Dwór Dobrzańskich w Smogorzowie.

Smogorzów jest wsią, która choć wygląda nowocześnie, ma długą i ciekawą historię. Trafiłam do niego „po drodze” w czasie swoich wakacyjnych podróży po świętokrzyskim. Już wcześniej, przy jakiejś okazji,  „obiło mi się o uszy”, że  tutejszy majątek należał niegdyś do  J. Ch. Paska, więc przejeżdżając,  zatrzymałam się na chwilę, przy znajdującym się w miejscowości XIX wiecznym dworku. Być może niegdyś, w tym właśnie miejscu, stał alkierzowy dwór, w którym Jan Chryzostom spisywał swoje pamiętniki…

W połowie XV wieku Smogorzów był własnością Smogorzewskich herbu Powała. W końcu XVI wieku majątek należał do rodu Zborowskich herbu Jastrzębiec. Jego właścicielem był prawdopodobnie już Marcin Zborowski (1492-1565), dworzanin królewski i starosta stobnicki. Wspominałam o nim w poście o Szamotułach, jako że imć Marcin, gdy nie udało mu się uczynić z Halszki Ostrogskiej synowej, zamieszany był w śmierć  jej męża, księcia Dymitra Sanguszki. Ze związku z Anną z Konarskich miał siedmiu synów, z których sześciu przeszło do historii. Niestety nie wszyscy chwalebnie… O najstarszym Marcinie nic nie wiadomo, ale już kolejni (Piotr, Jan, Andrzej, Krzysztof i Samuel) osiągnęli znaczne stanowiska. Jednak najmłodsza trójka Zborowskich  zapisała się w pamięci potomnych jako niechlubni bohaterowie.

Właścicielem Smogorzowa został wojewoda krakowski, Piotr Zborowski. Jak wszyscy Zborowscy był kalwinem, co jednak nie przeszkadzało mu w dworskiej karierze. Piastował szereg urzędów, był m.in. wojewodą sandomierskim, żupnikiem olkuskim i ambasadorem w Imperium Osmańskim. Kto po jego śmierci przejął Smogorzów nie wiem, podobnie jak tego, co się działo z majątkiem przez następne sto lat. Miejscowość po raz kolejny „wypływa” w drugiej połowie XVII wieku, kiedy majątek należy do Wojciecha Gołuchowskiego, syna Abrahama a po jego bezpotomnej śmierci podzielony jest pomiędzy wdowę i krewnych. Następnie sytuacja się nieco komplikuje, jako że wdowa po Wojciechu Gołuchowskim, wychodzi ponownie za mąż za Tomasza Olszanowskiego, a wdowa po Andrzeju Gołuchowskim, Krystyna za  Joachima Dębickiego (Dębskiego?) herbu Gryf. Jednak po ich śmierci włości odziedziczył nie syn, Jan Dębicki lecz bratanek Marcin Dębicki będący porucznikiem roty pancernej i podkomorzym sandomierskim. Zwyczajowo tytułowano go także „starostą stopnickim”. Marcin był dwukrotnie żonaty. Z małżeństwa z Zofią Krupczanką miał dwóch synów Krzysztofa i Stanisława, którzy wybrali karierę duchowną. Z drugą żoną, Zofią Gniewoszową herbu Kościesza, miał córkę Helenę i syna Michała.

Od Dębickich kupuje majątek Mikołaj Łącki herbu Jelita z Łącka, żonaty z Anną z Remiszewskich (Romiszewskich?). Mikołaj Łącki umiera w 1661 roku. Nazwisko jego małżonki pewnie dawno by zniknęło w pomroce dziejów, gdyby nie fakt, że Anna z Remiszewskich Łącka  powtórnie wyszła za mąż. Jej wybrankiem stał się, pochodzący ze zubożałej szlachty, Jan Chryzostom Pasek herbu Doliwa.

Jan Chryzostom, nie za długo w szkołach zabawił. Jako dziewiętnastolatek uciekł z jezuickiego kolegium, w którym umieścili go zacni rodziciele i zaciągnął się do wojska. Był to typowy „sposób na życie” młodzieńców z niezamożnych rodzin, a że w XVII wieku Rzeczpospolita prowadziła wiele wojen, zawsze było zapotrzebowanie na młodych, rwących się do walki mężczyzn. Dla szaraczkowych szlachciurów wojna zaś, była często jedyną okazją do „przetarcia się” po świecie, wykazania się (szczodrze podlaną winem i miodem) odwagą oraz, przy odrobinie szczęścia, dorobienia się. Tak więc  Pasek zaciągnąwszy się pod rozkazy Stefana Czarneckiego, wojował ze Szwedami, Węgrami i Moskwą, odbył też wyprawę do Danii. Jednak po dziesięciu latach, nie dorobiwszy się na wojnach, postanowił osiąść na stałe w ojczyźnie. Aby zrealizować swój plan potrzebował majątku. Ten był w zasięgu ręki… Tyle, że ta ręka należała do leciwej (dobiegała wówczas pięćdziesiątki) i obarczonej szóstką potomstwa, wdowy po Remiszewskim, Anny. Zalety posiadanych przez narzeczoną majętności  najwyraźniej przewyższały jej niedostatki urody i zaawansowany wiek, gdyż (trzydziestoletni podówczas) Jan Chryzostom Pasek, 4 kwietnia 1667 roku przed ołtarzem mierowieckiego kościoła, bez wahania  przyjął na siebie obowiązki męża i ojczyma.  Państwo młodzi przez jakiś czas mieszkali i gospodarzyli w Smogorzowie. Jednak pani Anna primo voto Paskowa niezbyt dobrze czuła się w tym majątku uważając tę wieś za miejsce nieszczęśliwe. Namówiła więc męża aby Smogorzów na powrót wydzierżawić wdowie po Wojciechu Gołuchowskim, Olszanowskiej, a samym przenieść się do Skrzypiowa w powiecie pińczowskim. Czy w Skrzypiowie pani Anna Paskowa była szczęśliwsza trudno orzec… Jednak,  jako że Jan Chryzostom był awanturnikiem i pieniaczem, można domniemywać, iż raczej nie za bardzo.  Faktem jest, że w parę lat później Paskowie przenieśli się do dzierżawionej od Myszkowskich Olszówki nad rzeczką Mozgawą. Tam właśnie Jan Chryzostom, oswoił wydrę, którą nazwał „Robakiem”, a która ze względu na swe przywiązanie do niego, stała się najsłynniejszym zwierzakiem w siedemnastowiecznej Rzeczpospolitej.

