Asyż. Kamienne miasto św. Franciszka i św. Klary.

Po wizycie w bazylice św. Franciszka mamy czas wolny. Przewodniczka zachęca do spróbowania miejscowych przysmaków,  zachwala znakomite mięsiwa (porchettę) i wędliny. Faktycznie, eksponowane na wystawach okolicznych sklepików, wyglądają smakowicie.  Poleca także oliwę aromatyzowaną truflami  i wyroby czekoladowe znanej firmy Perugina.  Mnie jednak szkoda czasu na jedzenie. Chcę zobaczyć jak najwięcej… Przypominają mi się słowa  mojej dawnej, nieodżałowanej pani promotor, profesor A. Kamzowej, która twierdziła, że historyk sztuki może obywać się bez jedzenia i snu. Ha… Coś w tym jest! Szybka kawa i lody (przewyborne) wystarczają żeby nabrać sił do dalszej włóczęgi po mieście.Ruszam w kierunku Chiesa Nuova. Obecnie jest tam kościół, ale kiedyś na tym placu stał dom rodziny Bernardone, w którym mieszkał św. Franciszek. Kościół zbudowano w 1615 roku i reprezentuje on styl późnego renesansu.  Wewnątrz skromnej świątyni powstałej z wykorzystaniem murów domu  można zobaczyć niewielkie pomieszczenie, celę w której ojciec uwięził swego syna. Na placyku przy świątyni znajduje się współczesny posąg Piki i Pietro di Bernardone rodziców św. Franciszka. Matka „Biedaczyny z Asyżu” trzyma w ręku łańcuch. Według legendy. uwolniła z niego syna, kiedy ojciec ukarał go karcerem za malwersację firmowych pieniędzy, które Franciszek chciał przeznaczyć na renowację kościoła św. Damiana.

Odwiedzam też stajnię, w której (na podobieństwo Chrystusa) miał przyjść na świat przyszły święty. Podobno Pika  di Bernardone, przed wydaniem na świat Franciszka strasznie cierpiała i dopiero przechodzący pielgrzym przepowiedział, iż dziecko może urodzić się jedynie w stajni.Dziś pomieszczenie zamienione jest na niewielką kapliczkę oczywiście ku czci św. Franciszka.

Zagłębiam się w labirynt wąskich uliczek prowadzących to w górę, to w dół.

Przechodzę na Piazza del Comune, centralny plac Asyżu. Mieści się przy nim stara świątynia, poświęcona niegdyś rzymskiej bogini wojny, Minerwie.  Została wzniesiona w I wieku n.e. przez braci Tiro i Cesjusza Prisco. Jej fasada, o sześciokolumnowym, korynckim portyku, to jedna z najlepiej do dziś zachowanych, oryginalnych z czasów rzymskich. W 1539 roku, z woli papieża Pawła III, budynek został zaadaptowany na świątynię katolicką i otrzymał wezwanie NMP. Jednak zwyczajowo zwą go „Świętą Marią pod Minerwą” (Santa Maria sopra Minerva). Budynek ten niesłychanie zauroczył Johanna Wolfganga Goethego, który w 1786 roku, podczas swej podróży po Włoszech odwiedził Asyż. Wrażenie poety wzięło się z tego, iż była to pierwsza budowla antyczna, która zobaczył nie zniszczoną.

Zaglądam do środka, wnętrze jednonawowe o całkowicie barokowym wystroju. W architektonicznym ołtarzu głównym umieszczono posążek Marii, patronki świątyni.

Tuż przy kościele znajduje się gmach asyskiego ratusza. Jego wieża o kwadratowej podstawie i zwieńczona „jaskółczymi ogonami” pochodzi z ostatniej ćwierci XIII wieku.  Obecnie w budynku znajduje się pinakoteka. Przy placu znajduje się wiele pięknych, średniowiecznych pałaców, dawnych siedzib ludzi o najwyższym wówczas statusie społecznym i majątkowym. Wiele z nich jest wspaniale ozdobionych. Na placu znajduje się także fontanna trzech lwów. Podobno wodotrysk w tym miejscu stał już w XIII wieku. Jednak  obecnie stojąca forma pochodzi z 1762 roku. Jest trzypoziomowa a na balustradzie basenu rozsiadły się trzy lwy, od których pochodzi jej nazwa.

Zagłębiam się wąskie zaułki miasteczka. Każda z uliczek jest cudowna, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, Te, nieco oddalone od głównego szlaku wytyczonego między bazylikami św Franciszka i św. Klary, są zupełnie puste.

W kościele św. Klary, do którego się wybieram, trwa sjesta. Otworzą go (podobno bardzo punktualnie) o czternastej. Mam więc jeszcze trochę czasu aby powłóczyć się po zaułkach miasta. Zachwycają mnie ukwiecone mury. Jak na średniowieczne, kamienne miasto Asyż jest zadziwiająco zielony. Wszędzie stoją donice z różnobarwnymi kwiatami a każdy skrawek ziemi wykorzystywany jest na posadzenie ozdobnych krzaków i drzew.

Na wielu domach mieszkalnych umieszczono małe, bezpretensjonalne kapliczki albo majolikowe ze znakami franciszkańskimi i pozdrowieniem „Pace e Bene”. Stanowią  one też typową „pamiątkę” chętnie kupowaną przez turystów. Wiele sklepików ma je w swojej ofercie w najróżniejszych wzorach i kolorach. Ja również nabywam miniaturową replikę, którą przeznaczam na prezent dla przyjaciół. Właśnie budują swój dom i mam nadzieję, że ów podarek przyniesie im dobro i spokój.

