Dwór w Gninie. Wielkopolskie rezydencje.

Przejeżdżając przez gminę Rakoniewice zatrzymałyśmy się na moment  przy niezwykłym wzgórku w Gninie. Zaintrygowane zostawiłyśmy na chwilę samochód i poszłyśmy obejrzeć go bliżej.

Okazało się, że to miejsce, na którym kiedyś stał gniński kościół. Była to drewniana świątyńka pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela, którą wspólnym wysiłkiem, postawili mieszkańcy wsi. Służyła im do  1945 roku bo wtedy podpalili ją wycofujący się z Gnina żołnierze niemieccy. Spłonęła doszczętnie i nigdy nie została odbudowana. Miejsce upamiętnia prosty drewniany krzyż i tabliczka informująca o tragedii.

Zamiast, po przeczytaniu tabliczki, wrócić od razu do auta, idę dalej wydeptaną wśród zarośli ścieżką nie bacząc na ciche protesty Szefowej. Przyzwyczaiłam się już do tego, że  Szefcia na ogół usiłuje mnie powstrzymać od eksploracji „niepewnego” terenu, więc uparcie posuwam się naprzód. W pewnym momencie, kiedy mam zamiar już spasować i ku uldze Kaśki zawrócić, za krzakami majaczą mi jakieś zabudowania.  Pod odłażącym tynkiem widzę fragmenty cegieł, czyli jednak nie myliłam się, jest dwór! Wygląda na zamieszkały, pod ścianą parkują  samochody, kręcą jacyś ludzie. Waham się czy wkroczyć na dziedziniec, jednak ponaglana przez Szefową, robię tylko zdjęcie z oddali.

Ruszamy w dalszą drogę, jednak jadąc, zauważamy „oficjalną”, główną drogę do dworu. Po jednej jej stronie ulokowane są zabudowania gospodarcze, po drugiej chyba resztki parku a w zamknięciu perspektywy dobrze widać dworkową fasadę. Zatrzymujemy się wiec ponownie aby z oddali przyjrzeć się budynkowi. W  centralnej osi jego fasady umieszczono portyk kolumnowy wielkiego porządku, dźwigający trójkątny fronton. Na kolumnowy ganek prowadzą proste schody ujęte z obu stron  w niską, uskokową i pełną balustradę.

Budynek pochodzi prawdopodobnie z końca XVIII wieku i  został wybudowany dla Ludwika i Apolonii Meyerów, dzierżawców Gnina. Myślę jednak, że później dokonano jego przebudowy. Dworek jest wysoko podpiwniczony,  parterowy, zbudowany na planie prostokąta i nakryty dachem naczółkowym z oknami powiekowymi. Byłby typową siedzibą ziemiańską, gdyby nie umieszczony na osi fasady tryptyk wielkiego porządku, który wizualnie nobilituje budynek.

Pierwsze wzmianki o Gninie pochodzą z końca XIV wieku Wtedy włości należały do rodów śląskich Rzeczyców, Kotwiczów i Korzboków. Wiadomo, iż w następnym stuleciu, dobra te należały do Gnińskich herbu Trach. W tym czasie istniał już w Gninie drewniany kościół. Gnińscy  utrzymali majątek przez kolejne dwa wieki, choć w tym czasie nierzadko był on podzielony na kilkoro przedstawicieli rodu. W połowie XVII wieku włości należały do Zofii z Cieleckich i Stanisława Gnińskich. Ich syn, Jan Krzysztof Gniński, w młodości wysłany na dwór Stanisława Lubomirskiego szybko zaaklimatyzował się w magnackim środowisku. Musiał być zdolnym i wykształconym, gdyż niejednokrotnie powierzano mu misje dyplomatyczne. Posłował do Francji (po przyszłą królową Ludwikę Marię Gonzagę), Imperium Osmańskiego (z misją pokojową po bitwie pod Zborowem), Królestwa Szwecji oraz Danii. Służył czterem kolejnym królom: Władysławowi IV, Janowi Kazimierzowi, Michałowi Wiśniowieckiemu i Janowi III Sobieskiemu. Był żonaty z Dorota Jaskólską. Po śmierci żony Doroty Jan Gniński przywdział szaty zakonne.  Nie były one jednak wynikiem głębokiej żałoby, a jedynie niezbędnym środkiem do dalszej kariery, jako iż w ówczesnej Polsce istniały stanowiska zarezerwowane tylko li dla duchownych. Krok  ten opłacił się Gnińskiemu, który wkrótce zyskał upragnioną nominację na podkanclerzego koronnego równocześnie obejmując województwo malborskie. Z małżeństwa z Dorotą Jaskulską pozostawił syna Jana, żonatego z wojewodzianką bracławską Teresą z Potockich. Ów Jan zmarł bezpotomnie w 1703 roku.

