Rzym starożytny

Tytuł dzisiejszego postu jest nieco mylący. Bo w zasadzie całe miasto jest starożytne u podstaw. Rzym wyrósł na kulturze antycznej i nie da się przeprowadzić ścisłych podziałów chronologicznych pomiędzy poszczególnymi etapami jego rozbudowy. Wspominałam już niejednokrotnie, iż na fundamentach starych budowli wznoszono nowe, ze sporym wykorzystaniem fragmentów wcześniejszych. No cóż, starożytni Rzymianie, doskonali inżynierowie, wynalazcy łuku, kopuły, betonu wznosili budowle trwałe, konstrukcyjnie przemyślane i  z dobrych surowców. Dlatego też wiele z nich, choćby we fragmentach, przetrwało do dziś.

Najbardziej spektakularnym i najlepiej zachowanym budynkiem z czasów Rzymu cesarskiego jest, usytuowany na dawnym Polu Marsowym, Panteon. Świątynia poświęcona wszystkim bóstwom została ufundowana przez cesarza Hadriana (tego od „Zamku Anioła”) w 125 roku. Budowla, w niezmienionej formie stoi do dziś… Jej projekt przypisywany jest architektowi syryjskiego pochodzenia, Apollodorosowi z Damaszku, który pracował dla cesarza Trajana.

Panteon wzniesiony został na planie okręgu, w który wkomponowano wcześniejszy prostokątny portyk kolumnowy. Portyk ów, to pozostałość po poprzedniej świątyni, którą w 27 roku na Polu marsowym kazał wznieść zięć Oktawiana Augusta, Marek Agryppa, a którą (poza portykiem), strawił wielki pożar Rzymu w 80 roku.

Tak więc obecnie Panteon ma kształt rotundy nakrytej idealnie półkulistą kopułą. Fenomen tej budowli tkwi w doskonałych proporcjach.  Długość średnicy obwodu równa jest wysokości.  Portyk, o ustawionych w dwóch rzędach 16 kolumnach korynckich, zwieńczony jest trójkątnym frontonem. Pomiędzy kolumnami a tympanonem , na belce umieszczony jest napis, iż budowla została wzniesiona przez Marka Agryppę. Pamiętajmy jednak, iż napis ten odnosi się jedynie do portyku.

Od początków VII wieku panteon stał się świątynią katolicką i zapewne dzięki temu uniknął rozbiórki, choć niestety nie rabunku. Już w połowie tego wieku, na rozkaz cesarski, zdjęto pozłacane płytki pokrywające wnętrze kopuły gdyż Konstans II w ten sposób zyskiwał materiał na bicie monet.

Wchodzę do środka. Zadzieram głowę bo osadzona na tamburze kopuła w Panteonie to majstersztyk sztuki inżynieryjnej. Od środka pokryta jest  pierścieniami tworzonymi przez zmniejszające się kasetony.

Do okrągłego wnętrza światło dzienne wpada przez oculus na szczycie kopuły. A ponieważ podczas deszczowej pogody wpadała przezeń także woda, marmurowa posadzka w punkcie pod oculusem jest lekko wklęsła i posiada odpływ do odprowadzania nadmiaru deszczówki. Ściany rotundy podzielone są triadami kolumn. We wnękach, naprzemiennie półkolistych i prostokątnych, ustawiano kiedyś posagi bóstw.