Po śmierci Anny, Smogorzew dostał się jej najstarszemu synowi Krzysztofowi, co wywołało pasmo konfliktów między pasierbem a ojczymem. Łącki zarzucał (nie bez racji) Paskowi, iż nieumiejętną gospodarką zrujnował majątek i odmawiał, należnych Krzysztofowi po matce, funduszy. Pomiędzy dwoma krewkimi szlachcicami doszło do długoletniego procesu, który zakończył się dopiero w 1681 roku ugodą w Chęcinach. Na jej mocy  majątek został oddany Krzysztofowi Łąckiemu. Jan Chryzostom Pasek zmarł w 1701 roku i podobno został pochowany w pobliskiej Stopnicy.

W połowie XIX wieku Smogorzew nabył Józef Dobrzański herbu Leliwa. Żonaty z Leontyną z Rudzkich (ślub w marcu 1863 roku w Warszawie) doczekał się się czterech synów i córki. 

Syn Józefa, Łukasz Dobrzański, zaczął w Krakowie studiować medycynę i zapewne byłby dobrym lekarzem gdyby nie wycieczka do Egiptu. Egzotyczny krajobraz  tak go zachwycił, że porzucił studia medyczne i zajął się fotografią. Był zdolny, jego zdjęcia zdobywały nagrody na wystawach fotograficznych w Hamburgu i Paryżu. Współpracował z warszawskim „Tygodnikiem ilustrowanym” a jego fotografie uzupełniały m.in felietony pisywane do gazety przez W. Reymonta. Był jednym z pierwszych polskich fotografików, którzy zaistnieli na arenie międzynarodowej. On to wzniósł stojący do dziś  w Smogorzewie neogotycki dwór. Jak już jestem przy rodzinie Dobrzańskich to wspomnę, iż  słynny major Henryk Dobrzański „Hubal” był stryjecznym wnukiem Józefa Kwiryna Dobrzańskiego.

Smogorzowski dwór jest  parterowym budynkiem z niskim mezzaninem. Przy wschodnim boku korpusu usytuowana jest  trzykondygnacyjna, kwadratowa wieża. Wieńczą ją dekoracyjne blanki i sterczyny.

W  fasadzie wyróżnia się czterokolumnowy ganek, podobnie jak wieża, ozdobiony neogotyckimi sterczynami. Ściany fasady rozczłonkowane są płaskimi filarami pomiędzy którymi znajdują się prostokątne okna w dekoracyjnych opaskach dodatkowo zaakcentowane odcinakami gzymsu. Dwór nakryty jest dwuspadowym dachem.W elewacji ogrodowej umieszczony jest taras z bocznym zejściem do ogrodu. Dwór stoi w zadbanym parku krajobrazowym, w którym zachowało się trochę okazów starodrzewu.

W latach 30tych XX wieku Smogorzew został sprzedany Henrykowi Kietrzańskiemu. Ostatnimi przedwojennymi właścicielami majątku byli Jadwiga de domo Kremky i Józef Linowscy herbu Pomian. Ich córka, Józefa Maria, w 1938 roku poślubiła Zdzisława Jelnickiego herbu Nowina.  Tuż przed wybuchem II wojny, w sierpniu 1939 roku przyszedł na świat ich pierwszy syn Hubert. Po wybuchu wojny porucznik Zdzisław Jelnicki zaangażował się w walkę podziemną. Nosił pseudonimy „Horski” „Nowina” „Babinicz” i był dowódcą Grupy Zadań Specjalnych NSZ. Podczas okupacji w dworku odbywały się spotkania oddziału NSZ a w razie potrzeby pełnił on także rolę partyzanckiego szpitaliku. W fasadę dworku wmurowana jest tablica upamiętniająca porucznika Jelnickiego i jego żołnierzy.

Kontynuując wycieczkę, ze Smogorzowa pojechałam do Młodzaw. Kiedyś już pisałam o tamtejszym „ogrodzie na rozstajach” i barokowym kościele. Tym razem też nie miałam szczęścia, kościół był zamknięty więc tylko pospacerowałam po ogrodzonym murem terenie kościelnym i poczytałam napisy wyryte na murze świątyni przez pielgrzymujących doń ludzi. Pasjonująca lektura. Najstarszy wpis pochodzi z XVIII wieku! Ponieważ nie było nadziei na to, że tym razem uda mi się zobaczyć grobowiec Wielopolskiego i sarkofag J. Myszkowskiego, posłałam tylko drzwiom świątyni tęskne spojrzenie i pomaszerowałam do Ogrodu na Rozstajach. Jak zawsze pięknie utrzymany cieszy oczy aranżacją kwitnących roślin i grup zieleni. W tym roku odkryłam, że na szczycie zbocza urządzono kolejny „taras” z którego jest piękny widok na cały ogród.

6 uwag do wpisu “Dwór Dobrzańskich w Smogorzowie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s