Pałac w Trzeboszu i majątek w Zaborowicach. Wielkopolskie rezydencje

Po skończonym dniu pracy, przyszła pora na rekreację…  Ponieważ największą przyjemność sprawia nam odwiedzanie zabytkowych miejsc, wybrałyśmy się do Trzebosza. Chciałyśmy zobaczyć stojące tam pałac i kościół.

Historia wsi sięga wieków średnich. Trzebosz był wtedy osadą obronną, wzniesioną na pograniczu Śląska i Wielkopolski. W XV wieku, Konrad III Oleśnicki dokonał jego lokacji. Od połowy tego stulecia, przez kolejny wiek, właścicielami miejscowości była rodzina Wrobelwitz. W 1531 roku od Kacpra Wrobelwitz, dla syna Mikołaja, zakupił Trzebosz Andrzej Bojanowski herbu Junosza z Bojanowa. O Bojanowie i jego zabytkach pisałam bodajże w zeszłym roku. Nazwisko, Andrzej prawdopodobnie przybrał od nabytych włości, bo jego rodzicami byli Małgorzata i Guncerz Pradlowie. Mikołaj,  syn Andrzeja i niejakiej Klimki pisał się już od początku „Bojanowski”. Dla Mikołaja powstał w Trzeboszu pierwszy dwór, o którym dziś wiadomo jedynie to, że istniał.

Pod koniec XVI wieku włości z dworem zakupił, pochodzący z terenu Dolnego Śląska, Baltazar von Stosch, po którym w Trzeboszu gospodarował Melchior von Stosch.

W XVIII wieku nastąpiła kolejna zmiana właścicieli majątku. Przez  pierwsze przeszło pół wieku Trzebosz należał do rodziny von Bothmer ale w ostatniej ćwierci stulecia majątek nabył Karol Sylwiusz Konigsdorff. Po zakupie ziemi przyszedł czas na rozejrzenie się za kandydatką na żonę. Jego wybór padł na kuzynkę,  Luizę Eleonorą Noble de Chouet. Ślub odbył się w Kobierzycach (Koberwitz) w 1783 roku. Koniec XVIII wieku przyniósł Konigsdorffom upragniony zaszczyt. W 1798 roku uzyskali nobilitację, która pozwoliła na wytęsknione „von” przed nazwiskiem i herb nad bramą. Po śmierci Karola Sylwiusza dziedzicem Trzebosza miał zostać najstarszy syn, Ferdynand. Niestety, na skutek tragicznego wypadku na polowaniu, zmarł w rok po ojcu. W ten sposób właścicielką majątku do 1834 roku została owdowiała żona, Luiza von Konigsdorff. Po niej jeszcze gospodarzył młodszy syn Ludwik Feliks von Konigsdorff a potem, nowymi właścicielami Trzebosza stali się, pochodzący z innej gałęzi rodu, Lauretta i Karol von Konigsdorffowie.

W 1863 roku, po śmierci Lauretty, Karol sprzedał majątek Ottonowi Gustawowi Schullenburg’owi, królewsko- pruskiemu majorowi, komendantowi Cesarskiego Regimentu Grenadierów w Berlinie. Według miejscowej legendy, przodek Ottona, Johann von dem Schullenberg, dowódca wojsk Augusta II Sasa, miał tu w Trzeboszu ukryć skarb zdobyty (?) w bitwie stoczonej pod Pońcem z wojskami króla szwedzkiego Karola XII  8 listopada 1704 roku. Nie wiadomo, czy owa pogłoska nie była jednym z motywów, które skłoniły Ottona do zakupu, ale faktem jest, że włości nabył. Jednak skarbu nie znalazł a Trzeboszem wywianował córkę Henriettę, gdy ta wychodziła za mąż za hrabiego Gunthera Finck von Finckenstein z Reitweinu.

Von Finckensteinowie ustanowili na Trzeboszu ordynację, która pozostawała w rękach rodziny do lat dwudziestych XX wieku. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i przyłączeniu Trzebosza do ziem polskich, von Finckensteinowie nie zdecydowali się pozostać w majątku. Zapewne nie odpowiadało im, że z mocy prawa, stawali się automatycznie obywatelami polskimi należącymi do mniejszości narodowej. W 1923 roku sprzedali majątek hrabiemu Zygmuntowi Marii (1884-1839) Czarneckiemu Herbu Prus III z Dobrzycy żonatemu z Elżbietą „Izabelą” z Potockich.

