać się bez jedzenia i snu. Ha… Coś w tym jest! Szybka kawa i lody (przewyborne) wystarczają żeby nabrać sił do dalszej włóczęgi po mieście. Czytaj dalej

Asyż świętego Franciszka

Dotychczas we Włoszech zwiedzałam duże miasta, pełne ludzi, gwaru i zgiełku. Miasta, w których historia zdominowana jest przez współczesność.  Takie, które uległy znacznym przemianom, choć zachowały wspaniałe zabytki. Asyż jest zupełnie inny… Asyż, to urbanistyczna jednolitość i pastelowy koloryt. Asyż, to spokój i zaduma. Asyż, to wszechobecny zapach jaśminu i lawendy. Asyż to miasto, w którym duch i materia wzajemnie się przenikają, dopełniają oraz inispirują. Asyż jest po prostu magiczny!  Miasteczko wygląda jakby czas się w nim zatrzymał. Przytulone do wzgórza Subasio, na którym (i z którego) wyrosło zdaje się drzemać i śnić o czasach, kiedy po jego bruku chadzali Giovanni di Bernadone i Chiara Offerduccio… Czytaj dalej

Plac św. Marka, Pałac Dożów i Bazylika św. Marka w Wenecji.

Bardzo miło siedziało się na drinku, no ale nie po to tu przyjechałam. Chcę zobaczyć wnętrze bazyliki św. Marka, tę jedyną w swoim rodzaju, katolicką świątynię o bizantyjskich cechach stylowych. Nie ma jej w „pakiecie” ale można próbować dostać się do niej samodzielnie. Wprawdzie kolejka chętnych nigdy się nie zmniejsza, ale przecież warto spróbować. Może uda mi się wejść, zanim nadejdzie pora odpłynięcia z Wenecji?

Czytaj dalej

Wenecja, pierwsze wrażenia.

Po kilku dniach pełnego słońca i bezchmurnego nieba dzisiejszy poranek powitał nas foschią. Mgła nadawała pewnej tajemniczości naszej wyprawie do Wenecji i sprawiła, że wynurzające się z wód zabudowania, wyglądały jak z obrazów Canaletta. A może to obrazy Canaletta  wyglądają jak Wenecja spowita w lekkiej mgiełce? Z  perspektywy  portu miasto w pełni zasługuje na, nadany jej przez dumnych mieszkańców, przydomek ” La Serenissima”, „najjaśniejsza”. Czytaj dalej

Kościoły Florencji

Życie to sztuka wyboru… Z kościołami we Florencji jest podobnie jak z pałacami, za jedną wizytą nie da się wszystkich zobaczyć. Trzeba wybierać, a wybór trudny bo wszystkie są wspaniałe, zawierają niesamowite dzieła sztuki, emanują niezwykłą atmosferą, kryją tajemnice. No ale cóż poradzić, na coś zdecydować się trzeba… Czytaj dalej

Pałace Florencji

Kontynuujemy nasze zwiedzanie Florencji. Tym razem „na własną rękę” bo przewodniczka zakończyła na razie swoją swoją pracę. Pojawi się dopiero przy zwiedzaniu Santa Croce. Mogę dać wreszcie upust swojej miłości do oglądania architektury rezydencjonalnej. Gdzie, jak gdzie, ale we Florencji jej nie brakuje. Jedyne co mnie martwi, to fakt iż uda mi się zobaczyć tylko niektóre z nich. Najbardziej żal mi że nie zobaczę Palazzo Pitti i słynnych ogrodów, ale na to musiałabym mieć dużo więcej czasu. No ale jest jak jest… Czytaj dalej

Florencja. Spacer po mieście.

Do Florencji zajeżdżamy dość wcześnie. Dyskretnie lustruję obuwie współuczestników i zauważam, że po Rzymie jakoś więcej osób przerzuciło się na trampki. Ale i mnie pierwsze dni w Italii czegoś nauczyły. Mianowicie tego, że nie można tu bezkarnie  chodzić bez nakrycia głowy. Krótka analiza ryzyka i skutków udaru…  Krzywiąc się wsuwam czapkę z daszkiem.  Wprawdzie serdecznie jej nie znoszę, no ale bólu głowy nie lubię jeszcze bardziej. Na nos krem z filtrem „50”, okulary, sprawdzenie baterii w aparatach: słuchowym i fotograficznym, butelka z napojem… Wszystko ok.  Mogę ruszać. Czytaj dalej