Kościół pod wezwaniem św. Marcina w Poznaniu, zniszczony pomnik Mickiewicza i kamienica S. Hebanowskiego

Do tego niewielkiego gotyckiego kościółka znajdującego się centrum miasta mam szczególny sentyment. Fotografia jego portalu z płaskorzeźbą Edwarda Haupta, wyobrażającą patrona świątyni na koniu, była moją  pierwszą samodzielną pracą na I roku studiów. Wykonałam ją w ramach plenerowych zajęć z fotografii, prowadzonych przez niezapomnianego pana Zbigniewa Czarneckiego, człowieka o wielkiej kulturze, ogromnych umiejętnościach zawodowych i nieprzebranych pokładach cierpliwości dla studentów. Dzięki jego charyzmie zajęcia z fotografiki lubiliśmy wszyscy i zawsze była na nich stuprocentowa frekwencja.

Kościół mijałam nawet dość często, ale nie przypominam sobie, czy kiedykolwiek byłam w jego wnętrzu. Pora najwyższa była nadrobić to zaniedbanie.

Kościół prawdopodobnie powstał z inicjatywy wielkopolskiego księcia Przemysła I w pierwszej połowie XIII wieku. Jednak swój dzisiejszy kształt, świątynia zawdzięcza przebudowie, która miała miejsce w początkach XVI wieku.  Wprawdzie  w dużym stopniu jej efekty zniszczył pożar wzniecony podczas najazdu brandenburskiego w 1657 roku ale z inicjatywy kolejnych plebanów kościół odbudowano. Zyskał też wtedy wieżę, którą jednak rozebrano w połowie XVIII wieku, jako że groziła zawaleniem. Kolejny, gruntowny remont świątyni odbył w się w pierwszej połowie XIX wieku.

W 1859 roku, w przykościelnym ogrodzie stanął, pierwszy na ziemiach polskich, pomnik Adama Mickiewicza. Autorem  kamiennego posągu wieszcza był Władysław Oleszczyński. Rzeźbiarz, który po upadku powstania listopadowego, udał się na emigrację, osobiście znał poetę i darzył go wielką estymą. Oleszczyński spędził w Paryżu 25 lat, wykonując zamówienia głównie Wielkiej Emigracji. Jest m.in. autorem rzeźby epitafijnej Juliana Ursyna Niemcewicza i Karola Kniaziewicza w kościele św. Marcina w Montmorency oraz pomników Juliusza Słowackiego i Klementyny z Tańskich Hoffmanowej na paryskich cmentarzach Montmarte i Pere Lachaise. Po wykonaniu „poznańskiego” pomnika Mickiewicza powrócił na stałe do kraju i osiadł w Warszawie. Pochować jednak kazał się w Montmorency, na cmentarzu Les Champeaux największej polskiej nekropolii we Francji

W 1904 dzieło Oleszczyńskiego zastąpiono  brązowym odlewem autorstwa W. Marcinkowskiego. Artysta wykonał też dwa posągi zdobiące balustradę. Jeden z nich przedstawiał dziewczynkę podającą wieszczowi wiązankę kwiatów, drugi chłopca, trzymającego urnę, symbol przeszłości. Ozdobną balustradę zaprojektował R. Sławski. Pomnik został w 1939 roku zniszczony przez hitlerowców, podobnie jak kamienny posąg autorstwa Oleszczyńskiego, który w 1904 roku przeniesiono na dziedziniec siedziby Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Dziś tylko cokół i balustrada o nim przypominają.Jak już jestem przy otoczeniu kościoła, to chciałbym „przedstawić” mieszczącą się po sąsiedzku kamienicę. Jest to jedyna w mieście kamienica zaprojektowana przez znanego architekta S. Hebanowskiego, o którym niejednokrotnie wspominałam. Architekt był nie tylko projektantem powstałego w 1859 roku budynku ale także, do spółki z lekarzem Teofilem Mateckim, jego inwestorem. Bardzo możliwe, że obu panów połączyła sprawa wspomnianego już pomnika Mickiewicza. Najprawdopodobniej uznali, że znajdująca się wcześniej na placu chałupa nie jest odpowiednim tłem dla poety. Zakupili więc plac i postanowili, że stanie tam okazały gmach a kiedy budynek był ukończony  lekarz z architektem otworzyli w nim salon, w którym gromadziła się śmietanka intelektualna ówczesnego Poznania. W 1881 roku kamienicę zakupił doktor Bolesław Wicherkiewicz. Utworzył w niej klinikę okulistyczną, w której leczył m.in. jaskrę. W 1895 roku Bolesław Wicherkiewicz  został profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Jagiellońskiego i przeniósł swoją klinikę do Krakowa. Kamienicę objął jego najmłodszy brat Bogdan, również lekarz. Bogdan i jego żona Maria ze Sławskich kontynuowali tradycję salonu towarzyskiego. Bywali u nich i generał Dowbor Muśnicki, i Kornel Makuszyński, Kazimiera Iłłakiewiczówna, i Magdalena Samozwaniec. Dom należał do najnowocześniejszych i najelegantszych w ówczesnym Poznaniu.