Jak wyglądało wyposażenie świątyni w czasach pogańskich nie wiadomo. Trudno określić któremu z bogów oddano zaszczytne miejsce na przeciw wejścia i kogo ustawiono po jego bokach. Obecnie jak wspomniałam to świątynia katolicka, poświęcona NMP od Męczenników a także nekropolia wielkich Włochów. W panteonie umieszczono groby dwóch pierwszych  władców zjednoczonych Włoch: Wiktora Emanuela II i jego syna, Humberta I. Pochowani w Panteonie są też wielcy  artyści tacy jak A. Carraci, T. Zuccari, B. Peruzzi. Jednak najwięcej osób przyciąga nagrobek „księcia malarzy” Rafaela Santi (Sanzio). Obok znalazło się epitafium, siostrzenicy kardynała, Marii Bibbiena, z którą artysta był zaręczony.  Jednak uczuciem Rafael obdarzał zupełnie inną kobietę. Była nią Margherita Luti, zwana La Fornarina, córka rzymskiego piekarza, którą Rafael portretował kilkukrotnie (m.in „Madonna Sykstyńska” ma jej rysy). Różnice w statusie społecznym i majątkowym nie pozwalały im na jawny, usankcjonowany małżeństwem związek, jednak Margherita była z Rafaelem aż do jego przedwczesnej śmierci. Ówcześni plotkarze szeptali nawet, iż pośrednio „La Fornarina”  przyczyniła się do niej, ofiarowując artyście zbyt intensywną dawkę doznań erotycznych, po których dostał wysokiej gorączki, co do powodów której nie był skłonny przyznać się medykom. Wskutek jego kłamstwa (czy przemilczenia) zastosowano niewłaściwą kurację, która przyspieszyła zgon. Jako ciekawostkę mogę podać iż Rafael Santi przeżył 37 lat a zarówno urodził się, jak i umarł, w Wielki Piątek. Rafaela pochowano, zgodnie z jego życzeniem, w Panteonie, przy którego odnowie pracował. Na grobie wyryto epitafium ” Tu spoczywa Rafael Santi. Bałem się tego, co niezgłębione, pokonałem to, co zwyczajne, wielkim równy, tylko śmiertelne zmarło ze mną”. Dwa gołąbki nad sarkofagiem Rafaela mają być aluzją do przyczyny jego zgonu…

Wspomniałam już o rabunku starożytnych ozdób Panetonu, jaki miał miejsce w VII wieku. Niestety, dziewięć stuleci później po raz kolejny doszło do odarcia budynku z resztek splendoru. Tym razem sprawcą był  Maffeo Barberini czyli papież Urban VIII, który potrzebował surowca na konfesję św. Piotra w Bazylice. Bezpowrotnie zostały stracone kasetony wypełniające kopułę oraz kwiatony zdobiące tympanon portyku. Rzymianie tak skomentowali ten fakt: „quod non fecerunt barberi, fecerunt Barberini”, czyli: „czego nie zdołali dokonać barbarzyńcy, dokonał Barberini”.

Na tych, którzy odwiedzą Panteon w „Zielone Świątki” ok godziny 12 w południe, spadnie deszcz czerwonych płatków róż. To tradycja wywodząca się z VII wieku, kiedy to papież Bonifacy IV ogłosił panteon bazyliką chrześcijańską, dedykowaną męczennikom. Zwyczaj ten przywrócił w 1995 roku, zarządzający świątynią ksiądz Antonio Tedesco. Czerwone róże (symbolizujące zarówno zstępującego Ducha świętego jak i męczeńską krew Chrystusa) są corocznym darem miasteczka Giffoni Valle Piana w prowincji Salerno, skąd pochodzi ksiądz Tedesco.

Z Panteonu ruszam (wraz ze wszystkimi) w kierunku forum Romanum czyli największego i najstarszego placu w antycznym Rzymie. Zabudowa, mimo swej szczątkowości robi ogromne wrażenie. Starożytny Rzym musiał być zachwycający! Jeśli uruchomi się wyobraźnię i jej oczyma „dobuduje” brakujące fragmenty, pokryje się je dekoracjami rzeźbiarskimi, mozaikowymi, malarskimi, doda ubranych w togi patrycjuszy i niesione w lektykach patrycjuszki, dołoży tłum niewolników o różnych kolorach skór i typach urody otrzymamy oszałamiający obraz.

Ze wzruszeniem rozpoznaję resztki budowli znanych mi z, prowadzonych przez  docenta J. Kubczaka, wykładów sztuki starożytnej. Cokolwiek by o nim nie powiedzieć, to trzeba przyznać, że opowiadać potrafił obrazowo i ciekawie, a dzieje sztuki lubił ubarwiać anegdotkami obyczajowymi. Słuchało się go świetnie więc nic dziwnego, że nawet teraz, po tylu latach pamiętam z tych wykładów bardzo wiele.

