Poczdam. Aleksandrovka i dzielnica holenderska

Poczdam, z racji swej historii nieodłącznie związanej z dworem Hohenzollernów, ma wśród swej architektury wiele różnorodnych, ba czasem nawet egzotycznych, fragmentów.  Niewątpliwie należy do nich, założona przez Fryderyka Wilhelma III, dzielnica „Aleksandrovka”.  Aby o niej opowiedzieć, muszę cofnąć się do historii…Dla tego miejsca historia zaczyna się w początkach XIX wieku, kiedy to rozgromione pod Jeną i Auerstedt wojska pruskie, zobligowane zostały do wsparcia napoleońskiej wyprawy na Rosję. Jak ona się skończyła wszyscy wiedzą, ale Prusacy przywieźli z niej ok. tysiąca jeńców rosyjskich. Spośród nich wyselekcjonowano sześćdziesięciu dwóch mężczyzn obdarzonych pięknymi głosami. Stworzono z nich chór wojskowy, który wszedł w skład, stacjonującego w Poczdamie, regimentu gwardii królewskiej. W 1813 roku, kiedy Prusy i Rosja stały się sojusznikami i zawiązały pakt przeciw Francji, dawni rosyjscy jeńcy stworzyli osobny regiment. Po śmierci cara Aleksandra I w 1825 roku, król Prus, Fryderyk Wilhelm III postanowił w niecodzienny sposób uczcić pamięć zmarłego przyjaciela. Rozkazał zbudować specjalne osiedle przeznaczone dla rodzin ostatnich dwunastu rosyjskich śpiewaków i nazwać je „Aleksandrovką”.  Kolonia domków stylistyką miała nawiązywać do rosyjskich wiosek i składać się z 12 samodzielnych gospodarstw. Zaprojektowanie tej dzielnicy król zlecił swemu nadwornemu architektowi krajobrazu i ogrodnikowi, P. J. Lanne’mu. Ten nadał osiedlu plan owalu, który za pomocą osi wzdłużnej, przekątnych, poprzecznej i dwóch dodatkowych odcinków poprzecznych podzielono na dwanaście działek.

Powstało na nich dwanaście zespołów składających się z jedno lub dwukondygnacyjnego budynku mieszkalnego z balkonem lub loggią, bramy i stajni. Budynki, zgodnie z pierwowzorem ( Lanne wzorował się na rysunkach Carla Rossiego, który w 1816 roku zaprojektował dla carycy typową rosyjską wieś w Pawłowsku) miały być kryte strzechą, ale zwyciężył pruski praktycyzm i słomę zastąpiono drewnianymi dachówkami, które w końcu XIX wieku wymieniono na łupkowe. Domy, choć wyglądają na drewniane, w rzeczywistości wzniesione są z muru pruskiego i jedynie dekoracyjnie oszalowane drewnianymi okrąglakami, które dodatkowo ozdobiono ażurowymi, drewnianymi elementami.

W 1826 roku wioska była gotowa, przydomowe sady zostały obsadzone owocowymi drzewami i rodziny chórzystów mogły się wprowadzić do przydzielonych domostw. Każda z rodzin na zasiedliny otrzymała krowę, jako że rodziny zamieszkujące Aleksandrovkę miały być samowystarczalne. Jednak owo osiedle to nie był prezent. Ziemia i gospodarstwa pozostawały nadal własnością króla, ich mieszkańcom nie wolno było ich sprzedawać, zastawiać, wynajmować ani zamieniać. Prawo użytkowania gospodarstwa przechodziło zawsze na najstarszego z synów. Każdy z tych, dziedziczących prawo użytkowania gospodarstwa, miał obowiązek ożenku z miejscową, poczdamską dziewczyną. Jeśli takiej parze nie udało się spłodzić syna, traciła dom. Nad tym wszystkim czuwał królewski strażnik, który od czasu gdy  sprytna para „wypożyczyła” sobie noworodka płci męskiej, asystował przy każdym porodzie.  Ów strażnik na stałe mieszkał w Aleksandrovce, doglądając czy aby prawo królewskie nie jest łamane. Oprócz domów-gospodarstw, aby mieszkańcy mogli spełniać swoje potrzeby religijne, przy osiedlu wybudowano także prawosławną cerkiew, której nadano wezwanie Aleksandra Newskiego. Projekt zlecono rosyjskiemu architektowi W. Stasowowi, który z modyfikacjami i w miniaturze, powielił swój projekt kijowskiej (drugiej) Cerkwi Dziesięcinnej. Poczdamska świątynia jest niewielka, wzniesiona na planie kwadratu z wyodrębnioną absydą, przekryta płaskim dachem. W części centralnej dachu umieszczono kopułę na bębnie zdobionym arkadowymi blendami okiennymi. Baniasty hełm wieńczy krzyż na kuli. Cztery identyczne, miniaturowe kopie kopuły dekorują narożniki budynku. W  fasadzie południowej umieszczono portal zamknięty łukiem Tudora będący obramieniem dla drzwi wejściowych. Nad portalem znajduje się wizerunek patrona świątyni, Aleksandra Newskiego.