Po wojnie kamienica podupadła, stała się typową „czynszówką” zamieszkałą przez przypadkowych lokatorów.  Ostatnimi czasy kupił ją prywatny inwestor i przeprowadził generalny remont nadając jej dawny blask.

Ale wróćmy do kościoła… W 1925 roku przystąpiono do jego przebudowy.  Świątynia zyskała wtedy 45metrową wieżę zaprojektowaną przez Cybichowskiego.  Umieszczono na niej czterometrowe posągi wyobrażające świętych Wojciecha, Stanisława oraz Piotra i Pawła. Posągi, podobnie jak wspomniany przeze mnie relief w tympanonie były autorstwa Marcina Rożka, o którym szerzej pisałam w poście o Luboniu. Obecnie znajdująca się płaskorzeźba została wykonana przez E. Haupta. Ponadto wieżę wyposażono w zegar, dzwonnicę, na której zawisły trzy  dzwony. Największy z nich (waga 1800 kilogramów) poświęcony Matce Boskiej pochodził z połowy XVIII wieku i odlany był w pracowni ludwisarskiej Christiana Witte.

Należy zaznaczyć, iż parafia św. Marcina była wówczas najbogatszą w mieście, stać więc było ją i na remont, i na nowe wyposażenie wnętrza. Zakupiono też nowe organy, na których często koncertował Feliks Nowowiejski. Wszystkie te splendory przetrwały niespełna dwadzieścia lat. W 1945 roku kościół, zamieniony przez Niemców na magazyn zrabowanych dzieł sztuki, spłonął wraz z zawartością. Świątynię odbudowano w latach 1950-1954 nadając jej wówczas formę gotycką.

Wewnątrz najciekawszym obecnie obiektem jest piętnastowieczny tryptyk obrazujący życie św. Katarzyny.Pochodzi on z cmentarnego kościółka w dolnośląskiej Świerzawie.

Poza tym warto zwrócić uwagę na polichromowaną statuę Madonny. Drewniana rzeźba powstała ok 1510 roku i pochodzi z wielkopolskiego warsztatu. Polichromie w kościele są dziełem W. Taranczewskiego.Witraże w prezbiterium są autorstwa J. Piaseckiego.

Co roku, 11 listopada czyli w dniu imienin Marcina z kościoła wyrusza barwny orszak, któremu przewodzi św. Marcin na koniu. Zmierza ulicą, której patronuje, w kierunku zamku cesarskiego, aby tam odebrać  od Prezydenta Poznania symboliczne klucze do miasta. „Imieniny ulicy” są  obchodzone w Poznaniu od połowy lat 90tych ubiegłego wieku. Dla Poznaniaków tradycją jest jest spożycie w tym dniu specjalnych rogali „marcińskich”, ciastek z białym makiem. Wybór ich jest przeogromny, każda szanująca się wielkopolska cukiernia na ten dzień przygotowuje góry tych smakołyków, przygotowanych według ściśle chronionych receptur.  A na obiadowych stołach króluje gęsina.

 

11 uwag do wpisu “Kościół pod wezwaniem św. Marcina w Poznaniu, zniszczony pomnik Mickiewicza i kamienica S. Hebanowskiego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s