Jutrosin

W Jutrosinie byłam dwukrotnie. Za pierwszym razem, niestety z tak krótką wizytą, że nie zdążyłam wiele zobaczyć. No, ale tak to już w pracy jest, że wszystkiego nigdy nie uda się zobaczyć za pierwszym razem. Ja wtedy, nietypowo bo akurat tamtędy przejeżdżałam, skupiłam się na świątyni cmentarnej, która urzekła mnie swoją szachulcową konstrukcją.Historyczne początki Jutrosina trudno precyzyjnie określić, jednak przyjmuje się, że w średniowieczu istniała osada, która z czasem przekształciła się w ośrodek miejski. Nie zachował się dokument lokacyjny, istnieje hipoteza iż prawa miejskie Jutrosin otrzymał gdzieś na przełomie XV i XVI wieku. Nazwa miasteczka wywodzona jest imienia „Jutrosza” bądź „Jutrocha” w którym upatrują założyciela lub pierwszego właściciela miejscowości. Następnie Jutrosin należał do rodu, który od jej miana przyjął nazwisko „Jutrosińskich”. Następnie, przejściowo miasto znalazło się w rękach Bnińskich, by w XVI wieku stać się własnością Kołaczkowskich. Zanany jest dokument wystawiony przez króla Zygmunta Augusta przyznający ówczesnemu dziedzicowi Jutrosina, Pakosławowi Kołaczkowskiemu, odnowiony przywilej organizowania jarmarków miejskich. W kolejnych wiekach właścicielami miasta stali się Konarscy, Ponińscy, Lanckorońscy i Czartoryscy.

W połowie XVII wieku do Jutrosina ściągnęli ze Śląska osadnicy wyznania protestanckiego. W tym też czasie poczęli osiedlać się w mieście Żydzi tak, że miejscowość stała się wielokulturową. Osadnicy mieli tutaj zagwarantowaną swobodę wyznania, handlu i rzemiosła. To wpłynęło na ożywienie gospodarcze, Jutrosin rozwijał się dynamicznie. W połowie XIX wieku dwukrotnie nawiedziły miasto pożary, które strawiły większość miejskiej zabudowy. Dlatego też próżno by szukać  w centrum zabytków wcześniejszych niż polowa XIX wieku. Wyjątkiem jest ten, stojący nieco na uboczu, kościół cmentarny pod wezwaniem św. Krzyża.

W miejscu gdzie dzisiaj znajduje się cmentarny kościół pod wezwaniem św. Krzyża, już wcześniej znajdowała się świątynia o tym samym wezwaniu, która prawdopodobnie przed otrzymaniem przez Jutrosin praw miejskich, pełniła rolę parafii. Od czasu lokacji i wzniesienia nowego kościoła parafialnego, tamten skromny kościółek został zdegradowany do roli pomocniczej. Jednak skromna funkcja i forma nie stała na przeszkodzie, aby wierni modlący się w tym miejscu nie doznawali wielu cudownych łask. Tamten kościółek przetrwał do 1773 roku,  w cztery lata później, z fundacji ówczesnych dziedziców Jutrosina, Konstancji z Mycielskich i Hieronima Ponińskich zbudowano obecnie stojącą świątynię. Wzniesiono ją w konstrukcji szachulcowej na planie krzyża greckiego. W 1805 roku w Jutrosinie wybuchł potężny pożar, w którym wraz z częścią miasta, spłonął kościół farny pod wezwaniem św. Elżbiety. Wtedy to, przeniesiono parafię do kościoła św. Krzyża umieszczając w świątyni uratowane z pożaru relikwie. W początku XX wieku kościół  św. Elżbiety został odbudowany, i tym samym ranga świątyni św. Krzyża znowu spadła. W czasie II wojny światowej kościół zamieniono na magazyn żywności. Remont świątyni w latach 90tych XX wieku, zmienił jego wygląd. Konstrukcję szachulcową zastąpiono ścianami z cegły, na którą nałożono dekoracyjne kratownice z desek, przydające elewacjom wygląd muru pruskiego. Kościół posiada „półotwarcie”, które pozwala  zajrzeć do wnętrza.

Przy kościele znajduje się drewniana dzwonnica z końca XVIII wieku. Na cmentarzu odnajduję grobowiec rodziny Karłowskich. Chwilę się przy nim zatrzymuję, jako, że z tego rodu pochodziła moja promotorka, prof. Alicja Karłowska-Kamzowa, kobieta wielkiej wiedzy i jeszcze większej życzliwości i cierpliwości dla studentów. Poza panią profesor ród ten wydał też błogosławioną Marię Karłowską, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej.

Podczas swej drugiej wizyty w mieście pobiegłam przede wszystkim do kościoła pod wezwaniem św. Elżbiety. Historia parafii sięga co najmniej XV wieku, ale obecnie stojąca świątynia została po wzniesiona w latach 1900-1902. O budowie nowego kościoła myślano już od czasu wielkiego pożaru, który w 1805 roku strawił większą część Jutrosina. Jednak ideę udało się wcielić w życie dopiero prawie sto lat później.