Aleksandrovka, do 1926 roku pozostawała prywatną własnością Hohenzollernów, a do 1945 roku obowiązywało w niej prawo królewskie. Dopiero po zjednoczeniu Niemiec, większość gospodarstw znalazło się w prywatnych rękach osób niespokrewnionych z pierwszymi kolonistami. Jednak podobno dwie działki nadal należą do potomków dawnych, rosyjskich śpiewaków Fryderyka Wilhelma III.

Oprócz dzielnicy rosyjskiej w Poczdamie jest mnóstwo przepięknych willi (a raczej miejskich pałacyków), z których każdy charakteryzuje się zgrabną, na ogół dwukondygnacyjną bryłą i bardzo starannie opracowanym detalem architektonicznym. Ponieważ reprezentują chyba wszystkie style architektoniczne oraz ich kompilacje są  prawdziwym sprawdzianem mojej pamięci w zakresie historii sztuki i (co ważniejsze), niekwestionowaną ozdobą miasta. Każda z nich zasługiwałaby na chwilę uwagi i osobny opis, ale niestety nie mogę im poświęcić tyle czasu. Jednak wszystkich odwiedzających miasto zachęcam do przespacerowania się, ulicą „Neue Garten” i przyległymi uliczkami.

Odwiedzając Poczdam nie sposób pominąć dzielnicę holenderską. To, poza samą Holandią, największy w Europie kompleks budownictwa holenderskiego, obejmujący 134 charakterystyczne domy,  wzniesione z drobnej, czerwonej cegły. Zostały zbudowane w 1 połowie XVIII wieku (1733-1742) dla potrzeb niderlandzkich robotników, których król Fryderyk Wilhelm I sprowadził do prac związanych z rozbudową miasta. Dzielnica holenderska została zaprojektowana przez, przybyłego z Amsterdamu Johana Boumna. Co ciekawe, Bouman nie był wtedy architektem lecz cieślą i szkutnikiem. Jednak raczej uzupełnił wiedzę w zakresie budownictwa, gdyż po dziesięciu latach pobytu w Poczdamie otrzymał nominację na naczelnego dyrektora wszystkich budów prowadzonych w mieście na zlecenie królewskie. M.in prowadził prace przy „Wielkiej Fontannie” w parku Sanssouci. Po niepowodzeniu z budową owego wodotrysku został, przez niezadowolonego króla, wysłany do Berlina. Budynki są przepiękne, z charakterystycznymi dla architektury niderlandzkiej, wysokimi szczytami oraz prostokątnymi oknami podzielonymi sprosami na drobne kratki. Po II wojnie dzielnica niszczała i dopiero po zjednoczeniu Niemiec rozpoczęto jej rewitalizację. Teraz to jeden z bardziej urokliwych zakątków miasta.  Warto pochodzić uliczkami tej dzielnicy i poczuć się „trochę” jak w Holandii.

Do dzielnicy holenderskiej przylega Nauener Tor- brama Naueńska (?), będącą reliktem dawnego muru, którego zadaniem było uniemożliwienie dezercji żołnierzom poczdamskiego garnizonu. Obecna brama to już trzecia wybudowana w tym samym miejscu. Pochodzi z roku 1755 a architekt Johan Gotfryd Biuring nadał jej formę dwóch okrągłych wież zwieńczonych blankami i nakrytych stożkowymi hełmami połączonych ostrłukową arkadą. Nieco surrealistycznie wyglądają przejeżdżające pod nią tramwaje.

