Pałace Florencji

Kontynuujemy nasze zwiedzanie Florencji. Tym razem „na własną rękę” bo przewodniczka zakończyła na razie swoją swoją pracę. Pojawi się dopiero przy zwiedzaniu Santa Croce. Mogę dać wreszcie upust swojej miłości do oglądania architektury rezydencjonalnej. Gdzie, jak gdzie, ale we Florencji jej nie brakuje. Jedyne co mnie martwi, to fakt iż uda mi się zobaczyć tylko niektóre z nich. Najbardziej żal mi że nie zobaczę Palazzo Pitti i słynnych ogrodów, ale na to musiałabym mieć dużo więcej czasu. No ale jest jak jest… Aby nie tracić jakże cennego czasu zaczynamy od najbliższej okolicy. Na „pierwszy ogień” idzie Palazzo Vecchio czyli Stary Pałac. Jego wieża, to obok katedralnej kopuły, najbardziej charakterystyczny element miasta. Został wybudowany w 1322 roku, formalnie reprezentuje jeszcze styl romański, ale uważam, że jego  charakterystyczną, florencką odmianę. Budynek zaprojektował uczeń Nicola Pisano,  Arnolfo di Cambio. Pochodził z Toskanii, początkowo pracował jako rzeźbiarz w Sienie, Orvieto i Rzymie. Do Florencji przeniósł się w 1294 roku i dopiero tutaj zajął się poważnie architekturą. Palazzo Vecchio chyba było jego ostatnią realizacją budowlaną, zmarł w roku jej ukończenia.

Budynek wzniesiony jest na planie prostokąta,  masywny, trzykondygnacyjny, z umieszczoną w narożniku wysoką wieżą. Przede wszystkim rzuca się w oczy jego obronny charakter. No cóż, jak wspomniałam w poprzednim poście, Florencja wieków średnich (a nawet renesansu) spokojnym miastem nie była. Ścierały się dwa stronnictwa, wybuchały zamieszki a często nawet regularne boje. Były wojny między poszczególnymi rodami, podczas których posuwano się do wzajemnych napadów na  domostwa  a i od morderstw nie stroniono. Na dodatek tak bogate miasto kusiło też zewnętrznych wrogów.  Dlatego wypracowano tutaj specjalny sposób budownictwa. Budynki od strony ulicy przypominają fortece i taki też styl prezentuje Palazzo Vecchio. Elewacje, wzniesione z rustykowanego kamienia, w partii parteru posiadają niewiele (i to małych) okien aby utrudnić napastnikom wejście do wewnątrz. Zwieńczenie budowli tworzą obiegające budynek, dwukondygnacyjne machikuły, wsparte na szeregu arkad. Zakończone są krenelażem, za którym kryje się chodnik dla łuczników. Podobnie zwieńczona jest wieża, dająca możliwość zarówno obserwacji terenu jak i ostatnią szansę obrony. Zegar na wieży dopiero od połowy XVII wieku pokazuje Florentyńczykom czas.  A przecież Palazzo Vecchio nie było budowane jako forteca tylko ratusz, w którym na co dzień odbywała się normalna praca. Druga  i trzecia kondygnacja budynku zaopatrzone są w podwójne okna ujęte w arkady, w których umieszczono symbol miasta, lilie. Nad łukiem wejścia w błękitnym polu z liliami umieszczono medalion z wizerunkiem Chrystusa, flankowany przez dwa lwy. Po obu stronach drzwi stoją marmurowe posągi. To, wspomniana już, kopia „Dawida” Michała Anioła oraz ” Herkules i Kakus” Bandinellego.

W pierwszej połowie XVI wieku do Palazzo Vecchio wprowadził się wraz z rodziną  książę Florencji, Kosma I Medyceusz, najbogatszy i najbardziej wpływowy  obywatel miasta. Mieszkał tam przez dziesięć lat  i wtedy to, za sprawą Vasariego, dokonano w pałacu szeregu zmian. W środku czworoboku pałacu istnieje wewnętrzny dziedziniec z fontanną ozdobioną puttem autorstwa Veronesa. Szerokie schody prowadzące do „Sali Pięciuset” zaprojektował G. Vasari. Izba ta pierwotnie miała być ozdobiona freskami Leonarda da Vinci i Michała Anioła, jednak projekt ten nigdy nie został zrealizowany. W konsekwencji Izbę Pięciuset zdobią freski Vasariego będące apoteozą jego mecenasa, Kosmy I Medyceusza. Obok sali usytuowany jest gabinet (także projektu Vasariego) Franciszka I Medyceusza (syna Kosmy i Eleonory z Toledo). Pokój  zdobią obrazy autorstwa A. Bronzina, portrecisty Medyceuszy.

