Zabytki Nowego Korczyna

Korzystając z tego, że część wakacji spędzałam na południu kraju, wybrałam się do Nowego Korczyna. Taką wyprawę planowałam już od kilku lat, kilkukrotnie nawet zdarzyło mi się przez Nowy Korczyn przejeżdżać, ale do tej pory zawsze brakowało mi czasu aby się w nim zatrzymać. Tym razem pojechałam tam „specjalnie”.

Nowy Korczyn rozwinął się, dzięki swemu położeniu na, wiodącym z Krakowa na Ruś Kijowską, kupieckim szlaku. Handlujący wschodnimi towarami kupcy znad Morza Czarnego zatrzymywali się w osadzie, która dzięki nim bogaciła się i rozrastała.

W 1257 roku, książęca para Kinga Arpadówna i Bolesław Piastowicz zwany Wstydliwym, założyli tu klasztor w którym osadzili zakon franciszkanów. W rok później książę Bolesław Wstydliwy nadał miejscowości prawa miejskie i nazwę „Nowy Korczyn”, w odróżnieniu od leżącego nieopodal Korczyna, w którym książę przyszedł na świat. Z inicjatywy księcia powstał też w Nowym Korczynie pierwszy zamek książęcy, który został zniszczony podczas najazdu wojsk rusińskich (tatarskich?) w 1300 roku. Miasto rozwijało się prężnie, czemu sprzyjało położenie nad spławnymi rzekami Nidą i Wisłą, skrzyżowanie szlaków handlowych z Węgier do Sandomierza i tego na Ruś oraz bliskość dworu książęcego.  Dzięki królewskiej protekcji Kazimierza Wielkiego Nowy Korczyn zyskał mury obronne i zamek królewski. Od tego czasu w Nowym Korczynie często gościły koronowane głowy, tutejszy zamek był ulubioną rezydencją Władysława Jagiełły. W początkach XV wieku miasto było świadkiem wielu wydarzeń historycznych. w 1404 odbył się tu zwołany przez Jagiełłę zjazd rycerstwa obradującego nad podatkiem pozwalającym wykupić z rak krzyżackich ziemię dobrzyńską. W pięć lat później na korczyńskim zamku pojawili się posłowie krzyżaccy z aktem wypowiadającym królestwu wojnę. W 1438 roku do Nowego Korczyna ponownie zjechało rycerstwo aby radzić nad przyjęciem przez Władysława (zwanego przez potomnych Warneńczykiem)  korony czeskiej. Ostatecznie otrzymał ją jego brat, Kazimierz Jagiellończyk. Miasto było też miejscem zawiązania się dwóch konfederacji. Pierwszą dowodził kardynał Zbigniew Oleśnicki występujący przeciw sojuszowi z czeskimi husytami. Drugą zawiązał stronnik królowej Sonki, Spytko z Melsztyna, który wystąpił przeciw oligarchii Oleśnickiego, praktycznie sprawującego władze w zastępstwie małoletniego królewicza Władysława. W wyniku klęski pod Grotnikami, dworscy konfederaci ponieśli klęskę a sam Spytko zmarł w wyniku odniesionych w bitwie ran.  Opór Oleśnickiemu stawiał jedynie wielkopolski magnat i wielki zwolennik husytów, Abraham ze Zbąszynia, o którym niejednokrotnie wspominałam. W wyniku jego działań obóz Oleśnickiego musiał pójść na pewne ustępstwa i dopuścić do stanowisk dworskich ludzi związanych z królową Zofią. Kazimierz Jagiellończyk kontynuował tradycję zjazdów szlachty w Nowym Korczynie oraz przyjmował tu liczne poselstwa, m.in. Jerzego z Podiebradów, chana tatarskiego, legata papieskiego.

