Dwór w Wierzbnie

Złote myśli mojej Szefci winny być spisywane, a potem na wzór „Czerwonej książeczki Mao” masowo rozpowszechniane. Do moich ulubionych, należy „nie ma się co spieszyć, my w pracy jesteśmy”… Przy takim podejściu Pani Prezes, można być pewnym tego, iż czas na kawę i zwiedzanie zawsze się znajdzie, bo jak głosi jej kolejna złota myśl „są rzeczy ważne i ważniejsze”… Tym razem dla tych „ważniejszych” nieco  zboczyłyśmy do Wierzbna. Chociaż większych nadziei na dokładne obejrzenie znajdującego się tam dworu nie miałyśmy, liczyłyśmy na to, że choć zerkniemy na fasadę. Podjechałyśmy od strony folwarku a stamtąd ścieżka, wijąca się wśród parkowego starodrzewiu, powiodła nas aż przed fasadę eklektycznego budynku.  Na ścianie brak tabliczek informujących o gospodarzu obiektu może wskazywać na to, że dwór obecnie jest już własnością prywatną. Na wszelki wypadek szybko robię zdjęcie fasady i biegnę zobaczyć elewację ogrodową. Mój pośpiech wynika z tego, że muszę się liczyć z tym, iż zaraz zostaniemy poproszone przez właściciela, bądź użytkownika pałacyku, o opuszczenie jego terenu. Tymczasem czekała nas duża i bardzo przyjemna niespodzianka…W elewacji ogrodowej, za szybą drzwi ganku widnieje  skromna tabliczka z napisem „biuro” i godzinami urzędowania. Spoglądamy na zegarki. Niestety, jest już po czasie, ale  mimo to, na wszelki wypadek naciskamy klamkę. Otwarte…  Wchodzimy do środka i zaglądamy holu a potem do przyległego pokoju, w który przy biurkach siedzą dwie, jak się za chwilę miało okazać, przemiłe panie. Witamy się, przedstawiamy i nieśmiało prosimy o zezwolenie rozejrzenia się po wnętrzu. Owe przemiłe Pracownice  Instytutu Badawczego w Puławach nie tylko wyrażają zgodę ale także szeroko otwierają przed nami drzwi do kolejnych pomieszczeń, w których kryją się autentyczne meble, wyposażenie, detale architektoniczne…

Wierzbno należało w średniowieczu do rodziny Nałęczów, którzy od swych włości przybrali nazwisko Wierzbińskich.  W 1415 roku, przedstawiciel tego rodu, Bernard ufundował (zapewne drewniany, bo obecnie stojący we wsi jest znacznie późniejszy) kościół.

Od 1837 roku do połowy XIX wieku majątek należał do wielkopolskiej gałęzi rodziny Święcickich herbu Jastrzębiec. Najprawdopodobniej do Aleksandry z Braunków, wdowy po Ignacym Święcickim, który w 1828 roku popełnił samobójstwo. Być może jeszcze gospodarował w Wierzbnie syn Aleksandry i Ignacego, Antoni Święcicki. Pan Antoni, żonaty z Michaliną z Korytkowskich, figuruje w dokumentach jako „były dziedzic Wierzbna”. W drugiej połowie XIX wieku Michalina i Antoni przenieśli się do Poznania. Po przeprowadzce Antoni Święcicki pracował jako urzędnik w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim. Podobnie jak jego ojciec Ignacy, w 1871 roku Antoni popełnił samobójstwo. Zdaje się, że ostatnim polskim właścicielem Wierzbna, była Aleksandra Święcicka. Potem majątek, już jako „Wierzebaum”, przeszedł w niemieckie ręce.

Obecnie stojący dwór wybudowano w 2 połowie XIX wieku najprawdopodobniej dla następnych właścicieli Wierzbna, niemieckiej rodziny Kujothów. Jest to budynek wzniesiony na planie prostokąta, wysoko podpiwniczony, parterowy z użytkowym poddaszem. Bryła nakryta jest dachem dwuspadowym. Jedynie ryzalit w elewacji południowej posiada dach trójpołaciowy. W fasadzie frontowej, w osi centralnej umieszczony jest dwukondygnacyjny pseudoryzalit. W jego partii parterowej znajduje się z taras zabudowany przeszkloną werandą, nakrytą dachem pulpitowym. Konstrukcja  werandy posiada elementy ozdobne w postaci  łuków i kwiatów.  Ich dekoracyjność podkreślają jeszcze, pasmowo ułożone, żółte szybki z matowionego szkła. Drzwi na werandę są częściowo przeszklone a ich dolne partie ozdobione są rozetami.

Podziału pionowego ścian dokonują płaskie pilastry i umieszczone pomiędzy nimi prostokątne otwory okienne. Podziały poziome wyznaczają gzymsy: cokołowy, międzykondygnacyjny, okapowy i koronujący.

