Wolsztyn. Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo i sierociniec

Do Wolsztyna jeździmy stosunkowo często, więc parę razy już o nim pisałam. Bardzo lubimy wizyty w tym mieście i dlatego zawsze staramy się tam wygospodarować trochę czasu „dla siebie”. Urzeka nas magia pięknie ukwieconego śródmieścia, smakołyki oferowane przez tamtejsze lokale, pociągają zabytki, które choć może nie są aż tak wysokiej klasy (poza kościołem), ale za to mają bardzo ciekawą historię. Tym razem, po pracy, chciałyśmy zobaczyć  zabytkowe zabudowania DPSu  powstałe dla Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo.Historia przybytku opiekuńczego w Wolsztynie sięga początków XIX wieku i związana jest z rodziną ówczesnych właścicieli miasta, hrabiów Gajewskich herbu Ostoja, a ściślej mówiąc, Eleonory z Garczyńskich i Adama Gajewskiego. Para ta miała synów  Franciszka Józefa i Apolinarego  oraz córki: Adelajdę, Paulinę (zmarłą w niemowlęctwie) i Antoninę.

Franciszek Józef Gajewski był wykształconym oficerem, brał udział w wyprawie napoleońskiej na Moskwę. W kampaniach napoleońskich, w latach 1813-14, odznaczył się męstwem w bitwie pod Dreznem, za co otrzymał Legię Honorową i stopień pułkownika. Po abdykacji cesarza osiadł w Błociszewie ( o którym kiedyś pisałam) gdzie zajął się gospodarką. W 1826 roku ożenił się z Emilią Garczyńską i miał z nią synów Ewarysta i Józefa. Franciszek, na wieść o wybuchu powstania listopadowego porzucił ziemiański żywot i ruszył do walki. Był dowódcą  dywizjonu 1 Pułku Jazdy Kaliskiej. Po upadku powstania powrócił do Błociszewa. Zmarł w 1868 roku. Jeden z jego synów, Ewaryst został księdzem, święcenia otrzymał w 1867 roku i przez pewien czas sprawował funkcję wolsztyńskiego proboszcza. Drugi, Józef ożenił się z Łucją z Działkowskich herbu Prawdzic.

O Antoninie Gajewskiej pisałam obszerniej przy okazji postów o pałacu we Wroniawach, jako że dostała go od ojca, wychodząc za mąż za hrabiego Stanisława Platera.  Hrabianka Adelajda Gajewska za mąż nigdy nie wyszła.

Na  dworze Gajewskich przebywała, owdowiała już wówczas Angielka (przybyła z Francji) Maria Pearce. Prawdopodobnie pełniła rolę damy do towarzystwa hrabiny i przy okazji uczyła hrabianki języków. Kobieta owa zadomowiła się w Wolsztynie, pod wpływem gospodarzy zmieniła nawet wyznanie na katolickie. Za, odziedziczony po krewnej, znaczny spadek nabyła w mieście własny dom przy ówczesnej Bergstrasse.  W 1843 roku pani Maria Pearce ufundowała „Zakład Chorych pod Samarytaninem” szpital, na którego potrzeby oddała swój dom. Z czasem zaczęto przyjmować do niego także osierocone dzieci. Swoją filantropijną ideą pani Pearce zaraziła swoją wychowankę Adelajdę. Ponieważ  panna Adelajda Gajewska za mąż nie wyszła, mogła więc swobodnie dysponować odziedziczonymi po rodzicach dobrami. Swój majątek Tłoki sprzedała bratu Apolinaremu, a uzyskane pieniądze przeznaczyła na sprowadzenie i uposażenie Sióstr Miłosierdzia Wincentego a Paulo. W 1855 roku ufundowała osobny budynek dla sierot, do którego przeniosły się podopieczne sióstr z „Samarytanina”.  Dawny budynek szpitala (obecny „Dom Kocha”) wydzierżawiono czerpiąc dochody na utrzymanie sierocińca. Hrabianka Adela Gajewska do śmierci (1879) pozostawała pensjonariuszką  zakładu opiekuńczego prowadzonego przez siostry.

W końcu XIX wieku (1897) Siostry rozbudowały istniejący już zakład i wzniosły przy nim neogotycką kaplicę. Było to możliwe dzięki wsparciu zarówno miejscowych obywateli (w tym kolejnych dziedziców Wolsztyna hr. Mycielskich) jak i zagranicznej pomocy księdza Benedykta Tomiaka. Ów, pochodzący z należącego do Gajewskich majątku Tłoki kapłan, będąc proboszczem w jednej z parafii w Pensylwanii niestrudzenie zbierał datki na potrzeby wolsztyńskiego zakładu. Kaplicę ukończono w 1913 roku. Otrzymała ona neogotycką formę.