Ostatni Jagiellonowie także dbali o rozwój miasta. Królewskie przywileje pozwoliły na rozbudowę Nowego Korczyna, który w tym czasie szczycił się ratuszem, szpitalem, wodociągami i łaźniami miejskimi. Prężnie rozwijało się rzemiosło wśród którego prym wiodło piwowarstwo. Nowy Korczyn posiadał w tym czasie aż 19 warzelni piwa dla których pracowały dwadzieścia dwie słodownie. O zbyt nie musiano się martwić dzięki tradycji sejmików, podczas których  szlachta osuszała kolejne beczki. Tradycja zjazdów sejmikowych przyczyniła się też do rozbudowy miasta, jako że wielu senatorów postawiło tu swoje domy, aby w nich wygodnie mieszkać podczas sejmikowych obrad.

Niestety, następny wiek przyniósł kres świetności Nowego Korczyna. Przeniesienie stolicy do Warszawy spowodowało osłabienie pozycji szlachty małopolskiej i zmarginalizowanie znaczenia korczyńskich sejmików. Opustoszał szlak handlowy, koronowane głowy przestały zaglądać do zamku.

Już w 1606 miasto padło ofiarą rokoszan Zebrzydowskiego, którzy je splądrowali i złupili. W kolejnym roku Nowy Korczyn niemal doszczętnie spłonął w pożarze. Ledwo co odbudowane miasto znowu zostało zniszczone podczas potopu szwedzkiego i najazdu Rakoczego. Dzieła zniszczenia dokończyła wojna północna i zarazy. Na niewiele się zdały przywileje nadane przez Augusta III i Stanisława Augusta. Miasto już nigdy nie wróciło do dawnej świetności. Podczas zaborów Nowy Korczyn stał się miastem przygranicznym, co dodatkowo spowodowało upadek handlu z terenami za Wisłą. XIX wiek nie przyniósł poprawy sytuacji gospodarczej, wręcz przeciwnie w tym stuleciu nawiedzały miasto potężne powodzie i groźne pożary. W 1869 władze carskie pozbawiły podupadły Korczyn statusu miasta.

We wrześniu 1914 roku pod Korczynem toczył ciężkie walki dopiero powstający pułk Legionów Polskich dowodzonych przez Józefa Piłsudskiego. Wśród żołnierzy formacji szczególnie wsławił się, podówczas rotmistrz, Gustaw Orlicz Dreszer, który wraz z kilkoma ułanami przepłynął Wisłę wpław i zaatakował stacjonujących w Nowym Korczynie Rosjan. Ten pełen fantazji kawalerzysta zginął nad Gdynią w 1936 roku. Przyczyną śmierci była katastrofa samolotu RWD- 9, którym generał Dreszer leciał na spotkanie swej niedawno poślubionej, drugiej żony (amerykańskiej rozwódki) Olgi Elwiry  Neal Stalińskiej, która wracała z Nowego Jorku, mającym zawinąć do gdyńskiego portu, transatlantykiem MS „Piłsudski”. Podobno generał chciał zrzucić żonie na pokład bukiet czerwonych róż i  dlatego wymusił na pilocie przelot nisko nad statkiem… W wyniku nagłego podmuchu wiatru maszyna runęła do wody. Generał i dwóch towarzyszących mu oficerów (ppł. Stefan Loth i kpt.pilot Aleksander Łagiewski) zginęli.