W  ryzalicie elewacji ogrodowej umieszczony jest, poprzedzony schodami, ganek dźwigający taras w drugiej kondygnacji. Ryzality w obu kondygnacjach zwieńczone są zwieńczone trójkątnymi frontonami.

Obejrzawszy dwór z zewnątrz korzystamy z wielkodusznej propozycji gospodyń dworku i zaglądamy w każdy kąt wnętrza.

Wewnątrz same cuda! Piękny hol z kolumienkami i autentycznym parkietem o szerokich klepkach. Paniom „przewodniczkom” chyba podoba się nasz entuzjazm, bo chętnie dzielą się z nami swoją wiedzą na temat historii rodziny Kujoth oraz podpowiadają na co powinnyśmy zwrócić uwagę. Na przykład dowiadujemy się, że kolumny w holu odkryto dopiero podczas, dokonywanego przez puławski Instytut remontu dworu.  Do tej pory były ukryte w ściankach działowych, jakimi zaraz po wojnie zabudowano „nienormatywne” przestrzenie. Chodziło o stworzenie mieszkań dla kilku rodzin, a coś takiego jak nadzór konserwatorski, było pojęciem abstrakcyjnym w stosunku do poniemieckiej własności. Panie pokazują nam także XIX wieczną lodówkę – szafkę w murze oddzielającym wnętrze od werandy. Tam trzymano, konserwowane wiejącym z werandy zimnym powietrzem, produkty jadalne. Podziwiamy świetnie zachowaną stolarkę okienną i drzwiową.

W dworze zachowały się również niektóre meble, jak choćby służące do dziś żaluzjowe szafy czy biurka. Kiedyś pewnie skrywały rachunki dotyczące wierzbnieńskiego majątku, dziś dokumenty instytutu. Największy nasz zachwyt budzi okazały kaflowy piec, który, jak zapewniają nas gospodynie, dobrze służy do dziś. Na koniec podziwiamy największą chyba w obiekcie salę, która kiedyś zapewne pełniła rolę balowej. Nasz wzrok przykuwają podstropowe sztukaterie w postaci girland. One także zostały odkryte dopiero podczas generalnego remontu. Przedtem były ukryte pod warstwami tynków.

Ostatnimi przedwojennymi właścicielami dworu była rodzina Kujothów. Nasze gospodynie opowiadają, że któregoś dnia dworek odwiedziły dwie starsze panie. Okazały się córkami ostatniego właściciela. To musiało być bardzo wzruszające spotkanie. Z nostalgią rozglądały się po zapamiętanych z dzieciństwa wnętrzach. Wspominały, że jako dziewczynki kąpały się w stawie za dworem czego im surowo zakazywano. Były pewne, że uda im się ale kucharka dostrzegła je przez okno i naskarżyła rodzicom…. Wynika z tego, że przynajmniej część z tej rodziny przeżyła II wojnę i w 1945 roku ucieczkę przed Czerwoną Armią.

W elewacji bocznej umieszczone jest kolejne wejście nakryte osobnym daszkiem.  Nadświetla drzwi ozdobione są kratą z datą 1877 i inicjałami M W.

Przed dworem ( jak to w niemieckich majątkach) znajdują się zabudowania gospodarcze folwarku. Wygląda na to, że służą do dziś.  Sam dwór stoi w parku krajobrazowym, w którym ustawiono tak zwany” kamień wersalski” przeniesiony z przebiegającej w pobliżu w  latach1918 -1939 granicy polsko- niemieckiej. Wyryte są na nim litery”P” (Polska) i „D” ( Deutschland), numer G 001 i napis „Versailles 28. 6. 1919”. U góry kamienia znajduje się otwór, od którego biegną trzy linie wyznaczające kierunki przebieg granicy. W latach międzywojennych takie kamienie spotykało się na granicy co parę kilometrów, jednak po 1939 roku, Niemcy systematycznie wykopywali je i niszczyli, zacierając ślady po niechlubnej granicy. Tak że do dnia dzisiejszego zachowało się niewiele takich okazów.

Tym postem chciałabym jeszcze raz podziękować pracowniczkom Puławskiego Instytutu Badawczego za miłe chwile spędzone we Wierzbnie i sporą dawkę wiedzy na temat tamtejszego dworu.

6 uwag do wpisu “Dwór w Wierzbnie

    • Dla mnie też było ono pełnym zaskoczeniem 🙂 Ale jeszcze większym bardzo miłe przyjęcie przez pracujące tam panie. W końcu zrobiłyśmy niespodziewaną „wlotkę”… Zauważyłam, że wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z obiektem zagospodarowanym przez instytucje związane z rolnictwem, spotykamy się z wielką życzliwością…Może to praca z przyrodą czyni ludzi miłymi? 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s