Asyż świętego Franciszka

Dotychczas we Włoszech zwiedzałam duże miasta, pełne ludzi, gwaru i zgiełku. Miasta, w których historia zdominowana jest przez współczesność.  Takie, które uległy znacznym przemianom, choć zachowały wspaniałe zabytki. Asyż jest zupełnie inny… Asyż, to urbanistyczna jednolitość i pastelowy koloryt. Asyż, to spokój i zaduma. Asyż, to wszechobecny zapach jaśminu i lawendy. Asyż to miasto, w którym duch i materia wzajemnie się przenikają, dopełniają oraz inispirują. Asyż jest po prostu magiczny!  Miasteczko wygląda jakby czas się w nim zatrzymał. Przytulone do wzgórza Subasio, na którym (i z którego) wyrosło zdaje się drzemać i śnić o czasach, kiedy po jego bruku chadzali Giovanni di Bernadone i Chiara Offerduccio… Już w czasach etruskich istniała w tym miejscu osada, którą potem wchłonął starożytny Rzym.  Starożytne miasteczko „Asisium” rozwijało się i rozbudowywało czerpiąc budulec ze wzgórza na którym rosło. We wczesnym średniowieczu był częścią księstwa Spoleto i wraz nim podlegał wpływom karolińskim i ottońskim. Uczestniczył też w wojnach, które księstwo toczyło z okolicznymi miastami. Pod koniec XII stulecia Asyż zdobył niepodległość i stał się samodzielnym miastem, kierowanym przez ustanowiony w 1184 roku samorząd. W drugiej połowie XIV wieku miasto zostało włączone do Państwa Kościelnego i pozostawało w nim do 1860 roku czyli do zjednoczenia Włoch.

Pnąc się pod górę prawie nie czujemy wysiłku, bo widok który się roztacza przed naszymi oczami, po prostu uskrzydla! Kamienne miasto w otulinie zieleni  zniewala swoją urodą. Udajemy się na wzgórze, które Państwu Kościelnemu (jako że reguła franciszkańska zabraniała jakiejkolwiek własności) przekazał Simone di Puciarello,  jako plac pod  przyszłą bazylikę. Pewnym jednak problemem był fakt, iż w okolicy miejsce to słynęło jako „piekielne” gdyż niegdyś wykonywano na nim wyroki śmierci. Zanim więc złożono do ziemi ciało świeżo kanonizowanego Franciszka, w 1228 roku, papież Grzegorz IX poświęcił ziemię i nadał wzgórzu nazwę „rajskie”.  Zaraz po zaliczeniu Franciszka w poczet świętych ruszyła budowa bazyliki. Nadzorował ją brat Eliasz z Kortony, następca św Franciszka, wikariusz generalny zakonu. To no ukrył ciało świętego (odnalezione dopiero w 1818 roku) nie chcąc, aby podzielone na cząstki relikwii, zostało rozproszone po świecie. Eliasz z Kortony jest też autorem projektu dolnego kościoła.

Zwiedzanie zaczynamy od kompleksu kościelno klasztornego. Czeka tam na nas przewodnik, który (już się do tego przyzwyczailiśmy) bacznym okiem lustruje nasz przyodziewek. Wiadomo, żadnych odkrytych ramion i kolan, podobno jeden z krewkich franciszkanów opiekujących się  bazyliką potrafi wyrzucić nieobyczajną turystkę a jeszcze i różańcem po plecach zdzielić. Nic więc dziwnego, że wszystkie panie obciągają spódniczki i nakrywają ramiona jakimiś chustami.

W międzyczasie słuchamy historii życia świętego Franciszka, który wprawdzie na chrzcie otrzymał imię „Jan”, ale jego ojciec, kupiec bławatny, pod wpływem swej fascynacji Francją z którą prowadził handel zmienił mu je na „Francisco”. Początkowo Franciszek wiódł swawolne życie zamożnego młodzieńca i nic nie zapowiadało jego duchowej przemiany. Ta nastąpiła dopiero gdy wziął udział w wojnie z Perugią. Pod wpływem ciężkich przeżyć miał wizję, w której Chrystus nakazał mu odbudować kościół. Franciszek przyjął to jako misję, która wypełniła mu resztę życia. Wyrzekł się wszelkiej własności i począł nawoływać do nawrócenia. Dzięki niesamowitej charyzmie i niezachwianej wierze szybko znalazł naśladowców, którzy gromadzili się wokół niego i naśladowali go we wszystkim. Ok. 1210 roku papież Innocenty zatwierdził  wspólnocie regułę braci mniejszych. Pod koniec swego życia św. Franciszek otrzymał stygmaty, bardzo cierpiał ale nie zgadzał się na złagodzenie surowej reguły. Zmarł w Porcjunkuli pod Asyżem w 1226 roku.