Tu może pewne wyjaśnienie. Znaczących w historii Florencji Kosmów Medyceuszy było dwóch. Pierwszy żył w latach 1389-1464  był żonaty z Contessiną de Bardi i miał z nią synów Piotra i Jana.  Przez trzydzieści lat nieformalnie  stał na czele Florencji. Jego wnukiem był Wawrzyniec I Wspaniały.

Drugi Kosma I Medyceusz był z kolei wnukiem Wawrzyńca wspaniałego. Żył w latach 1519-1574, nosił tytuł „księcia Florencji” i był żonaty z Eleonorą z Toledo z która miał jedenaścioro dzieci.

Wejścia do Signorii strzeże straż ubrana w malownicze, historyczne stroje.  Opuszczamy Piazza della Signoria i udajemy się na Plac Republiki. Jest on (jak na Florencję) stosunkowo nowy bo utworzony został w końcu XIX wieku. Wtedy to wyburzono istniejącą tu przed tym dzielnicę żydowską, targ i okoliczne slumsy. Znajduje się tutaj Loggia del Pesce, dziewięcioarkadowy pawilon, pełniący obecnie rolę miejsca handlowego. Zabudowa placu zdominowana jest przez, inspirowany architekturą renesansową, łuk triumfalny (Arcone). Został wzniesiony w 1895 roku na pamiątkę ustanowienia Florencji stolicą zjednoczonych Włoch (1865-1870). Dumni ze stołecznego epizodu Florentyńczycy  upamiętnili ten fakt stawiając monumentalną budowlę. Na placu Republiki stoi tez stara karuzela (Carousel Antica Giostra Toscana), która w dzień i wieczorami oferuje przejażdżki. Myślę jednak, że i bez nich we Florencji można doznać zawrotu głowy…

Aby nieco ochłonąć po dawce wrażeń przysiadamy na kawę i lody. Choć Florentyńczycy wolą wino od kawy, jednak tę ostatnią, podobnie jak w całych Włoszech, podają bardzo dobrą. No a lody to po prostu zmrożona poezja. Rozpływające się na języku, aksamitne, o wyrazistych smakach, podawane są na ogół w porcjach „uznaniowych” czyli zależących od humoru nakładającego. A że Włosi na ogół są w dobrym nastroju więc i porcje dostaliśmy ogromne. Po odpoczynku, nieco ociężale (lody swoje kalorie mają) ruszamy do Palazzo Medici.

Pałac został wzniesiony w połowie XV wieku dla Kosmy Medyceusza Starszego. Aby uzyskać plac pod jego budowę wyburzono dwadzieścia średniowiecznych domów. Ale Kosmie Starszemu zależało na prestiżowej lokalizacji a i z kosztami nie musiał się liczyć, jako że był najbogatszym mieszkańcem miasta. Ale był też człowiekiem przewidującym i wiedział, iż zbytnie epatowanie zamożnością źle się kończy, dlatego na zewnątrz postawił na umiar. Projekt wykonał Michelozzo di Bartolomeo, a w początkach XVI wieku Michał Anioł dodał okna umieszczone w fasadzie przy wejściu. Jest to budynek na planie czworokąta z wewnętrznym dziedzińcem, trzykondygnacyjny. Fasada jest skromna i nie odbiega stylem od innych pałaców florenckich budowanych w tym czasie. W parterze, zachowującym obronny charakter, grubo ciosany kamień, w drugiej kondygnacji bloki kamienne są staranie wygładzone, regularne a spoiny między nimi nie tak głębokie, w trzeciej zastosowano kamienie tworzące wraz ze spoinami jednolitą, gładką powierzchnię.  Kondygnacje, poza zróżnicowaną fakturą, oddzielone są  też od siebie wąskimi gzymsami. Budynek wieńczy wydatny, wysoki gzyms ozdobiony motywami zaczerpniętymi ze sztuki antycznej. O ile na parterze zachowano tradycyjne niewielkie otwory okienne o tyle na piętrach umieszczono podwójne okna ujęte w łuki arkad.

Wchodzimy do środka przez wejściowy hol ciągnący się aż do wewnętrznego dziedzińca. Przede wszystkim rzuca się w oczy niemalże wszechobecny we Florencji herb Medyceuszy. Kule umieszczone na tarczy herbowej podobno pochodzą od tabletek czy baniek bo rodzina u zarania swej potęgi miała parać się farmacją bądź (lub i) medycyną. Od tego fachu ma też wywodzić się jej nazwisko.  Fortunę jednak Medyceusze zawdzięczali  zręcznemu obrotowi pieniądzem a zwłaszcza zarządzaniem papieskimi pożyczkami, dzięki którym Medyceusze ciągnęli zyski z opactw i klasztorów całej Europy.