Ku naszej radości, drzwi do niej stoją szeroko otwarte zapraszając do wnętrza. Oczywiście skwapliwie z tego korzystamy. Wystrój świątyni jest klarowny i współgrający z architekturą. Neogotyckie sprzęty można podziwiać w całej ich krasie, jako że nie są przysłonięte żadnymi kapami, banerami, wstążkami i innymi, niestety nierzadko tandetnymi „dekoracjami”, które dość często są nadużywane w katolickich kościołach. Tutaj wszystko kieruje wzrok na prezbiterium rozświetlone pięknymi witrażami. W ogrodzie za kaplicą, w 1919 roku stanął zgrabny budyneczek, w którym siostry prowadziły ochronkę.

Z kościoła kierujemy się ku ostatniej, przedwojennej inwestycji Sióstr Miłosierdzia w Wolsztynie, czyli „nowemu sierocińcowi”. Po wojnie polsko-bolszewickiej ilość sierot w wolsztyńkiej placówce niepomiernie wzrosła. Zachodziła wiec paląca potrzeba poprawienia warunków bytowania wychowanków. Znowu, dzięki wydatnej pomocy niestrudzonego księdza Tomiaka zgromadzono fundusze na nowy, okazały budynek. Zaprojektował go poznański inż.architekt Łucjan Wejchert, prace nadzorował Maksymilian Garstecki, a budowę ukończono w grudniu 1927 roku. Był to dom na owe czasy bardzo nowoczesny,  wyposażony w udogodnienia, otoczony ogrodem przylegającym do pałacowego parku. Siostry miały w nim doskonałe warunki do pracy a dzieci do rozwoju. Niestety, okazałość gmachu i jego wygodne urządzenie, w przyszłości miały się okazać zgubną okolicznością. W październiku 1939 roku wspaniały gmach nie uszedł uwagi Niemców, którzy pragnąc go wykorzystać do swoich celów, wysiedlili z niego siostry wraz z podopiecznymi. Liczbę wychowanków (we wrześniu 1939 roku było ich ok 130) również zredukowano, powołując starsze dzieci do przymusowej pracy. Po wojnie siostry z powrotem opiekowały się sierotami wojennymi, z tym że umieszczono je wtedy w starym domu, gdyż nowy uległ poważnym zniszczeniom w czasie wojny. Po remoncie gmach nie powrócił do zakonnic lecz decyzją Kurii Arcybiskupiej został przeznaczony na Małe  Seminarium Duchowne. Obecnie budynek (chyba?) powrócił do sióstr, bo prowadzą w nim przedszkole.

Gmach jest bardzo okazały. W elewacji ogrodowej umieszczony jest półokrągły ryzalit z wgłębnym, filarowo-kolumnowym portykiem wielkiego porządku. Nad nim umieszczono trójkątny naczółek. Bardzo starannie opracowano wszelkie detale architektoniczne, opaski otworów okiennych i drzwiowych, boniowania filarów i portalu. Od strony fasady korpus obejmują dwa prostopadłe skrzydła. W korpusie na osi umieszczono wąski, jednoosiowy ryzalit mieszczący wejście. Narożniki ryzalitu są zaakcentowane boniowaniem zakończonym ukośnie ustawionymi wycinkami gzymsu.  Nad portalem z nadświetlem w drugiej i trzeciej kondygnacji znajdują się trzyskrzydłowe okna, z których górne zamknięte jest arkadowo.

Nacieszywszy oczy urodą budynku jedziemy na kawę na rynek, którego piękno podkreślają liczne,  wyjątkowo wysmakowane kompozycje roślinne. Wszystkie one utrzymane są w jednakowych barwach, co znacząco zwiększa wizualny efekt. Za oprawę kwiatową miastu Wolsztyn należy się ogromna pochwała!

Nieopodal rynku znajduje się budynek dawnej synagogi. W XIX wieku w Wolsztynie osiedliło się sporo Żydów, którzy zajmowali się głównie handlem i rzemiosłem. Już wtedy społeczność żydowska posiadała własną świątynię, ale budynek spłonął w 1810 roku. Podjęto więc decyzję o budowie nowej synagogi, ale ostatecznie zamiar udało się urzeczywistnić dopiero w latach 1840- 1842. Po pięćdziesięciu latach bóżnicę przebudowano. Wówczas budynek otrzymał efektowną fasadę zwieńczoną szczytem i sterczynami. W początkach XX wieku i po I wojnie światowej ludność żydowska zaczęła emigrować z miasta. Jej liczba zmalała tak drastycznie, że w latach 30tych trzeba było gminę rozwiązać. W czasie II wojny światowej Niemcy zdewastowali budynek synagogi. Po wojnie gmach zaadaptowano na potrzeby kina „Tatry”, które służyło mieszkańcom miasta do końca ubiegłego wieku. W 2000 roku gmina żydowska odzyskała swoja własność i natychmiast sprzedała ja prywatnemu inwestorowi. W 2009 roku budynek spłonął niemal doszczętnie. Ruiny rozebrano a na placu wzniesiono nowy gmach, który stylistyką fasady nawiązuje do dawnej synagogi. Podobno miało powstać tam centrum handlowe, ale jak na razie budynek stoi niewykorzystany.

3 uwagi do wpisu “Wolsztyn. Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo i sierociniec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s