Przed bazyliką trwają przygotowania do jakiegoś koncertu, które są tutaj tradycją. Nie bez kozery, kościół zaliczany jest do najpiękniejszych na świecie, a Asyż ogłoszony został miastem pokoju. Właśnie tutaj odbywają się, zapoczątkowane przez Jana Pawła II,  Światowe Dni Modlitwy o Pokój.  Bazylika składa się z dwóch (a w zasadzie trzech wliczając kryptę) kondygnacji czyli kościoła dolnego i górnego. Wszędzie we wnętrzach obowiązuje absolutny zakaz fotografowania. Przepiękne freski nie mogą ucierpieć od blasku fleszy.

Dookoła klasztornego dziedzińca rozciągają się które prowadzą do kościoła dolnego. Świątynia wręcz przytłacza swoim pięknem. Pokryte freskami ściany co rusz rozświetla promień słońca wpadający przez kolorowe witraże.

Ale zanim przyjrzymy się bliżej malowidłom kościoła dolnego schodzimy do krypty, w której złożone są szczątki świętego i jego czterech najbliższych towarzyszy. Krypta jest surowa, sprzyja modlitwie i kontemplacji. Przed wejściem do kaplicy, w której złożono  relikwie świętego, wystawione są koszyki wypełnione wąskimi, białymi świecami oraz skarbonki na „ofiarę”. Byłam pewna, że  zapala się je w wybranej intencji ale okazało się, że kupione odkłada się do innych koszyków, ustawionych za ołtarzem. Podobno są zapalane później przez zakonników …  W centrum kaplicy ustawiona jest murowana kolumna – grobowiec, po bokach cztery nisze w których pochowano najbliższych św. Franciszkowi zakonników, błogosławionych  Anioła, Leona, Masseo i Rufina. Za kaplicą urządzono specjalne pomieszczenie ze stanowiskami do pisania oraz urną na „listy do św. Franciszka”. Można na karteczce wypisać swoje  zmartwienia i marzenia oraz poprosić świętego o interwencję. Oczywiście nie brakuje też skarbonki. Nie wiem czy to skuteczniejsza metoda niż tradycyjna modlitwa, ale wiele osób korzysta z tej możliwości.

Wracamy do kościoła dolnego. Teraz jest czas zapoznać się z jego architekturą i malarstwem. Nawa, stosunkowo niska, nakryta jest sklepieniem krzyżowym i kończy się płytką absydą, poprzedzoną transeptem o kolebkowym sklepieniu. Ściany i sklepienie pokryte są polichromiami. Rzędy gotyckich (dobudowanych później) kaplic otwierają się na nawę główną szerokimi arkadami. Każda z nich udekorowana jest malarstwem ściennym, choć obrazy pochodzą z różnych okresów. Ja skupiam się na wspaniałych, średniowiecznych freskach. Przedstawiają one sceny z życia Chrystusa (prawa strona kościoła) i św. Franciszka (z lewej). Nazwiska twórców mówią same za siebie : Cimabue, Giotto, Martini, Pietro Lorenzo. Wśród kaplic jest też polski akcent. Jedna z nich poświęcona jest biskupowi krakowskiemu Stanisławowi ze Szczepanowa, kanonizowanemu w bazylice św. Franciszka w 1253 roku. Zdobią ją freski autorstwa Puccio Campana. Kaplica znajduje się w doborowym towarzystwie, sąsiadują z nią te, poświęcone są św. Marcinowi i św. Janowi Chrzcicielowi. Po przeciwnej stronie nawy umieszczono kaplice świętych Wawrzyńca, Mikołaja z Bari i Marii Magdaleny. Wnętrza kościoła nie wolno fotografować a opisać nie sposób, mogę jednak zapewnić iż wywiera niezapomniane wrażenie. Na tle tych wszystkich wspaniałości ołtarz główny prezentuje się surowo. Marmurowa mensa ozdobiona kolumienkami powstała ok 1250 roku.