Tęsknym okiem spoglądam na średniowieczną cytadelę, Rocca Maggiore, widniejącą na szczycie wzgórza. Pierwszą w tym miejscu zbudował sam Fryderyk Barbarossa, ale po jego śmierci, gdy w Niemczech na nowo rozgorzały walki o tron cesarski, podlegli do tej pory cesarstwu mieszkańcy Asyżu, zburzyli ją. Obecnie stojąca, to zamek odbudowany w 1357 roku przez legata papieskiego Gila de Albornoz. Posiada cztery narożne wieże i okrągły bastion przy wejściu. Niestety nie zdążę doń dotrzeć i wrócić na czas.

Wreszcie zbliża się czternasta. Na placyku przed kościołem św. Klary gromadzi się już tłum pielgrzymów i turystów chętnych do odwiedzenia wnętrza i pomodlenia się przy grobie świętej. Bazylika stoi na miejscu dawnego kościoła św. Jerzego, w którym pierwotnie pochowano (i kanonizowano) św. Franciszka a także był miejscem pochówku św. Klary, do czasu wybudowania obecnej bazyliki.

Kościół św. Klary wzniesiono w latach 1257- 1260, czyli niemalże zaraz po kanonizacji świętej założycielki zakonu klarysek.

Kim była święta Klara? Urodziła się w 1194 roku w możnej rodzinie rycerskiej. Jej rodzicami byli Ortolana i Favarone di Offreduccio. Podobno spodziewająca się pierwszego dziecka Ortolana martwiła się, czy urodzi się ono zdrowe.  W miarę zbliżania się porodu coraz gorliwiej modliła się o szczęśliwe rozwiązanie. Podczas którejś z modlitw, usłyszała zapewnienie, iż dziecko nie tylko urodzi się zdrowe, ale w przyszłości „będzie światłem, które rozbłyśnie jaśniej niż słońce”. Kiedy urodziła się córka nadano więc jej imię „Chiara” – „Jasna”. Dzieciństwo Klary przypadło na burzliwe lata wojen z Perugią, może dlatego wyrosła na osobę  wrażliwą i empatyczną. Jak przystało na pannę z jej rodu zajmowała się dobroczynnością.   Zafascynowały ją nauki głoszone przez Franciszka. Klara spotkała się z nim najprawdopodobniej za pośrednictwem kuzyna, Rufina di Offreduccio, który należał do stworzonej przez Franciszka wspólnoty. Nauki przyszłego świętego zapadły młodej dziewczynie głęboko do serca. Kiedy Klara dorosła  nie brakowało chętnych do ożenku z panną słynną z urody urody, pozycji społecznej i zamożności rodu. Klara jednak wybrała inną drogę życiową. Potajemnie wykradła się z domu i schroniła w klasztorze benedyktynek. Podobno, zanim tam trafiła, Franciszek własnoręcznie obciął jej włosy, co w średniowieczu było oznaką poświęcenia się służbie bożej. Wysłani przez rodziców krewni, którzy mieli przywieźć z klasztoru Klarę, na widok jej ostrzyżonej głowy i wymownego uczepienia się ołtarza, spasowali. Nikt nie ośmielił się narażać na klątwę papieską, jako świętokradca niepokojący mniszkę. Jednak Klara nie zamierzała zostać benedyktynką, bezpiecznie mieszkającą w  murach zamożnego klasztoru. Założyła własne zgromadzenie o surowej regule i w 2015 roku została jego przełożoną. Przeżyła w klasztorze czterdzieści dwa lata. Została kanonizowana w 1255 roku przez Aleksandra IV.

Kościół jej poświęcony  jest jasny i prosty jak życie świętej. Jest to budowla gotycka, trójnawowa z transeptem i wieloboczną absydą. Płaska i skromna fasada współgra z franciszkańskim duchem świątyni. Jej jedynymi ozdobami są  pasy różowego kamienia i arkadowy, profilowany portal. Widniejąca nad portalem rozeta jest wynikiem współczesnej odbudowy.  Zewnętrzne łuki przyporowe dobudowano w XIV wieku zapewne dla wzmocnienia nadwątlonych murów. Wnętrze kościoła jest również skromnie wyposażone. Skarb kryje krypta, do której schodzi się z nawy. Tam w szklanej trumnie spoczywa ciało świętej.  W  podziemiu jest także pomieszczenie w którym wystawione są pamiątki związane ze świętą Klarą Offreduccio. Między innymi jej habit a także pończocha, którą zrobiła dla cierpiącego na stygmaty  Franciszka. W bazylice św. Klary przechowywany jest krucyfiks z kościoła św. Damiana, z którego to krzyża Chrystus miał przemawiać do św. Franciszka.

I już niestety przychodzi nam się żegnać z tym niezwykłym, cudownym miastem. Jeszcze tylko ostatnie zdjęcia, ostatnie spojrzenia na ukwiecone kamienne mury i trzeba schodzić na parking. Ale wspomnienia z Asyżu zachowam na zawsze…

Jedziemy do Rimini.  Oczekiwanie na zakwaterowanie umilają nam zimne napoje…

No a potem biegniemy na plażę.

Woda w Adriatyku spokojna i ciepła. Mimo czerwonej flagi ryzykujemy kąpiel. Nie ma już nikogo, kto mógłby nam zabronić. Potem długi spacer brzegiem morza i tradycyjne zbieranie muszelek. Powoli zapada zmierzch więc pomni przestróg pilota, wracamy do hotelu. Po zmroku, tutejsza  plaża nie jest bezpiecznym miejscem. Zresztą i tak niedługo kolacja. Po niej dużą grupą wybieramy się na promenadę. Tam kwitnie życie. Kawiarnie, restauracje, ulica pełna jest rozbawionych ludzi, nie czuje się, że dochodzi północ…

3 uwagi do wpisu “Asyż. Kamienne miasto św. Franciszka i św. Klary.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s