Ostatnim przedwojennym właścicielem Trzebosza był syn Stanisławy z Lipskich i Józefa Czarneckiego (1857-1922), hrabia Stefan Czarnecki. Stefan Czarnecki (1893-1945) po ukończeniu gimnazjum w Ostrowie rozpoczął studia w Berlinie na kierunkach ekonomicznym i rolniczym. Niestety, studenckie życie przerwał mu wybuch I wojny światowej i powołanie do 1 Pułku Ułanów Pruskich, z którym w 1915 roku ruszył na front zachodni. Po wybuchu Powstania Wielkopolskiego zgłosił się do majora S. Taczaka, który powierzył mu organizację i dowództwo Wydziału Personalnego Dowództwa Głównego. W 1920 roku przydzielono go do  szwadronu  zapasowego 16 Pułku Ułanów  w którym pełnił funkcję drugiego zastępcy dowódcy. Na polu walki odznaczył się męstwem i odwagą za co został uhonorowany orderem Virtuti Militari.  Po śmierci ojca, Józefa Czarneckiego, pomagając matce i niezamężnym siostrom, administrował rodzinne  majątki w Dobrzycy i Rusku.  W posiadanie Trzebosza wszedł w 1933 roku na podstawie testamentu wuja (także Stefana). Legat obejmował też dobra w Siekowie.

Stefan Czarnecki nie założył rodziny. W 1939 roku, dzięki dyskretnemu ostrzeżeniu jakiego udzielił mu, pochodzący z niemieckiego ziemiaństwa, pułkownik Wermachtu von Stengel, uniknął aresztowania przez Gestapo, które miało go na swojej liście przeznaczonych do rozstrzelania. Udało mu się „zniknąć” z zagrożonego terenu. Podczas okupacji pracował w warszawskim Państwowym Banku Rolnym a następnie administrował dobra należące do Gustawa Bławdziewicza w Nowym Mieście nad Pilicą. W styczniu 1945 roku, wkrótce po wkroczeniu Rosjan, został zaaresztowany przez NKWD i wywieziony do kopalni w Workucie. Zmarł z głodu w 1945 roku w łagrze na Kołymie. Dwie jego siostry Jadwiga i Maria zginęły w Powstaniu Warszawskim.

Po II wojnie włości hrabiego Czarneckiego przeszły na własność Skarbu Państwa Polskiego.

Zatrzymujemy się przed pałacem. Brama szeroko otwarta zaprasza do spaceru po pięknie utrzymanym parku. My jednak przede wszystkim skupiamy się na pałacowej architekturze. Budynek w kształcie litery „L” usytuowany jest w pewnej perspektywie od drogi co pozwala na docenienie jego proporcji. Przed gmachem rozciąga się okrągły klomb ozdobiony rzeźbą jelenia wykonaną w piaskowcu.  Za czasów Konigsdorffów rezydencja była wykorzystywana jako pałacyk myśliwski, w którym lokowano licznie przybywających uczestników polowań. Śladem łowieckich pasji rodziny Konigsdorff jest zachowana w pałacu sala myśliwska ze stropem ozdobionym motywami zaczerpniętymi z polowań. Z myślistwem związany jest też stojący przed pałacem posąg jelenia. Rzeźba  z brązu stanęła na podjeździe na pamiątkę tragicznego wydarzenia, jakie miało miejsce na polowaniu w 1822 roku. Podczas tych feralnych łowów, Ferdynad von Konigsdorff został tak poważnie poraniony przez jelenia, iż nie udało się uratować mu życia.  Tamta rzeźba z brązu zaginęła podczas II wojny światowej, obecny posąg wykonany jest w piaskowcu i stanowi kontynuację tradycji.

Historia pałacu zaczyna się w 1712 roku. Wtedy to z inicjatywy ówczesnego właściciela Trzebosza Juliusza Augusta von Bothmer rozpoczęto budowę rezydencji. W drugiej połowie XIX wieku (1857-1860) kolejny pan na Trzeboszu, Karol von Konigsdorff, podjął się remontu i rozbudowy mocno już podniszczonego budynku. Pałac zyskał wówczas nowy wystrój wnętrz a w skrzydle, specjalnie dla będącej wyznania katolickiego Lauretty von Konigsdorff, urządzono kaplicę.