Rodzina Gnińskich wydała wielu katolickich księży, w tym nawet jednego biskupa, archidiakona poznańskiego, Jana Gnińskiego. Oczywiście w tym czasie Gnińscy nie zajmowali się osobiście niewielkim mająteczkiem, wydzierżawiali go, zadowalając się tenutą

W 1710 roku, wraz z ręką córki Władysława Gnińskiego, Konstancji, dobra otrzymał  Piotr Hutten- Czapski herbu Leliwa. Było to drugie małżeństwo Piotra, pierwsza żona, Konstancja Koss, z którą miał trójkę potomstwa, zmarła w 1699 roku. Z drugiego związku także na świat przyszły dzieci. Jako ciekawostkę mogę podać, iż po kądzieli z tej rodziny pochodził wielki wieszcz, Zygmunt Krasiński. Był on synem Urszuli z Radziwłłów i Wincentego Krasińskiego, wnukiem Konstancji Czapskiej i Dominika Radziwiłła, prawnukiem Marii  Tomasza Czapskich, który to Tomasz był synem Konstancji i Piotra Hutten Czapskich.

Gnin, po matce, odziedziczyła najstarsza córka Rozalia, która wyszła za Adama Chodkiewicza herbu Kościesza. Po jego śmierci ponownie wstąpiła w związki małżeńskie, tym razem z Jakubem Hutten- Czapskim. Z tego małżeństwa narodziła się córka, której po babce Gnińskiej, nadano imię „Konstancja”. Ona to, Gnin wniosła we wianie, Maksymilianowi Antoniemu Mielżyńskiemu herbu Nowina.

Maksymilian Mielżyński (1738-1799), pisarz wielki koronny, kawaler orderów św. Stanisława i Orła Białego właściciel wspaniałych Pawłowic oraz siedmiu miast (Poniec, Stary i Nowy Trzciel, Pniewy, Kobylin, Zduny i Głańcz) był, jak zamożny, tak i skąpy „do bólu”. Pochłonięty większymi majątkami osobiście nie gospodarował w Gninie, wydzierżawiając go kolejnym posesorom. Konstancja i Maksymilian dochowali się piątki potomstwa, z których Gnin objął Mikołaj Mielżyński (1780-1842), żonaty z Brygidą ze Sczanieckich herbu Ossoria. Ich najstarsza córka Teodozja poślubiła w 1827 roku w Baszkowie syna Marianny Koźmińskiej i Antoniego Bazylego Dzieduszyckich, hrabiego Ignacego Seweryna Dzieduszyckiego herbu Sas. Niestety, trzydziestoletni małżonek zmarł w trzy lata po ślubie. W tymże samym roku, owdowiała Teodozja poślubiła jego starszego brata, Henryka Seweryna Dzieduszyckiego herbu Sas. Para ta doczekała się czwórki potomstwa ale żadne z dzieci nie objęło Gnina.

Po Teodozji i Henryku, drogą dość skomplikowanych działów, Gnin dostał się siostrzenicy Brygidy ze Sczanieckich Milezyńskiej, Emilii z Koczorowskich, żonie Jana Anzelma Chłapowskiego herbu Dryja. Jan Anzelm był synem Józefa Chłapowskiego i jego drugiej żony  Marii Boguckiej herbu Krzywda, a tym samym przyrodnim bratem słynnego generała Dezyderego Chłapowskiego.

Z ósemki ich dzieci, na dziedziczkę Gnina wyznaczono najstarszą córkę Florentynę, zamężną z Janem Nepomucenem Kęszyckim herbu Nałęcz. Po rodzicach Gnin, wchodzący już wówczas w skład dóbr karczewskich, odziedziczył Józef Kęszycki. Józef był dwukrotnie żonaty. Po raz pierwszy z Wandą Swiniarską herbu Poraj, z którą miał syna Zygmunta.  Po rozwodzie pojął za żonę osiemnaście lat młodszą wrocławiankę Heleną Petzold, z którą miał czwórkę potomstwa.  W rękach Heleny Petzold Kęszyckich Gnin pozostawał do jej śmierci w 1937 roku. W momencie wybuchu II wojny majątek jak i cały klucz karczewski należały do Karczewskich.

Najstarszy syn Józefa, Zygmunt ożenił się z Krystyną Meysztowicz herbu Rawicz. Zygmunt Kęszycki, ppor kawalerii poległ podczas bitwy nad Bzurą w kampanii wrześniowej 1939 roku. Jego jedyny syn, także Zygmunt, urodził się już po śmierci ojca…

Tak wygląda genealogia kolejnych posiadaczy Gnina, z której wynika, iż z tą maleńką miejscowością pośrednio związanych jest wielu wielkich Polaków.

Po wojnie majątek upaństwowiono. W tej chwili wygląda na to, że mieszczą się w nim mieszkania prywatne a sam budynek pozostaje w gestii gminy bądź ANRu. Z boku „przy wyjazdówce” usytuowane są potężne zabudowania folwarczne, niestety też w nie najlepszym stanie.

3 uwagi do wpisu “Dwór w Gninie. Wielkopolskie rezydencje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s