Po zwiedzeniu dzielnicy holenderskiej czas na relaks. Przysiadam w jednym z ulicznych kawiarnianych ogródków. Kufel zimnego Radebergera to jest właśnie to, co pozwala mi zregenerować siły po dniu pełnym wrażeń.

Po odpoczynku odwiedzam katolicki kościół pod wezwaniem św. Piotra i Pawła. To neoromańska budowla, wzniesiona w XIX wieku według planów F. Stullera w 2 połowie XIX wieku. Jego wysoka wieża wzorowana jest na kościele w Weronie i stanowi jeden  z punktów orientacyjnych w topografii miasta. W fasadzie umieszczono triadę arkad, w których w starannie opracowanych portalach znajdują się wejścia do świątyni. Nad wejściem głównym usytuowana jest (także arkadowa) triada nisz, w których ustawiono posągi Madonny z Dzieciątkiem oraz patronów (?) świątyni.

Kościół, mimo tego że sobota, jest otwarty o czym informuje duża tablica. Mogę więc zajrzeć do wnętrza.   Empory i stosunkowo skromny, klarowny wystrój zdawałyby się wskazywać na ewangelicką proweniencję świątyni, ale kościół od początku budowany był z myślą o katolikach. Oprócz naściennych mozaik i nielicznych posągów zdobią go także trzy obrazy autorstwa Antoine Pesne, nadwornego malarza trzech kolejnych królów (Fryderyka I, Fryderyka Wilhelma I i Fryderyka Wilhelma II), który m.in pracował przy dekoracji pałaców Charlottenburg i Sanssouci.

Prowadzącą od kościoła ulicę Brandenburską, w większej jej części, zamieniono w deptak, przy którym usytuowano wiele sklepów z pamiątkami oraz lokali gastronomicznych.  Pełno turystów, słychać rozmowy chyba we wszystkich językach świata. Chwilę obserwuję orszak kobiet celebrujący wieczór panieński jednej z nich. Przyszła panna młoda (już nie młoda) przybrana w różową tiulową spódnicę i koszulkę z napisem „Ich heireten” (wychodzę za mąż) zewsząd ściąga na siebie przyjazne spojrzenia. Towarzyszące jej (również leciwe) druhny tańczą, śpiewają, klaszczą i wznoszą okrzyki.  Potem wszystkie znikają we wnętrzu jednego z lokali, a ja idę dalej.  Deptak kończy się przy Luisenplatz,  w którego centrum stoi Brama Brandenburska. Jest ona jedną z trzech bram miejskich ( pozostałe to Myśliwska i Nauneńska)  Budowę poczdamskiej Bramy Brandenburskiej zlecił  Fryderyk II Wielki, który po wojnie siedmioletniej zapragnął pozostawienia w mieście trwałego (i użytecznego) pomnika potęgi Prus. Uwzględniając królewskie intencje, architekt Karl von Gontard zaprojektował budynek na wzór rzymskich łuków triumfalnych. Do symbolicznej formy dodano też czytelny program ikonograficzny. Wysoką attykę zdobi kartusz z herbem miasta oraz rzeźby trofeów. W XIX wieku wyburzono  mury miejskie dzięki czemu brama stała się budynkiem wolnostojącym.

Spacerując po dzielnicy, w oddali zauważam kopułę kościoła kościoła św. Mikołaja, niestety nie mam już czasu by go odwiedzić.  Dociera do mnie, że nie uda mi się w trakcie tego weekendu zobaczyć wszystkiego, co bym chciała. Muszę sobie „odpuścić” najstarszą na świecie wytwórnię filmową i kompleks pałacowy w dzielnicy Babelsberg, rekreacyjny rejs po Haweli, pałac marmurowy, ratusz, i pałac Sacrow i jeszcze wiele innych ciekawych obiektów.  Powinnam odpocząć, ale nie mogę się oprzeć pokusie pospacerowania jeszcze po, coraz bardziej opustoszałych, uliczkach i zaułkach. Są prześliczne w swojej różnorodności.

 

7 uwag do wpisu “Poczdam. Aleksandrovka i dzielnica holenderska

    • Był intensywny, ale tak zawsze jest, kiedy wyjeżdżam na krótko 😦 Chcę jak najwięcej zobaczyć. Ale do Poczdamu i tak muszę się wybrać co najmniej jeszcze raz, żeby „dopatrzyć” to, czego nie udało się ujrzeć za pierwszym razem 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s