Gmach jest dwukondygnacyjny i składa się z dwóch części. Okazałe skrzydło główne w swej fasadzie posiada pozorny ryzalit zwieńczony trójkątnym frontonem. Na osi ryzalitu umieszczono, flankowane przez parę zduplikowanych pilastrów, wejście główne nad którym widnieje herb Konigsdorffów. Ryzalit zwieńczony jest trójkątnym frontonem w którego centrum umieszczono okrągłą tarczę zegarową. Otwory okienne, ujęte w opaski zamknięte są wycinkowo. Skrzydło boczne ustawione jest prostopadle do korpusu. Jego narożniki opinają potrójne pilastry. Obie części nakryte są dachami czterospadowymi, w dachu nad skrzydłem znajdują się okna powiekowe. W elewacji bocznej umieszczono aneks z tarasem. Elewacja ogrodowa posiada zejście do ogrodu poprzedzone tarasem, na który prowadzą dwubiegowe schody. Niestety podczas naszej wizyty pałac był zamknięty, być może obiekt czynny jest tylko w weekendy i podczas imprez w związku z tym nie mogłyśmy zobaczyć ani polichromii, ani sztukaterii, ani podobno wspaniałych, zachowanych kominków.

Całość założenia znajduje się w parku krajobrazowym a poza ogrodzeniem usytuowane są budynki folwarku. Obecnie obiekt znajduje się w rękach prywatnych i pełni funkcje gastronomiczno-hotelarskie.

Na drugim końcu wsi znajduje się kościół z początku XVII wieku. Wprawdzie parafia w Trzeboszu istniała już w początkach XV wieku ale, w połowie kolejnego stulecia, ówczesny właściciel dóbr, Mikołaj Bojanowski podarował trzeboski kościół protestantom.  Obecnie stojąca świątynia powstała w 1606 roku z inicjatywy Ewy Marianny i Melchiora von Stoschów. Tablica fundacyjna wraz z herbem małżonków widnieje nad wejściem do kościoła. Świątynia jest jednonawowa, murowana na kamiennej podmurówce. Nosi cechy wczesnobarokowe. Posiada kwadratową wieżę w górnej części drewnianą, nakrytą dachem namiotowym i zwieńczoną hełmem zakończonym chorągiewką osadzoną na kuli. Na otoczony murem teren kościoła prowadzą dwie bramy. Wprawdzie główna jest zamknięta, ale w murze jet potężna przerwa, więc z niej korzystam. Oczywiście kościół też jest zamknięty, tak więc nie mogę zobaczyć podobno późnorenesansowego wnętrza. Obchodzę więc tylko teren kościoła dookoła. W narożniku znajduje się ceglana kaplica. Pod płotem jednak zauważam coś, co bardzo mi się nie podoba… Mianowicie zrzucone na stertę resztki starych, ewangelickich nagrobków. Kościół do 1945 roku, czyli przez prawie trzysta pięćdziesiąt lat należał do ewangelików, którzy tutaj zaczynali, wiedli i kończyli swe religijne życie. Czy nam się to podoba, czy nie, mają prawo do upamiętnienia swego miejsca pochówku. Bardzo boleję nad brakiem poszanowania dla ewangelickich cmentarzy, które w Polsce, większości przypadków są zaniedbane albo wręcz znikają bez śladu. Ten widok kładzie się nieco cieniem na bardzo udaną wizytę w Trzeboszu. Wracając zatrzymujemy się na moment w pobliskich Zaborowicach. Powodem postoju jest zespół dworsko folwarczny. Zaborowice w połowie XIX wieku  należały do Gustawa von Schullenburga i to najprawdopodobniej z jego inicjatywy powstały tutejsze zabudowania. Po nim, wraz z całym trzeboskim kluczem, w ramach posagu Henrietty von Schulenburg przeszła na własność von Finckensteinów, którzy na początku XX wieku założenie rozbudowali. Na stałe w Zaborowicach rezydował rządca, her Buttner. Majątek nastawiony był na hodowlę buraków cukrowych, ale także hodowano w nim konie i bydło. Tutejszy pałac jest budynkiem wzniesionym na planie prostokąta, podpiwniczonym, dwukondygnacyjnym i nakrytym czterospadowym dachem. W fasadzie zwraca uwagę umieszczone na osi centralnej wejście główne. Prowadzi doń kilka stopni a otwór drzwiowy ujęty jest w arkadę portalu. Wejście osłania półokrągły daszek. W dachu na osi umieszczona jest skromna mansardka o łagodnych spływach i owalnym otworze okiennym.Nieopodal znajdują się zabudowania folwarczne, z których nie zachował się tylko budynek gorzelni. Podobno niegdyś w Zaborowicach istniał drugi dwór, z szachulcową wstawką, ale został przebudowany na budynek administracyjny. Przy wyjeździe ze wsi znajduje się ciekawy parterowy budynek o bliźniaczych dwuokiennych wystawkach.

4 uwagi do wpisu “Pałac w Trzeboszu i majątek w Zaborowicach. Wielkopolskie rezydencje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s