O ile zewnętrzna strona budynku  nosi znamiona obronnego pałacu, o tyle wnętrze jest synonimem renesansowej rezydencjalnej wygody.  Cztery skrzydła pałacu otaczają wewnętrzny dziedziniec- ogród.  Dookoła rozmieszczono wygodne apartamenty oraz pomieszczenia publiczne. Na najbardziej prestiżowym pierwszym piętrze, które z racji tego, iż znajdowało się powyżej poziomu gwarnej ulicy ale ciągle jeszcze dzięki izolacji przez wyższą kondygnację od palącego słońca pozostawało chłodne, znalazły się prywatne apartamenty Jana i Piotra, synów Kosmy Starszego. Medyceusze zamieszkiwali pałac do 1540 roku, potem czasowo przenieśli się do Palazzo Vecchio aby finalnie zamieszkać w Palazzo Pitti.

Westybul zachwyca bogatą dekoracją architektoniczną i rzeźbiarską.W pałacu obecnie można zwiedzić dwa pomieszczenia: salę Luca di Giordano oraz kaplicę Trzech Króli.  W połowie XVIII wieku  od Medyceuszy pałac odkupiła rodzina Riccardich i obecnie nosi on nazwę „Palazzo di Medici-Riccardi”. Nosząca ich nazwisko  „Biblioteca Riccardiana”, która swoje zbiory (zawierające m.in rękopis „Boskiej Komedii”)  przechowuje w pałacu jest niedostępna dla turystów.

Spoglądam na zegarek. Powinno mi jeszcze wystarczyć czasu na zerknięcie na Palazzo  del Bargello i Casa Dante.

Palazzo del Bargello zostało wzniesione w 1255 roku jako siedziba trybuna ludowego a i w latach późniejszych budynek związany był z wymiarem sprawiedliwości. Mieściły się tu urzędy podesty i rady sądowniczej a także więzienie. Od końca XVI wieku pałac stał się siedzibą prefekta policji. To od nazwiska prefekta pochodzi dzisiejsza nazwa budynku. Zbudowany na planie czworokąta, trzykondygnacyjny z niewielką wieżą- dzwonnicą, zwieńczony blankami wspartymi o arkadowe konsolki. W ogólnym zarysie pałac  nieco przypomina późniejsze Palazzo Vecchio.  Ale jak już wspominałam, Florencja wypracowała własny styl zabudowy miejskiej. Od 1859 roku w pałacu mieści się oddział Muzeum Narodowego (Museo Nazionale del Bargello), w którym eksponowane są zbiory rzeźby renesansowej. Muzeum w swojej kolekcji posiada dzieła Giambologni, Nicola Pisana, Donatella, Michała Anioła, Brunelleschiego, Berniniego i wielu innych.

Czas masakrycznie szybko ucieka więc szybciutko biegnę na miejsce, w którym wiosną 1265 roku urodził się genialny Dante Alighieri.  Dawnego domu Alighierich już nie ma, jest jednak upamiętnienie poety. Na ścianie muzeum mu poświęconego umieszczono popiersie Dantego. To nie jedyny ślad po Dantem we Florencji, która teraz chlubi się swoim synem, jednak  za życia potraktowała go bardzo po macoszemu.  W uszach dźwięczy mi strofa z Norwida „…Coś ty Italii zrobił, Alighieri, że ci dwa groby stawi lud nieszczery, wygnawszy pierwej…”  Dante uniknął aresztowania i procesu tylko dlatego, iż w momencie przejęcia władzy przez „Czarnych”(zwolenników papieża) nie było go w mieście.  O tym, że zaocznie skazano go na stos, dowiedział się w drodze powrotnej.  Początkowo poeta zamierzał chyba tylko „przeczekać” zły czas, jednak nigdy już nie udało mu się wrócić do Florencji. Zmarł w Rawennie. Do dziś trwa „wojna” o szczątki poety między Florencją a Rawenną. Niestety, perła Toskanii nadal ponosi konsekwencje nierozważnego  grożenia poecie stosem i skazania go na banicję. Wygnany Dante  nadal pozostaje w Rawennie, choć Florencja zafundowała mu okazały grób w prestiżowym kościele.  W ramach ekspiacji posyła też co roku do Rawenny toskańską oliwę aby  wielkiemu synowi miasta płonął przyjazny ogień…

 

 

 

7 uwag do wpisu “Pałace Florencji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s