Dużym problemem stał się pochówek generała, który był ewangelikiem i rozwodnikiem  (aby móc poślubić Olgę Elwirę musiał rozwieść się z aktorką Wandą z Nowackich Filochowską 2v Orlicz Dreszerową). Proboszcz parafii na Oksywiu, gdzie ze wszystkimi honorami (na pogrzeb przybyli prezydent Mościcki, premier Sławoj Składkowski i marszałek Rydz  Śmigły) miał być pochowany generał, stanowczo odmówił wystawienia trumny w kościele. Ksiądz nieugięcie stał na stanowisku, że przed innowiercą i rozwodnikiem drzwi kościoła nie otworzy. Nie pomogła mediacja  kapelana Marynarki Wojennej komandora ppor. księdza Władysława Miegonia.   Nawet interwencja kardynała Hlonda była bezskuteczna, proboszcz trwał w uporze, że drzwi do kościoła przed bezbożnikiem (nieważne żywym czy zmarłym) nie otworzy. Zapowiadał się skandal. Aby temu zaradzić marynarze (podobno za podpowiedzią  księdza Miegonia) rankiem w dniu pogrzebu wymontowali  drzwi do kościoła i świątynia stanęła otworem. Uroczystości mogły się odbyć. Oprócz głowy państwa, premiera w pogrzebie uczestniczyło tysiące ludzi wśród których były obie żony generała… Generał Orlicz- Dreszer  spoczął jako pierwszy na świeżo utworzonym cmentarzu Marynarki Wojennej na Oksywiu. W lipcu 1939 trumnę przeniesiono do monumentalnego mauzoleum z białego piaskowca. Dwa miesiące później Niemcy wysadzili je w powietrze…

Podczas II wojny światowej w Nowym Korczynie istniało getto, w którym Niemcy zamknęli ponad cztery tysiące miejscowych Żydów. W 1942 roku zostało zlikwidowane a jego mieszkańcy zostali wywiezieni do obozu w Treblince. W 1944 roku miasto znalazło się w granicach tak zwanej Republiki Pińczowskiej, terytorium opanowanego przez partyzantów. Tyle historii…

Wysiadam na schludnym ryneczku i kieruję się ku „młodszemu” z dwóch miejskich kościołów, świątyni pod wezwaniem św. Trójcy. Niestety zamknięty… Powstał w początkach XVII wieku i łączy w sobie elementy gotyku, renesansu, manieryzmu i baroku.  Jest budowlą jednonawową o wyodrębnionym, wielobocznie zamkniętym prezbiterium. Do korpusu przylegają dwie kopułowe kaplice: św Jana Kantego i MB Różańcowej. W ujętej w skarpy fasadzie wyróżnia się trójkondygnacyjny, schodkowy szczyt, w którym pomiędzy dzielącymi go pilastrami umieszczono posągi świętych: Elżbiety, Mikołaja i Wawrzyńca oraz płaskorzeźbę wyobrażającą NMP z Dzieciątkiem. W szczycie znajdują się także manierystyczne kartusze z herbami Nowego Korczyna, Krakowa i biskupa Zadzika. Uwagę przyciągają także dwa kamienne portale o dekoracyjnych zwieńczeniach. Do prezbiterium przylega dwuczęściowy, arkadowy Ogrójec w którym zachowały się resztki polichromii.

Ze Świętej Trójcy idę do pobliskiego zespołu klasztornego franciszkanów. Jak już wspomniałam jego powstanie miasto zawdzięcza św. Kindze i Bolesławowi Wstydliwemu. Budowę rozpoczęto w 2 połowie XIII wieku kiedy to postawiono prezbiterium i mury obwodowe. Prace budowlane, za sprawą Kazimierza Wielkiego, ukończono dopiero w XIV. Budowla jest ceglana, gotycka, jednonawowa o długim, trzyprzęsłowym, prosto zamkniętym prezbiterium. Ściany opięte są szkarpami pomiędzy którymi umieszczono ostrołukowe okna. W fasadzie zachodniej, w jej północnym narożniku usytuowana jest XVIII wieczna dzwonnica. Fasada zaś pochodzi z XIX wieku i zwieńczona jest szczytem wolutowym ozdobionym wazonami. Do prezbiterium przylega skrzydło dawnego klasztoru franciszkanów, obecnie pełniące role plebanii.

