Dwór w Myszkach. Wielkopolskie rezydencje.

Po słonecznych dniach nastąpiły zimne i deszczowe… Jednak (jak na razie) kiepska pogoda z pracy nie zwalnia. Szarym i mokrym rankiem wyruszyłyśmy w drogę z niepokojem patrząc w zasnute ciemnymi chmurami niebo. Roztrząsanie dylematu „rozpada się bardziej, czy może rozchmurzy” zajmuje nam większą część trasy do Pomarzanowic. Dalej musimy uwagę bardziej skupić się na drodze niż na niebie… Jadąc przez ziemię gnieźnieńską natykamy się na miejscowość o sympatycznej nazwie „Myszki”. Zatrzymujemy się w niej na chwilę, jako że we wsi znajduje się okazały, XIX wieczny dwór.

Niewiele wiem o najwcześniejszej historii wsi… Pierwsze wiadomości pochodzą z końca XVII wieku, kiedy to Myszki należały do Marcina Paruszewskiego herbu Rogala, dziedzica pobliskiego Sławna. W połowie XVIII wieku majątek nabył  asesor Sądu Ziemskiego w Tucholi, Kazimierz Węsierski herbu Belina żonaty z Konstancją z Tuchołków.  W tym czasie należało już do nich Zakrzewo oraz sporo okolicznych wsi. Para ta miała dwóch synów: Mikołaja i Teodora. Po rodzicach, starszy, Mikołaj żonaty z Emilią Broniewską, odziedziczył Zakrzewo i posiadłości w powiecie tucholskim. Młodszemu Teodorowi przypadły w udziale Myszki, Sławno i Sławienko. Teodor ożenił się najpierw z Brygidą Rokossowską herbu Glaubicz, a po jej śmierci (?) z siedemnaście lat młodszą Józefą z domu Kuklińską, z którą doczekał się czworga dzieci. Myszki pozostawały w rękach Węsierskich do 1875 roku. W tym roku zmarł wnuk Mikołaja, dziedzic całego klucza zakrzewskiego, hrabia Albin Węsierski herbu Belina. Rok wcześniej zmarła jego żona, Ludwika z Kwileckich. Hrabia Albin był bardzo barwną postacią i mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję przybliżyć jego sylwetkę.

W 1878 roku, córka Ludwiki i Albina, hrabina Józefa z Węsierskich Brzeska, za pośrednictwem Banku Kwilecki, Potocki i ska, cały odziedziczony po rodzicach wystawiła na sprzedaż. Jednak mimo czynionych wysiłków nie udało się znaleźć polskiego kupca na tyle zamożnego i zdecydowanego na zakup ogromnego majątku.  Wszystkim jednak zależało, aby polska ziemia nie dostała się w niemieckie ręce. Nie mając innego wyjścia, majątek podzielono.  Jego większą część  zakupili Wiktor i Wojciech Chełmiccy, ale  Myszki i pobliski Ujazd nabyli Emilia i Włodzimierz Jańczakowscy. Oni byli inwestorami stojącego w majątku dworu. Ich córka Maria w 1896 roku, poślubiła w kościele w Sławnie Juliana Kiedrowskiego herbu Sas. Julian był synem Lucyny z Mokrzyckich i doktora medycyny Edmunda Kiedrowskiego, powstańca styczniowego. Po śmierci Juliana Kiedrowskiego majątkiem zarządzał jego brat, Jan. Ostatnim przedwojennym dziedzicem „na Myszkach” był Edward Kiedrowski. Po wojnie majątek upaństwowiono, ziemię rozparcelowano. W 1950 roku utworzono we wsi Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną  a we dworze zamieszkali jej pracownicy. W 1962 roku utworzono PGR.

Parkujemy na skraju szosy. Dwór jest doskonale widoczny, przestrzeń przed nim jest w zasadzie pusta, gdyż od tej strony park dworski wycięto aby uzyskać teren pod pracownicze ogródki. Cóż tamte czasy, pełne były paradoksów… W oddali słychać szczekanie psów, co wystarcza aby Szefcia pozostała w aucie. Jestem tym zdziwiona bo sama jest właścicielką dwóch cudownych, dużych czworonogów. Tłumaczy mi, że o ile kocha psy,  to do wiejskich podchodzi z rezerwą, gdyż często są nieszczepione i źle traktowane, co może wyzwalać w nich agresję. Ja jednak pozostaję głucha na te argumenty. Wysiadam i żeby lepiej przyjrzeć się budynkowi ruszam, błotnistą po ostatnim deszczu, za to obwiedzioną starannie przyciętym żywopłotem, aleją. Dwór, mimo swego zaniedbania jest ładny. Wzniesiony na kamiennej podmurówce, podpiwniczony.  Zbudowany na planie litery „H” składa się z parterowego (z użytkowym poddaszem) korpusu i dwóch piętrowych skrzydeł. Każda z części nakryta jest osobnym, dwuspadowym dachem. W elewacji od strony drogi, w korpusie umieszczona jest półokrągły, alkierzowy występ.

Przechodzę dalej aby zobaczyć elewację ogrodową. Ta jest bardziej okazała. Całą szerokość korpusu zajmuje wgłębny kolumnowy ganek, na który prowadzą rozszerzające się u podstawy schody ujęte w pełną balustradę. Wszystkie otwory okienne są prostokątne i pozbawione detalu architektonicznego. Jedynie pary łukowo zamkniętych okien poddasza skrzydeł (w obu elewacjach), ujęte są w dekoracyjne płyciny.

Kiedy ja jestem zajęta oglądaniem tylnej elewacji, zniecierpliwiona Szefcia podjeżdża pod sam dwór. Dzięki temu możemy się uwiecznić na tle dworskiego ganku.   Za dworem znajdują się resztki parku dworskiego i zabudowania gospodarcze. Dwór wygląda na opuszczony, ale parkujący przed nim samochód wskazuje, iż ktoś się interesuje budynkiem. Mam nadzieję, że dwór Jańczakowskich trafi w „dobre ręce”, które przywrócą mu dawną, mieszkalną funkcję i utracone piękno.

6 uwag do wpisu “Dwór w Myszkach. Wielkopolskie rezydencje.

  1. Dzień dobry. 15 lat temu pisałam pracę magisterską na temat „Rewaloryzacja zabytkowego układu zieleni dawnego majątku w Myszkach”. Jaka szkoda, że tyle lat minęło i ani dworek, ani park z aleją nie zmieniły się. Liczyłam na to, że w końcu ktoś zajmie się tym zabytkiem. Może jeszcze takich czasów dożyję… Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    • Też bardzo żałuję, że dworek nie został dotąd odrestaurowany, choć „na oko” nie jest w złej formie, widziałam wiele dużo bardziej zrujnowanych. Liczę na to, że dwór Jańczakowskich doczeka się pełnej rewitalizacji. Serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s