I jeszcze chciałabym wspomnieć o znajdującym się w lewym ramieniu transeptu fresku, którego częścią jest ” Madonnie zachodzącego słońca”  autorstwa Lorenzego. Malowidło przedstawia Marię z Dzieciątkiem w towarzystwie świętych Jana i Franciszka. Artysta wspaniale ukazał kontakt między matką a dzieckiem. Nazwa fresku ma pochodzić stąd, że o światło zachodzącego słońca w sposób niezwykły oświetla ten wizerunek nadając mu mistyczne piękno. Moim zdaniem, nawet przy normalnym oświetleniu, obraz jest niezwykle piękny i sugestywny.

Na chwilę zatrzymujemy się w  dawnym klasztornym kapitularzu gdzie urządzono kaplice relikwii świętego, wśród których znajduje się słynny połatany habit. Przechodzimy do górnego kościoła wybudowanego w XIV i XV stuleciu, kiedy rosnący kult świętego rozwinął się tak bardzo, że dolny kościół nie był w stanie pomieścić wszystkich pielgrzymów peregrynujących do grobu świętego. Kościół górny jest jednym z najwcześniejszych przykładów stylu gotyckiego w architekturze Włoch. Ściany świątyni górnej także pokryte są freskami, których autorstwo niegdyś przypisywano Giotto di Bondone, teraz badacze skłaniają się raczej ku zespołowi anonimowych artystów. Freski są nowatorskie, przełamują dotychczasowy frontalizm postaci, łączą postacie z krajobrazem, próbują nadać scenom wrażenie trójwymiarowości. Ich tematyka dotyczy głównie życia i śmierci św. Franciszka. To tak zwana „legenda św. Franciszka” podana w formie biblii pauperum czyli kolokwialnie mówiąc komiksu dla niepiśmiennych.  Zawiera ona dwadzieścia osiem scen z życia świętego.  Gdy oglądam bazylikę nasuwają mi się słowa świętego : „Zacznij od zrobienia tego, co konieczne, potem zrób to, co możliwe, nagle odkryjesz, że dokonałeś niemożliwego”. Kościół św Franciszka w Asyżu jest doskonałym przykładem ich prawdziwości.Wychodzimy na obszerny dziedziniec i spoglądamy na wspaniale utrzymaną zieleń wśród której widnieje znak „Tau”. Symbol ten św. Franciszek, pod wpływem słów wygłoszonych przez papieża Innocentego III podczas IV Soboru Laterańskiego, uczynił franciszkańską pieczęcią.

W 1997 roku silne trzęsienie ziemi nawiedziło Asyż. Nie oszczędziło też bazyliki św. Franciszka. Pod wpływem wstrząsów zawaliło się sklepienie w kościele górnym, pod którego gruzami zginęły cztery osoby. Wśród nich znajdował się także dwudziestojednoletni postulant z Polski. Choć postulant nie składa żadnych przyrzeczeń wiążących go z klasztorem i wspólnotą, ten młody chłopak pozostał w Asyżu na zawsze… Zgodnie z wolą rodziny jego ciało zostało pochowane na przyklasztornym cmentarzu.

Podczas trzęsienia ziemi ucierpiały też freski, których restauracje ukończono w 2006 roku. Mimo olbrzymiej kwoty wydanej na ten cel (37 milionów euro) część z nich nosi do dzisiaj ślady tamtej tragedii.

Opuszczamy teren bazyliki ale duch franciszkański towarzyszy nam nadal. W Asyżu jest wszechobecny, wrośnięty w kamienne mury i objawiający się w tysiącach detali, takich jak choćby liczne, miniaturowe kapliczki wtulone w załomki ścian domów, czy ceramiczne tabliczki z franciszkańskim pozdrowieniem „Pax et Bonum”.

5 uwag do wpisu “Asyż świętego Franciszka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s