Ku mojej radości można wejść do kruchty i przez ażurową kratę podziwiać wnętrze świątyni. A jest co podziwiać. Nad wcześniejszą częścią kościoła rozpina się sklepienie krzyżowo-żebrowe, nad nawą kolebkowe z lunetami. Prezbiterium od nawy oddziela ostrołukowa arkada tęczowa z barokową belką na której umieszczono krucyfiks i figury Matki Boskiej oraz św. Jana Ewangelisty. W późnobarokowym ołtarzu głównym umieszczono obraz pędzla Mateusza Rejchana przedstawiający „Wskrzeszenie Piotrowina”. W ołtarzach bocznych przy łuku tęczowym znajdują się XVIII wieczne obrazy przedstawiające św. Sebastiana i Matkę Boską. Wizerunek Madonny jest kopią rzymskiego obrazu z kościoła Santa Maria Maggiore. Nowokorczyński obraz Marii ubrany jest w srebrną sukienkę. W prezbiterium znajdują się też stalle, których zaplecki ozdobione są scenami cudów świętego Antoniego. Zwraca też uwagę rokokowa ambona.

Ściany i sklepienie świątyni pokrywają polichromie. Te w prezbiterium przedstawiają sceny z życia patrona kościoła, św. Stanisława. Sklepienie nawy zdobi malarstwo iluzjonistyczne autorstwa Mateusza Rejchana i Mikołaja Janowskiego. Niestety z miejsca w którym stoję nie widać chóru muzycznego, ale i tak jestem bardzo usatysfakcjonowana. Przez stylową bramą od strony północnej wracam na rynek. Chwilę podziwiam tak zwany dom Długosza, budynek mieszkalny którego fundamenty pochodzą z XIII wieku a piwnice i przyziemie mają sklepienia kolebkowe. Piętro nadbudowano w XVI wieku (prawdopodobnie dla wygody przyjeżdżających na sejmiki notablów) i przebudowano w XVIII stuleciu. Wiadomo, że Długosz mieszkał w Nowym Korczynie (jego ojciec, również Jan, był nawet nowokorczyńskim starostą) ale rodzina mieszkała na zamku królewskim. Dom jest obecnie własnością prywatną ale trwają starania o jego remont a następnie urządzenie w nim izby tradycji regionalnych i galerii twórców ludowych. Muzeum miasta Nowego Korczyna bardzo by się przydało, bo obecnie poza świątyniami niewiele świadczy o dawnej świetności grodu. Zniknął zamek, ratusz, większość kamienic. Może za sprawą muzeum choć wirtualnie powrócą…

Pozostała mi do odwiedzenia ostatnia nowokorczyńska świątynia. A raczej to, co po niej pozostało. Ruiny bóżnicy zostały obecnie zabezpieczone i uporządkowane   i stanowią bardzo ładny akcent nadnidziańskiego wybrzeża. Synagoga powstała w połowie XVII wieku dla ciągle rozrastającej się społeczności żydowskiej. Podobno wzniesiono ją z materiałów uzyskanych w rozbiórce nowokorczyńskiego zamku królewskiego. Budynek dwukrotnie był przebudowywany. Po raz pierwszy w początkach XVIII wieku i ponownie w 1895 roku. Jego fasadę zdobi portyk kolumnowy osadzony na wysokim cokole, zapewne powstały przy przebudowie budynku w 1895 roku. O cokół oparta jest jedna z macew ocalona ze zlikwidowanego kirkutu. We wnętrzu, na wschodniej ścianie, zachowała się efektowna, marmurowa oprawa Aron ha- Kodesz. Kolumnowy portal zdobią figury lwów.

I na tym kończę zwiedzanie miasteczka. Upał daje się we znaki wiec darowuję  sobie spacer na tak zwany „ruski cmentarz” i do źródełka św. Kingi. Zamiast tego, za poradą miejscowych wybieram się do  lokalu „Kinga”  na obiad.  Restauracja okazuje się przyjemną, obsługa bardzo miłą, a  podany obiad  smacznym, co razem z odwiedzonymi zabytkami sprawia, iż pobyt w Nowym Korczynie uważam za bardzo udany.

4 uwagi do wpisu “Zabytki Nowego Korczyna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s