Oglądanie Forum Romanum bardzo ułatwia taras widokowy z planszami informującymi, o tym, co przed nami.  A jest tego mnóstwo! Pierwsze zabudowania na forum stanęły za Tarkwiniusza Pysznego a były to Kuria, Świątynia Westy i dom westfalek, świątynia Saturna. Kolejni cesarze rozbudowywali forum, które do czasów budowy forum Cezara a potem forum Trajana pozostawało najważniejszym placem w mieście. Niestety, większość „mojej” grupy nie podziela mojego entuzjazmu i prosi pilotkę o maksymalne skrócenie zwiedzania. Jestem w absolutnej mniejszości, mój protest niknie w gwarze rozżalonych głosów. Idziemy więc już więc tylko pod amfiteatr Flawiuszów Koloseum, chyba najbardziej rozpoznawalnej budowli starożytnego Rzymu. Budynek teatru, wzniesiony z rozkazu cesarza Wespazjana, obrósł legendą jakoby to na jego arenie ginęli pierwsi chrześcijanie. Jednak miejscem ich kaźni był plac św. Piotra na którym znajdował się Cyrk Nerona. W Koloseum odbywały się walki gladiatorów a w ich antraktach dokonywano publicznych egzekucji na pospolitych przestępcach. Może warto tu dodać, że system komunikacyjny w teatrze był tak dobrze zaprojektowany, iż do dziś wzorują się na nim architekci wielkich stadionów.

Przy Koloseum pilotka zostawia wszystkim ” 40 minut czasu wolnego” i zapowiada zbiórkę na stacji metra. Ja swój czas wykorzystuję na szybki „w tył zwrot”.  Chcę choć rzucić okiem na Wzgórze Kapitolińskie, „serce starożytnego Rzymu”.  Tu, w czasach antycznych znajdowała się świątynia Jowisza Feretriusa, którą według legendy założył sam Romulus. Teraz głównym akcentem wzgórza jest Ołtarz Ojczyzny. Chcę także zobaczyć, leżący u stóp Kapitolu, plac Wenecki.

Stoi przy nim Pałac Wenecki który został wzniesiony  w połowie XV wieku przez Leona Battistę Albertiego, na polecenie weneckiego kardynała Barbo, późniejszego Pawła II. Do połowy XVI wieku pełnił funkcję rezydencji papieskiej Następnie, do 1797 roku mieściła się w nim Ambasada Republiki Weneckiej a potem Austro- Węgier. W czasach faszystowskich rezydował w pałacu Benito Mussolini. Obecnie budynek wykorzystywany jest jako muzeum. Po przeciwnej stronie placu, vis a vis pałacu Weneckiego usytuowany jest, wzorowany na architekturze pałacu, budynek. To dom, w którym pod koniec swojego życia mieszkał Michał Anioł Buonarotti.

Jednak tym, co najbardziej przyciąga wzrok, jest usytuowany na kapitolińskim wzgórzu,  Altare della Patria zwany również  Vittoriano. Monumentalna budowla wzniesiona została z białego marmuru pochodzącego z kamieniołomów w Botticino. Miała pełnić podwójną rolę: pomnika pierwszego króla zjednoczonych Włoch, Wiktora Emanuela II i Grobu Nieznanego Żołnierza. Pomnik został zaprojektowany przez zwycięzcę rozpisanego konkursu, Giuseppe Sacconiego. Jego centrum stanowi Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym cały dzień pełni straż warta honorowa, pilnująca wiecznego ognia. Z tyłu znajduje się ściana z reliefowym wyobrażeniem bogini Rzymu. Na wysokim cokole umieszczono konny posag króla Wiktora Emanuela II. Całość wieńczy półokrągły portyk kolumnowy dodany w latach 1885-1911. Jego koronę zdobią kwadrygi.

Czas przeznaczony na zwiedzanie szybko mija. Przy ulicznym straganie wypijam tylko szklaneczkę spremuta d’arancia i biegnę na miejsce zbiórki. Większość uczestników mojej wycieczki z boleściwymi wyrazami twarzy już obsiadła schodki stacji metra. Najbardziej oblężone są te w cieniu czemu nie ma się co dziwić zważywszy iż na niebie ani chmurki i słońce operuje bez przeszkód. Po mnie przychodzą jeszcze dwie osoby i pilotka uznaje, że już jesteśmy wszyscy. Daje znak, żeby się podnieść (co niektórym przychodzi z najwyższą trudnością) i ruszać. Po drodze rozdaje bilety do metra. Zjeżdżamy, jedziemy, wysiadamy, przesiadamy się do autokaru, znowu jedziemy. Wreszcie jesteśmy pod hotelem. Pora na prysznic, kolację i spanie, bo jutro znowu wczesna pobudka. Czeka na nas Florencja…

5 uwag do wpisu “Rzym starożytny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s