Inwestorem nowo powstającej świątyni był ówczesny właściciel miasta, książę Zdzisław Czartoryski herbu Pogoń Litewska, o którym nieco szerzej pisałam w poście o Starym Sielcu. Dzięki jego osobistemu zaangażowaniu powstała świątynia w iście książęcym stylu. Zdzisław Czartoryski sporo podróżował, był także kolekcjonerem dzieł sztuki i estetą zależało mu więc aby kościół był doskonały także pod względem wizualnym. Architektem świątyni został Tomasz Pajzderski, który projektując ją, oparł się na wzorcu katedry w Spirze. Na wykonawcę wybrano Nikodema Pospieszalskiego ze Środy Wielkopolskiej. W wyniku ich starań powstała okazała, neoromańska, trójnawowa bazylika z transeptem zamkniętym absydą oflankowaną wieżami. Na życzenie księcia, kościołowi nadano wezwanie świętej Elżbiety, jako że to imię nosiła matka fundatora, Elżbieta z Działyńskich Czartoryska.

W zachodniej fasadzie dominuje potężna wieża- dzwonnica. Przed pierwszą wojną wisiał na niej dzwon Sancta Tita, nazwany przez księcia Zdzisława na cześć Tytusa Działyńskiego, dziadka ze strony matki. Dzwon ten jednak został w 1917 roku zarekwirowany na potrzeby wojenne. W dziesięć lat później, przy wydatnej pomocy księcia Olgierda Czartoryskiego, w wielokrotnie nagradzanej, ludwisarskiej firmie Karola Schwabe w Białej, zakupiono dwa nowe instrumenty. Niestety, podczas kolejnej wojny i one  zostały zrabowane przez Niemców.  Zły los dotknął nie tylko dzwony ale także ich twórcę. Jako, że podczas wojny, właściciela zakładu, Oskara Schwabe, okupant zmusił do przetapiania zrabowanych dzwonów na sztaby oraz do produkcji nazistowskich odznaczeń, po wojnie Oskar i jego rodzina zostali uznani za „wrogów ludu” i przez NKWD aresztowani. Oskar trafił do obozu pracy w Mysłowicach, gdzie wkrótce zmarł, jego żonę osadzono w obozie pracy w Oświęcimiu a ich córkę zesłano do łagru w głębi ZSRR.

Ku mojej największej radości kościół był otwarty. Jego wnętrze po prostu zapiera dech. Nawy boczne otwierają się na główną szeregiem arkad a wszystko pokryte jest młodopolskimi polichromiami utrzymanymi w zimnych kolorach błękitu, zieleni i fioletu, które obficie rozświetla blask złota. Autorem malowideł miał być Wyczółkowski ale w końcu prace wykonał jego uczeń,  Antoni Procajłowicz, artysta o którym szerzej pisałam przy okazji opisu kościoła w Kamieńcu. Sklepienia, na wzór nocnego nieba pokryte są motywem złotych gwiazd. Na arkadach i trzonach kolumn bez trudu odnajdziemy nawiązania do motywów bizantyjskich a przedstawienia figuralne inspirowane były freskami z kościoła San Vitae w Rawennie. Przy prezbiterium znajduje się loża kolatorska Czartoryskich ozdobiona herbami rodów spokrewnionych z Czartoryskimi. Tuż obok znajduje się, wykonane w białym marmurze przez A. Madeyskiego, epitafium fundatora, księcia Zdzisława Czartoryskiego. Ramiona transeptu zdobią dodatkowo monumentalne obrazy. W południowym wisi „Izydor Oracz” pędzla Juliana Fałata ( bądź Michała Wywiórskiego), w północnym „Męczeństwo św. Wojciecha” autorstwa Zdzisława Pabisiaka.

Wnętrze oświetlają okna z witrażami projektu Józefa Mehoffera wyobrażające cud św. Elżbiety, Agnus Dei i apoteozę Kościoła. Jak widać, nad wystrojem pracował artystyczny creme de la creme okresu secesji, nie ma się więc co dziwić, iż wnętrze świątyni jest  unikatowe. Mogłabym jeszcze długo rozpisywać  się o cudownym wnętrzu, jego wysublimowanej kolorystyce, detalach i wyposażeniu, ale żaden opis nie odda fenomenu wystroju. To trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy.

Po takiej dawce wrażeń i emocji nie mam już siły żeby zgłębiać inne zabytki miasta.

Dochodzę do jutrosińskiego rynku, przy którym zaparkowany jest samochód.  Centrum miejskiego placu zajmuje ratusz. Obecnie stojący pochodzi z 1840 roku. Wzniesiony został jako budynek wolnostojący, założony na planie prostokąta, podpiwniczony i trzykondygnacyjny. Całość nakryta jest dość płaskim dachem czterospadowym na którego szczycie umieszczono wieżyczkę z latarnią zwieńczoną hełmem z iglicą.

2 uwagi do wpisu “Jutrosin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s